BM Wrocław – błotko błotko i jeszcze raz błoto

 

Piękne sobotnie popołudnie aż zachęcało do zapisania się na wrocławską edycje Bike Maratonu, dlatego wraz z resztą ekipy Czas Na Rower wybraliśmy się na Osiedle Malownicze w celu dokonania opłaty startowej i odbioru numerów na ten sezon. Portale pogodowe nie napawały optymizmem przepowiadając opady na najbliższe kilka dni, ale czasem w kilka godzin wszystko potrafi się zmienić i zielone słupki potrafią w magiczny sposób zniknąć z wykresów. W tym wypadku tak jednak nie było, niedzielny poranek przywitał mnie kroplami stukającymi w okno. Rok temu pewnie bym się mocno zastanowił i może nawet nie wystartował, ale w końcu przez te kilkanaście miesięcy startów nie po jednym błocie się jeździło i nie w takim deszczu dojeżdżało się na metę – jak miało się później okazać takie myślenie mnie zgubiło:) Do miasteczka BM mam niecałe 8km wiec postanowiłem potraktować to jak rozgrzewkę przed startem i dojechać na kilka minut przed startem. Do mementu startu wszystko było tak jak zaplanowałem, szybka rozgrzewka, pozycja w 1 sektorze zajęta, 3 min do startu. Niestety już po pierwszych 500 metrach wiedziałem ze mam złe opony. Moje micheliny, które w delikatnie mokrych warunkach spisywały się całkiem dobrze na tym podłoży zachowywały się jak lep na muchy, kleiło się do nich wszystko zapychając wolą przestrzeń między oponą i amortyzatorem – „ A trzeba było założyć błotne, trzeba było….” ( Jest to jedno ze stwierdzeń, których bardzo nie lubię, ale tego dnia wiele razy je powtórzyłem). Pierwsze 15 km trzymałem się w czołówce około 30 miejsca open niestety niefortunny upadek na szybkim odcinku ( luźne gałęzie po zjeździe i skręcie w lewo) spowodowało, że do końca wyścigu jechałem już na skrzywionej kierownicy i złamanym siodełku.

 

Upadek był na tyle dotkliwy, że do końca jechałem już trochę zapobiegawczo nie dając z siebie 110% możliwości. Kilometry mijały bardzo powoli, i nigdy tak jak wczoraj nie chciałem już znaleźć się na mecie. Zawody mimo licznych awarii sprzętowych udało się ukończyć. Moje miejsce pozostawia wiele do życzenia, ale osobiście widzę dość duży postęp, który może tylko cieszyć.

(trasa miały 53 a nie 57 km)

 

Jak tylko przestanie padać i trasa zrobić się ciut bardziej przejezdna ( czyli minimum tydzień słońca: ))) zapraszam wszystkich do zrobienia sobie takiej wycieczki. W tym roku organizator bardzo się postarał aby wykorzystać każdą dostępną górke 🙂 i mimo że wydawało by się iż okolice Wrocławia nie są miejscem do rozgrywania maratonów MTB to trasa mogła by być ( gdyby nie warunki pogodowe ) bardzo przyjemna.  TRASA Wczorajszy maraton było chyba najbardziej błotnistym wyścigiem w jakim przyszło mi startować a do tego 6 stopni , deszcz  i silny wiatr.

Dlatego chciałbym pogratulować każdemu kto dotrwał do końca i nie poddająć sie ukończył ten maraton .

 

I na zakończenie coś co mnie rozbawiło : Przed samą metą mijałem małego chłopaca z tatą , tata prowadził rorwer a kila metrów przed nim stoii syn ( max 7 lat ) i krzyczy „Tato wsiadaj na rower , tam robią zdjęcia będzie wstyd”

 

A to najwięksi przegrani tego wyścigu:
– pęknięte siodełko
– klocki (kiedyś) hamulcowe
– tarcze hamulcowe ( zdjęcia nie robiłem bo aż mi sie płakać chce jak na nie spoglądam)

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (25)

  1. tomek
    Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 12:47 | Permalink

    Opraw sobie Pan w rameczkę siodełko, klocki, ubranie, swoje zdjęcie. Będziesz Pan opowiadał wnukom jak żeś się Pan ubłocił i jaki to świetny maraton Pan ukończył!
    No bo przecież nie ma nic tak zajebistego jak zepsuć sobie rower! Trzeba się tym od razu całemu Światu pochwalić!!

    • Michał Wojtyło Michał Wojtyło
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 12:52 | Permalink

      Panie Tomku zastanawiam się co Pana tak zabolało. W końcu to moje siodełko i mój rower i to ja bede go teraz serwisował i ponosił tego koszta .
      I TAK nie ma nic tak dobrego jak sprawdzić sie w takich warunkach i zajać przyzwoitą lokatę.

    • tomek
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 12:59 | Permalink

      Co Pan sprawdził w takich warunkach? swoją odporność na deszcz, błoto?
      Czy może sprawdzał Pan sprzęt ile wytrzyma?

    • Michał
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 13:51 | Permalink

      Bardzo dobre przykłady co można sprawdzić w takich warunkach. Teraz znam odpowiedz na obydwa z tych pytań

    • tomek
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 14:23 | Permalink

      Osobiście uważam, że nie trzeba było sprawdzać aby znać odpowiedź na te pytania. To już oczywiście kwestia podejścia.

    • Michał
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 15:28 | Permalink

      Podejrzewam że nikt ze startujacych nie spodziewał sie takich warunków. Ja jestem osobą które jeśli podejmie sie czegoś to raczej stara sie to skończyć. Tak było i w tym wypadki.
      Ja jednak uważam że aby coś wiedzieć należy to sprawdzić. Nie wiesz jak zachowa sie Twój organizm czy psychika jeśli przemarźniesz a rower przestanie Cię słuchać, ja wiem już wiem.
      Chodź przystępując do tego maratonu nie to miałem na celu sprawdzać tego dnia.

    • tomek
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 15:58 | Permalink

      Każdy kto przyjechał powinien zdać sobie sprawę, że jeśli pada przez parę godzin to leśne i polne drogi zamienią się w błoto.
      Nie rozumiem ludzi, którzy wypasionym sprzętem wyjeżdzają na takie trasy. Tak tak, wiem „to ich sprawa, ich pieniądzę, ich „pasja” itp” dodałbym jeszcze głupota.

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 19:18 | Permalink

      Pan Panie Tomek to jednak ma coś z Mesjasza i cierpi za miliony.
      Jeśli jak Pan pisze czegoś Pan nie rozumie, nie ogarnia, to dlaczego nazywa to zaraz głupotą?
      Idąc tym tokiem rozumowania , które Pan prezentujesz nikt nie powinien wytaczać bolidów F1 gdy pada deszcz, skakać na dobrym spadochronie tylko w dziurawym gdy grozi smog, używać dobrych butów na maratonie tylko gumowców itd.
      Rozumiem,ze Pana wypasiony rower wisi na ścianie i regularnie jest pastowany, żeby kurz na nim nie siadał?
      Michał jak widzę jest aktywnym sportowcem i starty traktuje poważnie, a MTB i TRI są dyscyplinami sprzętowymi i na kozie nic się nie wyjeździ.
      Panie Tomku skąd u Pana tyle gniewu? Co się nie udało? Nie pierwszy raz się Pan odzywasz i zawsze tak specyficznie i inteligentnie inaczej.
      Wrzuć Pan na luz, siadaj na rower, płyń, biegaj i ścigaj się z Nami, udowadniaj, że jesteś szybszy nie w pisaniu zjadliwych postów z epitetami, tylko w sportowej rywalizacji. Miłego wieczoru

    • Mirosław
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 21:32 | Permalink

      Zgadzam się z Arturem. Maciek, mieszasz dwie różne sprawy. Jeśli już podałeś przykład formuły F1 to chciałem Tobie przypomnieć, że wielokrotnie ze względu na złe warunki na torze spowodowane deszczem przerywano wyścigi!
      Mówimy tutaj o tym, że istnieje coś takiego jak sponsoring i tak naprawde o sprzęt się nie martwisz. W większości jednak na maratonach jadą osoby, które same wydaja pieniądze na sprzęt i opłaty startowe. Dlatego ja też uważam, że taki maraton można było sobie odpuścić.

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 22:26 | Permalink

      Który tu jest Artur bo nie widzę? Znaczy jesteście Ziomale..

    • Mirosław
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 23:08 | Permalink

      Mówię o Tomku. Nie wiem czemu napisałem Artur.
      Co to za różnica czy my jesteśmy „ziomalami” czy nie, Macieju ? Jeśli Ty i Michał (jak sądzę autor artykułu notabene zatwardziały obrońca) jesteście „ziomalami” i jak widać jeden drugiego w artykułach broni.

    • Michał
      Opublikowano 17 kwietnia 2012 at 23:28 | Permalink

      Panowie ujmijmy to tak … moje pieniądze moja sprawa, może moją kolejną pasją jest zajeżdżanie nowych super wypasionych rowerów tak że po jednym sezonie nadają się tylko na wysypisko , a może po prostu lubię startować w takich warunkach.
      Jeśli start w takim wyścigu nazywasz głupotą to znaczy że nazwałeś 1600 osób tam jadących głupcami. Bo tak naprawdę tylko garstka z uczestników BM ma takich sponsorów którzy dają im wszystko . Ale jak widzę nie bardzo wiesz jak wygląda „sponsoring” w dzisiejszych czasach wiec nie będę dawał Ci teraz lekcji – w Internecie jest bardzo dużo drużyn które szukają sponsora , poczytaj jak wyglądają warunki – będziesz wiedział o czym piszesz.

      Naprawdę do tej pory nie rozumie co tak naprawdę was boli.

      Warunki w niedziele …. były ciężkie ale nie tragiczne , woda nie lała się z nieba strugami a temperatura nie spadła poniżej dopuszczalnej. Tu ludzie nie mieli ciśnienia sponsorów jak w F1 i nie musieli kończyć, mogli zrezygnować 100 metrów po starcie i pewnie nikogo by to nie zdziwiło… a mimo to jechali i kończyli.

      Jeśli nie mieliście na tyle odwagi aby wystartować to przynajmniej nie obrażajcie ludzi którzy to zrobili.

      A sprzęt …. Sprzęt jest po to aby go używać , i między innymi w takich warunkach sprzęt MTB ma się sprawdzać. Jadać na zawody nawet przy bardzo dobrej pogodzie musisz liczyć się z wypadkiem i uszkodzeniem sprzętu. To jest ryzyko które ponosi każdy kto chodź raz stanął na starcie jakichkolwiek zawodów i walczył o wynik

    • Mirosław
      Opublikowano 18 kwietnia 2012 at 09:05 | Permalink

      Michal,
      „i między innymi w takich warunkach sprzęt MTB ma się sprawdzać” nie zgodzę się z tym. W takich warunkach sprzęt może tylko i wyłącznie zawieść!
      Na jakiej podstawie zarzucasz mi, że nie wiem co to sponsoring ? Czy coś niepoprawnego napisałem? Jeśli tak to proszę bardzo daj mi lekcję, może czegoś ciekawego się dowiem.

    • Michał
      Opublikowano 18 kwietnia 2012 at 09:35 | Permalink

      Ja nie przekonam Ciebie ty nie przekonasz mnie , za wszelką cenę starcie sie pokazać jak źle postąpiła grupa ludzi która pojechała.
      Jeśli tak uważacie to jest wasza sprawa i zapraszam na mecze euro 2012 do jednego z wrocławskich klubów , na pewno bedzie ciepło i sucho.
      Ja wybrałem tą drogę Ty inną. I ewidentnie nie przebiegają one obok siebie.
      Jak będziesz już kierowcą F1 życze samuych suchych torów.
      A tymaczasem wole iść potrenować niż przeciągać linę udowadniajać kto z nas ma większą rację.
      Pozdrawiam
      i do zobaczenia na zawodach

    • Mirosław
      Opublikowano 18 kwietnia 2012 at 10:30 | Permalink

      Smarujesz Michale długie wypowiedzi a wcale nie odpowiadasz na pytania.
      „Jak będziesz już kierowcą F1 życze samuych suchych torów.” „zapraszam na mecze euro 2012 do jednego z wrocławskich klubów , na pewno bedzie ciepło i sucho.”
      Sam się zastanów jak brzmią Twoje komentarze.

    • tomek
      Opublikowano 19 kwietnia 2012 at 09:24 | Permalink

      Panie Michale to moja opinia. Jeden z braci Banachów dobrze to określił
      „PIENIĄDZE WYRZUCONE W BŁOTO”
      a jeśli on w artykule zaczął przeliczać wszystkie koszty zniszczonego sprzętu to coś w tym musi być a przecież jest sponsorowanym zawodnikiem. Pozdrawiam

    • Wojtek
      Opublikowano 19 kwietnia 2012 at 15:58 | Permalink

      @tomek ale to są nasze pieniądze 😉 jeden woli w taką pogodę jak w niedziele siedzieć przed TV a 1600 ludzi wolało sponiewierać się w błocie i deszczu i to za własne pieniądze. I taki maraton będzie się pamiętać, a nie takie jak 2 poprzednie kiedy było ciepło, sucho i nudno.
      A sprzęt jest po to aby go używać, zużywać i wymieniać. Do trumny nam go nie zapakują.

    • tomek
      Opublikowano 20 kwietnia 2012 at 09:44 | Permalink

      Panie Wojtku, widze kolejny kolega z drużyny zabiera głos obronny.
      W Pana rozumowaniu to, że będzie się pamiętało taki błotny maraton i że nie będziemy siedzieli przed TV tego dnia to są argumenty aby zmierzyć się z tym zadaniem. SUPER!
      „sprzęt jest po to aby go używać, zużywać i wymieniać” Zgadzam się z tym! Ale w wypadku niedzielnego maratonu można powiedzieć tylko i wyłącznie o zniszczeniu!
      Po drugie jak patrzę na zdjęcia to wcale nie widać zadowolenia a gdy pytam się o sprzęt to tylko narzekają.
      Więc albo jesteście jedynymi zadowolonymi albo kłamiecie i udajecie takich.
      Pozdrawiam

    • Michał Wojtyło Michał Wojtyło
      Opublikowano 20 kwietnia 2012 at 10:08 | Permalink
  2. zwierzak
    Opublikowano 16 kwietnia 2012 at 19:50 | Permalink

    Coś tu u Ciebie za dużo klocków jak na jeden rower?
    Chyba, że masz jakąś nową wersje hamulców na podwójne klocki 😀

    • Michał
      Opublikowano 16 kwietnia 2012 at 21:19 | Permalink

      No to był test na spostrzegawczość 🙂 gratuluje czujnego oka 🙂
      po tym maratonie do mojego serwisu trafiły 2 rowery 🙂
      no i brakuje jeszcze jednego zestawu klocków na zdjęciu ,ale one dosłownie rozpłyneły sie w błocie 🙂 😉

  3. Wojciech Górecki Wojciech Górecki
    Opublikowano 16 kwietnia 2012 at 14:32 | Permalink

    Na maraton zapuściłeś brodę? Hłe hłe.

    • Michał
      Opublikowano 16 kwietnia 2012 at 15:50 | Permalink

      Ty golisz ja zapuszczam , w drużynie musi być równowaga 🙂

  4. Maciej Garncarek Maciej Garncarek
    Opublikowano 16 kwietnia 2012 at 12:23 | Permalink

    „Czadową masz tą kominiarkę”:)) , a poważnie mówiąc gratuluje siły woli i ukończenia maratonu. Ja tez biegałem w błocie w Dogtrekkingu na 25 km. Relacja mam nadzieje niebawem.

  5. Monika
    Opublikowano 16 kwietnia 2012 at 12:17 | Permalink

    Ironman? No, błotny man:)))

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius