Basenowe poranki

Prawa powieka podniesiona, przede mną chwila walki z samym sobą aby podnieść lewą. Kolejny dzień rozpoczęty. Z jednej strony mój organizm domaga się dodatkowej porcji snu, która powinna go zregenerować, zaś z drugiej to poranne wstawanie stało się już odruchem bezwarunkowym. Czasem myślę sobie że mógłbym robić za najlepszego koguta na naszym osiedlu.

Budzik ustawiam codziennie jako dodatkowe zabezpieczenie, jednak już od wielu tygodni nie zdażyło się aby to jego dźwięk mnie obudził. Organizm nie chcąc być wyrwanym ze sny głośnym

Tiki Tiki Taka Tak Tiki Tiki Taka Tak DING DANG DONG

Instynktownie budzi się na kilka minut przed budzikiem – mądre mamy te nasze ciała -wszystkiego można ich nauczyć

Jak tylko moje nogi stają na zimnej podłodze przypomina mi sie scena z „MIŚ”-ia – „Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę.”

http://www.youtube.com/watch?v=fBfQgcLvg-c

I u mnie jest dokładnie tak samo. Wstaję i wychodzę. No może jeszcze przed wyjściem założę dres i zabiorę banana którego konsumpcją zajmę sie po zejściu do samochodu.

Myślę że jest to najszybsze opuszczanie łóżka, no może za wyjątkiem tych co opuszczają nie swoje łóżka słysząc dzwonek do drzwi 🙂

Wybierając miejsce zamieszkanie nie brałem pod uwagę sportu, na szczęście los wziął sprawy w swoje ręce. W odległości 2 km mam basen, siłownie, parki, Odrę i wylot z miasta(który w 10 min pozwala mi wyjechać rowerem szosowym na mniej uczęszczane drogi).

Gdyby nie fakt iż po porannym treningu jadę prosto do pracy, te 2 km pokonywał bym pewnie truchtem rozgrzewając się odpowiednio. A tak – skrobanie szyb, nagrzewanie samochodu, ślisko… i w ten oto sposób samochodem docieram prawie tak samo szybko jak na nogach.

Dziś basen….jak ja nie lubię tych porannych basenów w zimę…, mógłbym tak sobie powtarzać za każdym razem wstając po 5 rano, ale po co, po co zabijać w sobie te resztki motywacji, która tego dnia podniosła mnie z łóżka. Zamiast tego powtarzam sobie w myślach…dziś znów będę najszybszy na torze J a jak tak poćwiczę to może nawet Marcin mi nie ucieknie za bardzo – no i to by było na tyle jeśli chodzi o brak rywalizacji w naszej grupie.

6:00 rano –środek nocy czy początek dnia.

Na to pytanie każdy z nas zna odpowiedz. Dla moich znajomych jest to środek nocy. Dla mnie czas kiedy przekonuje moje ciało, że ta woda wcale nie jest taka zimna i taka mokra na jaką wygląda.

Tylko mały odsetek ludzi lubi wskakiwanie do zimnej wody, reszta z nas musi się do tego zmuszać. Mamy 2 możliwości, albo przygotować się pod prysznicem, albo nie myśląc zbyt wiele wskoczyć i płynąć czym prędzej rozgrzewając swoje ciało.

Osobiście wolę tę drugą metodę i zawsze ją stosuję. Kiedy ja robię kolejne 25m, niektórzy z moich towarzyszy porannego pływania nadal ochlapuje się basenową wodą – a przecież i tak będą musieli zrobić to co ja a więc przeciągają tylko nieuniknione.

Za każdym razem szokuje mnie ilość świrów którzy przychodzą tak wcześnie rano na basen. Nie ma mowy aby znaleźć tor na którym pływają 2 osoby. Przeważnie każdy tor wypchany jest po brzegi. Wrocław to duże miasto i pewnie ma wiele trenujących osób –pomyślałem. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, tylko jedna osoba lub dwie poza mną realizują trening. Pozostali przyszli tam – właściwie sam nie wiem po co oni przyszli. Ich pływanie ogranicza się do 25m prezesowską żabką i 5 min stanie przy ścianie. Chyba nie było by siły, która wyciągnęła by mnie rano z łóżka nie na trening tylko na moczenie…..

Co 15 min tory pustoszeją…mam kilka minut dla siebie, kilka minut w których mogę zrobić sprawdzian albo tempówki nikomu nie przeszkadzając. A gdzie się wszyscy podziali. Aby rozwiązać tą tajemnicę wystarczy spojrzeć na brodzik.

BĄBELKI – tysiące bąbelków przyciągnęły tych wszystkich fanatyków porannego moczenia. Działają one lepiej niż światło działa na ćmy… Dzięki wam za te bąbelki.

Szczęście niestety nie trwa wiecznie i już po 5 min tory zapełniają się ponownie.

Dla mnie istnieje kilka niepisanych zasad których zawsze przestrzegałem chodząc na basen– nawet gdy prezesowska żabka była jednym stylem który znałem :

1) Nie umiesz dobrze pływać – zajmij zewnętrzne tory

2) Nie umiesz szybko pływać – zajmij tory z wolno pływającymi

3) Pływasz szybko – idź na środkowe tory

4) Przyszedłeś porozmawiać – idź do sauny albo do brodziku – i cieplej i przyjemniej a innym przeszkadzać nie będziesz

5) Chcesz się zatrzymać – nie rób tego na środku toru

6) Krzyżyk na płytkach to nie miejsce parkowania a miejsce odbicia

7) Jeśli widzisz że ktoś pływa szybciej i bez przerw – przepuść go. Prawdopodobnie nawet jeśli popłyniesz przed nim to i tak cię wyprzedzi a ty i tak będziesz po 25 metrach robił przerwę.

Przed wejściem na basen powinien stać komputer który wyrywkowo zadawał by testowe pytania –nie zdałeś – nie wchodzisz 🙂

Wracajmy do treningu.

Mam swoje 5 min, w planie sprawdzian na 400m. Nie tracąc czasu 3..2..1..Start ( jak tylko tor opustoszał). Koncentrując się na każdym pociągnięciu zapominam o innych elementach, w końcu kraul to: oddech, ułożenie ciała, ręce, nogi …. oj dużo tego.
Po raz kolejny brakuje mi powietrza. Jeszcze 100 metrów. Jeszcze 3 baseny. Jeszcze 2 baseny. Jeszcze….STOP. Mój test zakończył się na 350 metrach kiedy to mój tor spodobał się Płetwalowi Błękitnemu z czepkiem w różyczki(nie chodzi tu o kształt a o tempo w jakim się poruszał ). Co ja jej takiego zrobiłem. Na torach obok pływało kilka osób żabką. Tylko ja kraulem a ona musiała wybrać właśnie mnie. A na domiar złego po kilku minutach  podchodzi do mnie uboższa wersja Mitcha ze Słonecznego Patrolu i mówi:

– Wiesz co nie wiem jak ci to powiedzieć ale mam skargę na Ciebie

– Skargę na mnie, za co?

– No wiesz trochę głupie, ale podobno za bardzo chlapiesz ( śmiech na twarzy ratownika – bezcenny)

– To jakiś żart –odpowiedziałem z uśmiechem.

– Niestety nie. Powinienem Ci nic nie mówić, ale stwierdziłem że cię to rozbawi.

– Od tego Wieloryba

– Dokładnie.

Czy widzieliście kiedyś pływaka który nie chlapie 🙂

No chyba przyszedł czas na motylka : ) skoro kraul chlapie to motylek robi tsunami.

Ten czepek wyrył mi się w pamięci. I w moim życiu na pewno odegra jeszcze jakąś ważną role : )

Mija 55 min. Czas szybko się ewakuować,  wsiąść prysznic i ruszać do pracy. Całe szczęście że poranne baseny są tylko 2 razy w tygodniu

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (6)

  1. Maciej Garncarek Maciej Garncarek
    Opublikowano 26 listopada 2012 at 18:53 | Permalink

    Porównałem Wasze wpisy czyli Twój i Oli i odkryłem straszną rzecz ( hihihi ) mianowicie Ola ma partnera który zwykle śpi gdy Ona zrywa się na trening, Ty tymczasem twierdzisz, że od tygodni zrywasz się koło 5:00? Wynikałoby, że doszło u Was do rozłamu lub że śpi z Wami ten trzeci :)))))

    • Olimpia Łabuz Olimpia Łabuz
      Opublikowano 27 listopada 2012 at 10:23 | Permalink

      Maćku, nie miałam na myśli nas..My żyjemy jak w zakonie zamknietym, ale nie narzekam. Dostaję smaczną owsiankę;))).

  2. gr3gory
    Opublikowano 24 listopada 2012 at 17:14 | Permalink

    to mówisz, że wieloryby mają branie w Aquaparku 😀

  3. Mariusz Mariusz
    Opublikowano 23 listopada 2012 at 11:48 | Permalink

    Michał 🙂 To ta lewa ręka 😛
    A „bezchlapnictwa” ucz się od Olimpii 😉

  4. Kacha
    Opublikowano 22 listopada 2012 at 22:56 | Permalink

    Rozkręcasz się Michale 😉
    a jak chlapiesz, to może o jakiś „osłonkach” pomyślisz, bo w końcu nie wszyscy chodzą na basen w oczywistym celu – a jak makijaż się rozmaże, to co?

  5. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 22 listopada 2012 at 21:24 | Permalink

    Michale dziś o 6:00 w Aquaparku na Borowskiej było po 6-9 osób na torze i zdaje mi się duża część jednak coś trenowała. Ale żeby wypływać test na 800 żadnych szans…

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius