6 Półmaraton Poznań

Tym razem postanowiłem podejść ze skupieniem i mocnym postanowieniem unikania rozkojarzeń podczas biegu. W końcu musiałem sprawdzić jak moje plany łamania 5 godzin w połówce maja się do rzeczywistości.

Gdy przyjechaliśmy było zimno. Ale ze względu na założone tempo biegu ubrałem się lekko. To mnie uratowało, ponieważ w trakcie biegu pogoda zmieniła się radykalnie i uniknąłem kłopotliwego rozbierania. Rękawki są niezłym udogodnieniem – wystarczy je zsunąć z ramion na przedramiona i pojawia się dodatkowa przestrzeń do chłodzenia.

A wracając do biegu…
Ustawiłem się w środku pomiędzy pacemakerem na 1h30min a balonikami 1:40h
Marzył mi się wynik zbliżony do 1:35 – raczej powyżej.
Ruszyłem więc w swoim wypracowanym tempie, wymijając rzesze maruderów, którzy na każdych zawodach ustawiają się zaraz za pierwszą linią.

W czasie biegu starałem się biec w cieniu innych zawodników, tzw. draft. W biegach chyba jest to legalne 🙂
Baloniki 1:30 „odleciały” – ja odleciałem balonikom 1:40.
Ale dalej nie wiem jaki będzie mój szacowany czas. Mój stoper nie ma opcji GPS, więc nie podaje tempa. Zerkam na biegacza obok (KB Maniac Poznań ;D) – na ręku „telewizorek” jak Maćka.
– Jakie mamy tempo? – pytam
– 4:30 odpowiada po chwili
– A na ile biegniesz?
– Na około 1:38h
– A to ja chciałem ciut szybciej – odpowiadam – ale nie wiem czy utrzymam tempo, bo nie mam jak mierzyć 🙂
– O! Widzisz tych dwoje przede mną, też z KB Maniac, oni biegną na 1:35
– A dobrze trzymają tempo?
– Najlepiej – odpowiada
– No to spróbuję – odrzekłem i rzuciłem się w krótką pogoń
Zaraz ich doszedłem – oczywiście okupiłem to zadyszką, z którą walczyłem kilka minut, ale w ich, moich nowych pacemakerów, „cieniu” szybko wróciłem do normalnego, jak na wyścig, tętna.

Nie powiem, że było łatwo.
Ostatnie 4 kilometry przyspieszyliśmy, a ostatnie dwa dyszałem tak, że usłyszałem od stojącej przy trasie kibicki:
– Leci „w trupa” 😀
Uśmiechnąłem się tylko, bo wiedziałem, że karetka nie musi na mnie czekać na mecie.

Wpadłem na metę widząc na zegarze 1:35:09
czyli czas „czystego” biegu 1:34:34

Zadowolony!

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Mariusz Świątczak i otagowano jako , , , , , , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. daga
    Opublikowano 12 kwietnia 2013 at 11:31 | Permalink

    No Panie Strusiu 🙂 WIELKIE GRATULACJE 😛

  2. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 11 kwietnia 2013 at 12:27 | Permalink

    I słusznie zadowolony, bo czas świetny. Ten ciężki oddech na końcu to mógł mógł być Krisa, w końcu przybiegł dwie sekundy za Tobą :))

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius