Błotny cross… :)

Piątek wieczór, marzenia o odpoczynku, tzn. chciałem powiedzieć treningu relaksacyjnym 🙂
Z błogiego stanu wyrywa mnie dzwonek telefonu.

– Cześć Maciek!

– Mariusz, jutro Cross między mostami. Trasa 13km. Miejsc już nie ma, ale na pewno się zwolnią. Zrobimy sobie trening.

-Ok. Jesteśmy umówieni. 10:15 przy zapisach.

 

Rano lekkie śniadanie i w drogę. Na miejscu jestem 10.10. Kolejka chętnych dopisujących się do biegu. „Jest 45 miejsc wolnych” słychać gdzieś zza stolików organizatora. Szacunkowe przeliczenie oczekujących – zmieszczę się. Wypełniam ankietę – Maciek dzwoni: „Spóźnię się parę minut”. Wszyscy się zakwalifikujemy – pomyślałem.

Z chaosu dźwięków wyławiam słowa: „O 10.30 potwierdzenie rejestracji”. Mam paręnaście minut – idziemy się przejść.

W okolicach stadionu mijam pędzącą w stronę biura zapisów Ewę.

Spacer przedłużył się. Jest 10.35. Podchodzę do miejsca gdzie się zapisywaliśmy.

– Czytali Cię – mówią zgodnie Ewa i przybyły już Maciek.

– I co? Już nie przeczytają po raz drugi?

Podchodzę do „pana groźnego” czytającego listę, zerkam – rzeczywiście, moje nazwisko skreślone.

– Jest jeszcze szansa? – pytam

– NIE! Kto się spóźnił jest wykreślony – odkrzykuje „pan groźny”

Nic to, myślę. Przeczekam. Widziałem na liście więcej skreślonych. Może się załapię 🙂

Okazało się, że „pan groźny” nie jest taki groźny i pozwolił spóźnialskim dołączyć do wyścigu. Mam numer 384. Mój pierwszy w życiu numer startowy! 😀 Idę się rozgrzać….

– Maciek Cię szukał – wołą Ewa oczekująca na start.

W tłumie odnajduję Maćka.

– No wreszcie! To robimy jak ustalone – 5:30.

– Tak jest szefie. 5:30 – odpowiadam.

 

Ruszyliśmy! Tetno na starcie 99. Dlaczego tak się podniecam – myślę 🙂 Pewnie dlatego, że to pierwszy w życiu start….

Maciek z „telewizorkiem” pilnują planu, co pewien czas informując: 5:20 czy innym razem: 5:40. Biegniemy równym tempem. Po dwóch kilometrach rozwiązuje mi się sznurowadło. „Zawsze podwójny węzeł” krzyczy współbiegacz 🙂
„Dogonie Cię” – wołam. Szybkie przewiązanie obydwu butów. I w pogoń.

W miarę szybko dorównałem do Maćka. Serce skoczyło do 183.  Ale czy wytrzymam teraz? Dzielnie walczę o wyrównanie oddechu. 5:10 – słyszę.
Uff. Zwalniamy odrobinkę. Zbiegamy z mostu w stronę wału…

Miękko jak …. wszyscy klną po nosem. Błotko rozpływa się pod nogami utrudniając poruszanie.

Okazuje się, że nasze trzymane wzorowo tempo jest szybsze od założonego przez innych. Ciągle kogoś wyprzedzamy.

Po jakimś czasie słychać strzały. Wow! My trochę poza połową a tam już ktoś skończył. Ale przecież traktujemy to jak trening – pocieszamy się z Maćkiem 😀

. . . .

Dobiegamy do ostatniego podbiegu, ostatniego mostu.

– Kiedy finiszujemy? – pytam

– Jak zobaczę metę – mówi Maciek

– Ja chyba już ruszam – mówię i zaczynam przyspieszać

– Obyś wytrzymał – słyszę oddalające się słowa Maćka.

Nabieram rozpędu, mijam oznaczenie 12 kilometra. CO? przegiąłem i nie dobiegnę? Jeszcze kilometr?
Ambicja nie pozwala mi oklapnąć 🙂 Wyprzedzam łącznie około 9 osób.   Wpadam na ostatnią prostą przebierając ile sił w nogach. Pulsometr pokazuje 191 – jeszcze tylko sto metrów. Słyszę jak ktoś mnie goni i …. przebiegam pełnym pędem linię mety. Odwracam się – nikogo nie ma 🙂 Wyobraźnia spłatała mi figla lub ujmując rzecz inaczej dodała mi skrzydeł.

Chwilę chodzę lekko otumaniony. Widzę nadbiegającego Maćka.
Założony plan treningu wykonany – 5:14

 

Nie mam czasu czekać na ogłoszenie wyników – pakuję się i jadę do domu. Drugiego dnia na spiningu dowiaduję się, że wylosowałem 10 wejść do kriokomory 🙂 Nie odebrałem więc przepadło…..

 

Wyniki:
http://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2012/wrmos2op.pdf 

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Mariusz Świątczak. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. Beata
    Opublikowano 8 marca 2012 at 01:00 | Permalink

    Najfajniejszy wpis chyba 🙂 Przygoda pełną gębą 🙂 Czekam na jeszcze!

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius