dzik jest dziki

 

czyż nie jest on?

zwłaszcza o 6 rano w Lesie Strachocińskim…

zatrwożyłam się dziś, kiedy nagle – biegnąc zarośniętym lasem, ścieżką, którą pokonywałam tyle razy, słyszę szuranie w liściach i odgłosy czatujących dzików… zamarłam, stanęłam, natychmiast zawróciłam, ale mój bieg został źle przyjęty przez dziki [a może dzika??], więc zaczęłam iść bezszelestnie i zastanawiać się, co należy zrobić, jak atakuje dzik??

po oddaleniu się na bezpieczną odległość, zaczęłam uciekać od dzików, w stronę rzeki. potem sobie przypomniałam, że Krystian mi mówił, że w tym lesie są dziki, ale ponieważ tyle razy nie spotkałam żadnego, tylko sarenki i lisy, to kompletnie nieświadomie wyruszyłam właśnie tam, bo dawno tam nie byłam, no a las jest cudowny.

no i wygląda na to, że szybko tam nie wrócę, chyba że w obstawie… kto się pisze? nie wiem, jakie rekwizyty trzeba mieć do obrony przed dzikiem, kto wie?

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Kinga Zakrzewska. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 26 sierpnia 2012 at 19:29 | Permalink

    No to mamy tydzień Armstrongów: Jeden się poddał, a drugi ten od Księżyca umarł.

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius