Bieganie na śniadanie

Uścisk ręki P. Profesora i otrzymałem dyplom zakończenia studiów.

 

Koniec weekendowych podróży do Krakowa.

 

 

 

 

Czas ucieka, a ja nadal nie biegam z powodu kontuzji. Zamiennie, choć nie to samo zwiększyłem ilość godzin spędzanych na rowerze i basenie. To pozwala utrzymać się w jako takiej formie.

W kontuzji oberwał  nerw i zaopatrywane przez niego mięśnie. Ale każdego dnia jest już lepiej , choć noga wciąż nie całkiem sprawna, to  przykre bóle prawie zaniknęły i leków nie pobieram, ale wciąż niemal codziennie chodzę na zabiegi do gabinetu Fizjoterapeuty P. Maćka Florka.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wyciągał mnie już z niejednej kontuzji i u niego także przeszedłem kompleksową rehabilitację po zabiegu operacyjnym na kolanie w 2011 roku. To właśnie wtedy zacząłem przygodę z bieganiem.

Bardzo lubię te godzinne seanse, tym bardziej, że zwykle gdy przyjmę pozycję horyzontalną,  następują krótkie utraty przytomności i nadrabiam braki snu.

Spanie to problem z którym nie poradziłem sobie do dziś.

Aktualnie by zdążyć z narastającą objętością i czasem treningów musze wstawać o 5 rano. Czasem mam wrażenie, że to środek nocy. Trzeba zmieścić dwugodzinny trening i całą strefę zmian od sportu do dotarcia do pracy w jakimś miejscu w mieście.

Nie udaje się chodzić spać wcześniej niż 24, a i tak zdarza się, że coś nawet ten krótki sen zaburzy. Najtrudniej jest we wtorki, gdy mamy basen na 20, a po nim mam masaż. Jeśli podczas niego zasnę to po nim nie mam spania i rano w środę wstać już nie mogę.

A w środę 2 h rowerowania, a wieczorem kolejny trening.   Niewyspanie potęguję zmęczenie, więc w  jakiś dzień w tygodniu odsypiam. Zapewne objętości treningów wzrosną, a wtedy wyboru nie będzie i będę musiał zmniejszyć objętość pracy, a co za tym idzie dochody.  To kolejny koszt uprawiania tej dyscypliny sportu. Na tym etapie przygotowań do IM nie ma wyjścia. Fru fru, fru.

Wczoraj późny basen i dziś przespałem budzik. Otwieram oczy i jest dzień i do tego ta piękna zima.

Dziś mam na 9, więc szybka decyzja, rower wieczorem , a teraz popróbuję pobiegać…..ale na nartach. Pół godziny później śmigam na biegówach.

 

 

 

 

 

 

 

 

Letnia trasa biegowa dobra jest i na narty, wszak to drogi polne za domem.

Bieganie klasyczne  na nartach ma same zalety, choć osobiście uwielbiam technikę łyżwową, ale ta wymaga przygotowanych tras i jednak mocno obciąża stawy kolanowe.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bieganie na nartach to także wspaniałe ćwiczenia z koordynacji całego ciała. Dodatkowo mocno zaangażowana jest górna połowa ciała, w tym mięśnie brzucha, barki, ramiona. Jest jak na siłowni ale z uczuciem przyjemnej szybkości i na świeżym powietrzu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Uwielbiam ten sport, ale w tym roku nie było kiedy pojechać w góry. A tu zima przyszła do Wrocławia i trasa może być wszędzie.

A dodatkowo rehabilituje ruchowo i rozciągam nóżkę.

Godzinny intensywny trening, a ja szczęśliwie spocony i  bez wyrzutów sumienia, że zaspałem.

 

Bezcenne 🙂

 

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. Agga
    Opublikowano 21 lutego 2013 at 14:53 | Permalink

    Czy omówiłeś z żoną kwestię zmniejszenia dochodów? Co ona na to?

    • Mariusz Mariusz
      Opublikowano 21 lutego 2013 at 15:37 | Permalink

      Ach ty żono 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius