1 września Czas na zmiany i dlaczego polubiłem bieganie….

Wpis ten dedykuje ludziom którym się nie chce…

Dla wielu z nas bieganie czy jakakolwiek aktywność fizyczna, skończyła się na poziomie szkoły średniej, bądź na 2 czy 3 semestrze studiów – ostatnie zajęcia z WF, później cisza dla organizmu. Jak jest? Jest wygodnie, z roku na rok przybiera się kilogramów, pojawia się brzuszek, zakładasz luźniejszą koszulę, luźniejsze spodnie, no teraz to wyglądam jak facet mówisz do lustra i wszystko jest w porządku. Szczególnie na zmianę, są narażeni absolwenci, którzy by się wykazać w nowej pracy siedzą godzinami przed monitorem, a aktywność sportowa to oglądanie filmików na Youtubie lub sauna kilka razy w miesiącu na Multisporta.

Po kilku latach od ukończenia studiów nie poznajesz połowy znajomych, wszyscy zalani tłuszczem. Ktoś się może ze mną nie zgadzać, ale sam to przeszedłem i wiem co widziałem obok. Moja wskazówka od wagi stanęła kiedyś na 97kg (wprawdzie po obiedzie), bo regularna była na poziomie 95kg. Pamiętam do dziś te uczucie kiedy powiedziałem sobie, że nie może być 100kg, patrzysz na siebie w lustro niby nie jesteś gruby, ale do normalności czegoś brakuje. Przyjaciółka z którą wtedy mieszkałem na studenckiej chacie, uprawiała bieganie, deszcz nie deszcz, słońce, śnieg, a ona jak charpagan trening za treningiem, minął jeszcze rok, czy dwa zanim postawiłem pierwszy krok w bieganiu. Jednak to było ziarenko, które zaczęło kiełkować.

Zmieniłem pracę, przeprowadziłem się na obrzeża Wrocławia, zmieniłem diete. I co? Nic, minął kolejny rok. Waga 89kg, jest lepiej. W 2016 roku, byłem PANCZO w Krakowie, godzina coś koło 4/5 rano finał biegu na 10 000 m i wtedy pojawił się On – Mo Farach, wygrał wyścig w niesamowitym stylu. Ból i uśmiech na twarzy jednocześnie – wtedy pojawiło się uczucie, też chcę biegać. Zacząłem ‚biegać’ 30 sekund człapania i wypluwam płuca, lekki dramat bo kiedyś grało się cały dzień w piłkę i nic nie dolegało. Zacząłem czytać, wszystko co możliwe, jedyna rada jaka przewijała się przez artykuły to” żeby biegać trzeba biegać” – banał, ale prawdziwy. Kupiłem gazetę, dla biegaczy która zapewniała, że schudniesz w biegu, chwyciło. Program opierał się na interwałach, a zaczął się od 30 minut marszu, tak po miesiącu doszedłem do 10 km. Apetyt rośnie dość szybko, ambicji też mi nie brakowało, po 10km zrobiłem 12km, 15km i 21km (3,5 godziny). Kontuzja i koniec biegania w 2016 roku. Jednak to co zaczeło rosnąć trwa do chwili obecnej. Dziś wiem, że należy trenować z głową i słuchać tego co mówi ciało i trenerzy. Strona mentalna też jest ważna. Gdy nie mogłem biegać śledziłem filmiki Mo Farah, kupiłem jego Autobiografię  (którą polecam każdemu), później pojawiła się Ksiązka 4Pustynie – biegnij i znajdź własną drogę. Pojawił się głód wyzwania pojawił się projekt RAT.

Dziś jest 1 września, dobry dzień by zacząć biegać, by coś zmienić. Słońce nie jest już tak ostre, temperatury też nie doskwierają, może warto dołączyć do drużyny Biegowej Radia Wrocław, czy do GT RAT, lub innych podobnych. Ważne byś dziś podjął decyzję, by spróbować i wytrzymać przez 30 dni! Do zobaczenia na biegowych szlakach Wrocławia.

PS> Ja idę biegać, a Ty? 😉

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krzysztof Borowiecki i otagowano jako , , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. Oxyyyy
    Opublikowano 1 września 2017 at 14:21 | Permalink

    Po przeczytaniu tego wpisu, aż chce się wskoczyć w buty do biegania. Bardzo motywujący i skłania do zatrzymania się na chwilę i wyznaczenia nowego celu. Dziękuje autorowi, może dziś to moje życie się zmieni! 😉

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius