Poprawki i naprawki

Nie straszne mi tkanki miękkie

Gwoli przypomnienia dla moich fanów, kibiców, przyjaciół ogłaszam wszem i wobec, że auto-kuracja na „dokuczający” staw kolanowy odnosi skutki. Zagrożenie dłuższą przerwą treningową odchodzi daleko we mgłę a najgorsze co może mi grozić to lekka modyfikacja planu treningowego. Jeśli nastąpi konieczność modyfikacji, to na pewno z dużą korzyścią dla mnie, bo mam dużo w jednej konkurencji do nadrobienia. Jeśli uważnie śledzisz stronę RAT, to już wiesz…

Basenowy nokaut

Tabelka zawarta w „Listopadowych przemyśleniach trenera” odnosi się do uzyskiwanych wcześniej przez nas czasów tj. luty-marzec i maj-czerwiec. Dlatego dużo czerwonych pół może u niektórych oznaczać lepszą wcześniejszą dyspozycję pływacką i teraz stosunkowo przeciętną, ale nie jest tak u mnie…. Listopadowe pływania wypadły mi tragicznie, ponieważ  gorzej od tych z lutego. Pomijam fakt, niedyspozycji dnia, bo ta prawie zawsze jest wtedy kiedy nie trzeba i  zachodzę w głowę, skąd ta porażka wynikowa. Po części może to być przystosowanie się do dłuższych dystansów, spowolnienie cyklu, o który cały czas walczyłem. No tak, ale nie wszystkim poszło tak kiepsko jak mi… Myślałem, że technicznie się poprawiłem, a może wydolnościowo nastąpił regres, trener jednak podczas ostatniego basenu rozmył te domysły twierdząc, że technicznie jest słabiej.

A więc…

nie ma się co rozczulać tylko nadrabiać basen i zaleczać kolanko, które po tygodniu zabiegów już nie daje objawów na co dzień, aczkolwiek przy dłuższym wybieganiu może się odezwać jeszcze.

RATownicy

Wiadomo przecież, że pianka niweluje w znacznym stopniu niedociągnięcia techniczne w pływaniu, tak więc dzięki dużej wytrzymałości i sile górnych partii ciała pozwoliłem sobie w Borównie na odrobinę szaleństwa. Podbudowany tym, że na połówce wyszedłem zaraz po Marcinie z wody,  niejednokrotnie od tamtego czasu opuściłem trening na basenie, ale mało tego. Radio oprócz wtorkowych basenów załatwiło nam też sobotnie, na które z kolei nie mogę sobie pozwolić ze względu na szkołę. Weekendowe treningi są jednak bardziej wydolnościowe niż techniczne, więc pół biedy. Nie zmienia to faktu, że muszę popracować nad pływaniem. Do Deadline’a zostało 208 dni! To nie wiele czasu.

Póki co trzymam formę na rowerze, ponieważ jeszcze nie zakończyłem sezonu, a jeśli jesteś zainteresowany/a jak można jeździć na rowerze szosowym w grudniu, będziesz musiał/a poczekać do następnego wpisu.

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krystian Mrozik. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius