3.2.1.Start!

Trzecia Katarzyna Kasia Niewiadoma w Kobiecej Edycji Amstel Gold Race. Szacunek!

Drugi Michał Kwiatkowski w Wyścigu Amstel Gold Race. Wielkie Brawa! Co za emocje!

Pierwszy grupowy trening kolarski w życiu z podjazdem na Prababkę. Wrażenia bezcenne! Endorfiny jeszcze trzymają 😉

Co za Wielka Sobota i Niedziela Wielkanocna!

Zatem Wesołego Alleluja! Na sportowo trathlonowo 😉

 

Do tej pory jeździłem na rowerze jako „samotny wilk”. Czasem umawiałem się dla towarzystwa z Kumplem, bo we dwójkę to raźniej. Teraz wyjazdy na rower nabierają nowej jakości. Zaczynają się treningi grupowe!

Na moim przetarciu szosowym pod okiem Pawła Kotowskiego, wysłuchałem krótkiego wykładu, na temat jazdy w grupie. Trener zapoznał mnie ze znakami kolarskiego języka migowego, którymi trzeba się posługiwać, aby opisać swoim współtowarzyszom aktualną sytuację na szosie, tak jak np.  hopki, tory, przeszkody, dziury, ludzi, innych uczestników ruchu drogowego oraz zatrzymanie, etc… (takie niby machanie, a wszyscy w peletonie wiedzą o co chodzi ;))

No i do dzieła- kierunek Trzebnica!

Ćwiczenia wachlarza podwójnego, zmian, trzymanie koła, wszystko to było niby znane (z wyścigów kolarskich w Eurosporcie ;)), ale jednak nowe, świeże, bo we własnym wykonaniu. Wymagało dużego skupienia, nie wolno dać się ponieść i przyspieszać. Myślę, że jak na pierwszy raz, dałem radę 😉

Polecam filmik z garścią teorii, dotyczącej jazdy w grupie.

I tak dojechaliśmy do półmetka na małą miłą przerwę w kawiarni. Atmosfera była rodzinna, bo przecież Święta, ale myślę, że tak jest zawsze! Rewelacja! Nowa/ Stara świecka tradycja ;). Trening bez espresso (lub innej kaweczki z ciasteczkiem) nie jest zaliczony… 😉 [Teraz wiem dlaczego m.in. wymagane jest zabranie ze sobą na trening rowerowy gotówki]

Po kawie okazało się, że byłem tak przejęty pierwszym treningiem, że założyłem przednie koło w miejscu zbiórki „na lewą stronę”. Jeśli wiecie o co mi chodzi ;). Nic się oczywiście nie stało, tylko licznik rowerowy nie działał od początku i tak już kontynuowałem jazdę 😉

Po kawie czekała na nas Prababka, która zawsze daje lekcję pokory (podjazd znikąd – 14%!).

Na „szczycie” był czas na fotkę i wodę – dalej już zjeżdżaliśmy ekipą już w kierunku Wrocławia, wykonując polecenia trenera.

Grupa motywuje. W „peletonie” zawsze można z kimś o czymś ciekawym porozmawiać. Humor dopisuje, żarty są na porządku dziennym 😉 Wiatr tak nie irytuje (w porównaniu do jazdy na solo). Podjazdy znosi się łatwiej. Tak się dzieje w Grupie! Jest Bosko!

Brakuje mi słów, aby wyrazić moją radość z rewelacyjnie spędzonego czasu! Jestem zachwycony! Było fantastycznie! Tak trzymać! Dzięki Bajkowe 😉

Każda Sobota będzie zatem od wczoraj Wielką Sobotą 😉 Mam taką nadzieję…

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Bartosz Masłowiec i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. Robert
    Opublikowano 16 kwietnia 2017 at 23:34 | Permalink

    Boscoteam serdecznie i świątecznie pozdrawia Radiową Akademię Triathlonu 😉

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius