Pierwsze dni wiosny z ukochanym… ;)

Pierwsze dni wiosny z ukochanym… ;)

Pogoda wreszcie zaczęła nieco sprzyjać treningom na zewnątrz. Można już porzucić znienawidzony trenażer i nieco przyjemniejsze zajęcia ze spinningu i przystąpić do testu… Razem  dopiero 260km ;).

Wydaje się, że recepta na udany rower szosowy jest bardzo prosta… Sztywną konstrukcję z rurek stawiamy na mocnych, lekko obracających się kołach ubranych w cienkie oponki przystosowane do wysokich ciśnień. Dokładamy ”przyzwoite” komponenty i „jakąś” grupę osprzętu. Na koniec doprowadzamy linki i nawijamy owijkę. Ale jak ja się mogę na tym znać…do tej pory jeździłam tylko rowerem górskim.

Waga 7,7 kg

Rama Felt FC

-rozmiar 54 

materiał ramy karbon

Widelec  karbon

Manetki Sram Rival

Przerzutka przód/tył Sram Rival

Hamulce Sram Force 08-09

Korba Sram Force 50-36 172,5

Kaseta PG-1070, 10-rzędowa

Łańcuch PC-1071

Kierownica/mostek  44 BBB RoundBar Clasic BHB-32/ BBB RoadDrive BHS-51

Siodło/sztyca BBB CompDesign Wide BSD-09W/BBB Race Post czarny

Koła Mavic Aksium WTS 

Opony Mavic Aksion

Owijka Sram korkowa Make The Lap

Pedały  szosowe BBB Comp Dynamic BPD-06

Muszę Wam przyznać, że po przejechaniu pierwszych kilometrów chciałam zwrócić rower z powrotem do sklepu. Po przesiadce z poczciwego górala stwierdziłam, że nie wiem jak na takim twardym siodełku można jeździć 😀 Na początku odczułam, a w zasadzie moje nadgarstki odczuły specyficzną, mocno pochyloną pozycję. Miałam wrażenie że zaraz zaryję zębami w chodnik. Po zetknięciu z polskimi drogami przypominającymi fale Dunaju i kostką brukową miałam wrażenie kilku godzinnej pracy z młotem pneumatycznym. Ale teraz po ponad 200 km nawet ubite leśne ścieżki są do przejechania, a co do dziurawych dróg, wszystko da się przeżyć.

Drugie wrażenia bardzo pozytywne, szosa to najefektywniejszy i najszybszy rower do poruszania się po twardej nawierzchni. W stosunku do MTB prędkość średnia dramatycznie wzrasta a dystanse znacznie się wydłużają.  Ale to nie znaczy, że nie brakuje mi błota oraz całej masy kamieni i korzeni ;).

W prowadzeniu mojego Felcika daje się wyczuć sporą nerwowość, rower jest niezwykle szybkoskrętny i lekki. Nawet małe przeniesienie ciężaru ciała w bok już indukuje zakręt. Co ciekawe, w codziennym użytkowaniu nie przeszkadza to bardzo – trzeba tylko o tym pamiętać i mocno trzymać kierownicę szczególnie przy dużym wietrze 😉 . Na dłuższych trasach potwierdza się wygodna pozycja, dodatkowo poparta bardzo dużym komfortem jazdy. Klamkomanetki  zostały tak wyprofilowane, że w „górnym chwycie” chce się jeździć cały czas – dłonie nie cierpną. Komfort – w przypadku roweru szosowego amortyzowanie i tłumienie drgań – zapewniają karbonowe komponenty. Rama , karbonowa sztywna i wytrzymała przy relatywnie niskiej masie skutecznie tłumi drgania. Widelec i kierownica dbają o ręce.

Samo siodło ma zdecydowanie sportową sylwetkę – jest dość wąskie i twarde. Trzeba dużo czasu, żeby się do niego przyzwyczaić.
W czasie testu nie miałam żadnych problemów z kołami – okazały się być wystarczająco sztywnymi, a opony świetnie trzymały się polskich dróg. Do treningów wystarczą, docelowo jednak trzeba zaopatrzyć się w coś lepszego.
System zatrzymywania roweru na  szosie w porównaniu z hamulcami tarczowymi stosowanymi w MTB to raczej spowalniacze , ale można nimi zatrzymać rower 🙂 .
Najmocniejszym punktem tego roweru jest napęd do którego szybko się przyzwyczaiłam. Całość działa bardzo płynnie.  W klamkomanetkach Sram do wrzucania na większe tryby i zrzucania na mniejsze służy ta sama dźwignia umieszczona za klamką hamulcową. Chcąc zmienić bieg nie trzeba zmieniać  ustawienia dłoni. Dobór przełożeń jest odpowiedni  na płaskie  jak i górskie trasy. Manetki są bardzo wygodne, zapewniają błyskawiczną zmianę przełożeń za pomocą jednego palca, bez użycia siły. Umożliwiają również redukcje biegów z pozycji dolnego chwytu, niby szczegół, a jednak…

Lekkość, szybkość, sztywność, precyzja …  czujesz  jakbyś płynął po drodze bez większego wysiłku, choć tętno wskazuje inaczej 😉 . I jak tu się nie zakochać ;D ?

P.S Na zakończenie chciałabym podziękować wszystkim pracownikom Harfy-Harryson za pomoc, a szczególnie mechanikom którzy spisali się na medal.

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Olimpia Łabuz i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (18)

  1. Pan Łukasz
    Opublikowano 15 kwietnia 2012 at 08:38 | Permalink

    I pomyśleć, że FELT zaczynał od BMX’ów.:)
    Jestem ciekaw, jak się sprawuje w długim okresie ta 10-cio rzędowa kaseta.
    Jak sobie pomyślę, że mój rower jest ponad dwa razy cięższy (Giant Glory DH), to aż się człowiek śmieje.;D

    Pozdrawiam,
    Ł.

    • Michał Wojtyło Michał Wojtyło
      Opublikowano 16 kwietnia 2012 at 11:59 | Permalink

      Ja do tej pory miałem 10kg rower MTB , teraz na szosie nie wiem co się dzieje jak zawieje silny boczny wiatr 🙂 rzuca mną po całej drodze 🙂
      Teraz już wiem dlaczego na zawodach wprowadzili oficjalny limit wagowy poniżej którego nie można schodzić

    • jan
      Opublikowano 18 kwietnia 2012 at 13:25 | Permalink

      „Teraz już wiem dlaczego na zawodach wprowadzili oficjalny limit wagowy poniżej którego nie można schodzić” Pan się domyśla, że po to wprowadzili limity? czy Pan pisze o pewnej informacji? Ponieważ z tego co mi wiadomo, a szosę znam, limity wagowe na pewno nie są wprowadzone z tego powodu. Jakby rower szosowy miał nawet 10 kg ale miał założone koła disc to też by Panem rzucało np. przy wyjeżdzie z lasku. Pozdrawiam

    • Michał Wojtyło Michał Wojtyło
      Opublikowano 18 kwietnia 2012 at 13:37 | Permalink

      To są tylko moje domysły i przypuszczenia.
      UCI wprowadziło limit wagowy na poziomie 6,8 kg ze względów bezpieczeństwa. Przede wszystkim wiąże sie to z tym, że lżejszy rower jedzie szybciej, jednak dzieje się to kosztem cieniowania ram, co doprowadza do zmniejszenia wytrzymałości konstrukcji. Czytałem, że UCI planuje obniżyć limit do około 6kg z uwagi na postęp technologii ( w szczególności chodzi o dostępność ram karbonowych i coraz lżejsze i bardzo wytrzymałe konstrukcje)
      Z doświadczenia moich kolegów wiem, że rower poniżej 6 kg jest bardzo niebezpieczną maszyną ( szczególnie dla amatorów): ciężki w prowadzeniu i bardzo niestabilny przy jakichkolwiek bocznych wiatrach.
      Czy było to brane pod uwagę ustalając limity?.. Nie mam pojęcia.

  2. daga
    Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 21:53 | Permalink

    :), ;)) Hej Oli, kurcze PIĘKNY masz ROWER, a i siodełko jak zapałka wygląda całkiem solidnie. Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki.

  3. Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 20:17 | Permalink

    Olimpia, odezwij się do mnie na maila: kingazakrzewska@o2.pl
    dzieki!

  4. Olimpia
    Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 10:26 | Permalink

    dużo zależy od długości nóżki 😉
    http://rower.com/archiwum.php?art=2831

    • Tomasz
      Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 13:44 | Permalink

      „dużo zależy od długości nóżki ”

      Dziękuję za ten link – trochę się poduczyłem.
      Już teraz wiem, że do ramy roweru szosowego o wielkości 54 cale nóżka powinna mieć ponad dwa metry długości.
      Ach te długonogie Polki – tylko podziwiać.

  5. Tomasz
    Opublikowano 13 kwietnia 2012 at 21:07 | Permalink

    Kupiła Pani rower z ramą o rozmiarze 54 cale?
    Nie za duża ta rama dla Pani?

    • Olimpia
      Opublikowano 13 kwietnia 2012 at 22:17 | Permalink

      Dla mnie ta rama jest ok.

    • Tomasz
      Opublikowano 13 kwietnia 2012 at 22:51 | Permalink

      I pomyśleć, że dla córki (która już nie rośnie) chcę kupić rower z ramą 17 calową.

    • Marcin Wróbel Marcin Wróbel
      Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 08:22 | Permalink

      Oj tam oj tam wiadomo że chodzi o 54CM

    • Olimpia Łabuz Olimpia Łabuz
      Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 15:00 | Permalink

      Dzięki Marcin , czeski błąd, już poprawiłam.
      Ale swoją droga ciekawa jestem czy Tomek widział rower z 54 calową ramą 🙂

    • Tomasz
      Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 16:02 | Permalink

      Nie, nie widziałem roweru z ramą 54 calową, ale to właśnie Pani napisała: „Dla mnie ta rama jest ok.”

      A tak przy okazji – czeski błąd to przestawienie liter/cyfr, np. napisanie 45 zamiast 54.

    • Michał
      Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 20:17 | Permalink

      To jest blog a nie encyklopedia , w blogu jak w życiu zdarzają sie pomyłki.
      Ale widać niektórym ciężko to zrozumieć. Tomku skoro zauważyłeś błąd wystarczy wskazać i poprosić o poprawienie. I nie konieczna była by wymiana bezsensownych komentarzy.
      Mam wrażenie że każda inna osoba czytająca tego posta ominęła to bo wiedziała że to zwykła pomyłka.

    • Tomasz
      Opublikowano 14 kwietnia 2012 at 22:49 | Permalink

      „Tomku skoro zauważyłeś błąd wystarczy wskazać i poprosić o poprawienie. I nie konieczna była by wymiana bezsensownych komentarzy.”

      Ależ Michale, przeczytaj proszę mój pierwszy komentarz, ja właśnie to zrobiłem.
      A starałem się być delikatny.

      Gdybym traktował ten blog jak encyklopedię to przyczepiłbym się np. do następującego stwierdzenia Pańskiej koleżanki:
      „Rama , karbonowa sztywna … skutecznie tłumi drgania.”

      Wszyscy wiedzą, że elementy konstrukcyjne są albo sztywne, albo tłumią drgania – ale ponieważ nie jest to encyklopedia, więc takich rzeczy się nie czepiam.

    • Michał
      Opublikowano 15 kwietnia 2012 at 07:14 | Permalink

      Jeśli chodzi o ramę to , wszystko zależy od sposobu kładzenia karbonu podczas produkcji i pewnie jeszcze od wielu innych szczegółów konstrukcyjnych . Rama karbonowa z zasady lepiej tłumi drgania od aluminium , jednak w karbonie również występują ramy „sztywne” i „miękkie”.
      Wystarczy sprawdzić na jakich rowerach jechali kolaże w wyścigu Paryż-Roubaix a jakich będą używali na wyścigach typowo asfaltowych.
      Poziom tłumienia nie jest jednym z opisywanych parametrów jednak wystarczy porównać dwie ramy karbonowa jadąc po naszej wrocławskiej kostce i od razu czuć różnice .

    • Tomasz
      Opublikowano 15 kwietnia 2012 at 09:14 | Permalink

      „Rama karbonowa z zasady lepiej tłumi drgania od aluminium”

      No właśnie dlatego, że jest mniej sztywna.

      „w karbonie również występują ramy „sztywne” i „miękkie””

      Ależ oczywiście – ale te „sztywne” słabiej tłumią drgania, a te „miękkie” lepiej tłumią, ale właśnie są „miękkie”.

      W przypadku ramy rowerowej (i nie tylko) „sztywność” i „dobre tłumienie drgań” to antonimy.

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius