Cel jasny i czysty…”Oby zawodnik rósł w siłe i żyło mu sie dostatniej”

Czerwiec obrodził nowym planem treningowym. Trener zapowiedział, że będziemy się uczyć odpoczywać…

Wrodzona podejrzliwość, bo w końcu jestem z tych czasów w których Władza zawsze bujała a my byliśmy trzecim mocarstwem świata w produkcji surówki, ale nie tej do jedzenia, tylko takiej do produkcji gwoździ, a należało czytać czołgów.

Ale do rzeczy; jak mówią ,że odpoczniemy znaczy ,że nam dołożą … Pierwszy rzut okiem na plan, niby nic nowego, jakoś „luźniej” w tygodniu , środa z zakazem aktywności, ale koniec w sobotę i w niedzielę do oporu to znaczy po dwie jednostki treningowe koniecznie rozdzielone sześciogodzinną przerwą.

Dokładniejsze zapoznanie, szczególnie poprzez wykonanie zadań w pierwszym tygodniu pozbywa już resztek złudzeń. Wzrosła ilość jednostek treningowych, a także ich  objętość.

Już nie godzina LSD ale  więcej, a do tego treningi kończą sie wielokrotnym szybkim bieganiem krótkich odcinków.

Pływanie także się odmieniło, basen można było ulokować świtem, teraz nacisk na wody otwarte, a to już cała wyprawa.

Jeździmy do Jelcza lub  do Maniowa, droga zajmuje około godzinę w jedną stronę.

Czwartkowy trening łaczony to w sumie 2, 5 godziny  czystego wysiłku, a trzeba dodać strefę zmian i rozciąganie po. Zeszły czwartek był świętem wolnym od pracy i mogliśmy grupowo trenować , a w tym tygodniu się już nie da. Wyliczyłem,że musze zacząć 4:15 by zdążyć .

W sobotę zwykle pracuje a do wyboru pływanie 1 h, 3 h roweru, prawie 2 h  biegania…Coś rano i coś na wieczór :), więc rano jednak basen, potem praca, po powrocie do domu rower, a i tak by zdążyć na mecze. Niedziela też dwie jednostki, ale ku naszej radości można połączyć pływanie w wodach otwartych z bieganiem i tak wczoraj Maniów plus bieg na Ślęże…doprawdy pyszny …30 min ciągle pod górę…ale reszta w dół 🙂

Głownym problemem stał się czynnik czasu. System pracy, wymuszający poranne treningi, których czas się wydłużył, przesuwa poranne wstawanie jeszcze wcześniej. No i nie można pozwolić sobie na chwilę słabości, bo nie mam kiedy trenigu odrobić.

Nie zrealizowane zadanie wywołuje niepokój i frustracje o czym przekonałem sie w czasie leczenia kontuzji. Nadal sie z tym borykam.

Dla porządku dodam ,że w planie treningowym znalazła się takie perełki jak …dowolna aktywność fizyczna i gimnastyka, oczywiście w wymiarze czasowym i to też trzeba upchnąć.

Czerwiec to także gorący czas w firmach…zamykanie finasowe roku, zebrania spólek  więc obowiązków nie brakuje.

A jeszcze chciałbym pooglądać jak nasi i nie nasi grają bo to wielkie sportowe święto.

I tak byliśmy potęgą światową w budowie statków rybackich zaraz po Japoni.  🙂 Teraz sztuka odpoczywania….zawsze w środę 🙂

Ale najważniejszym wydarzeniem zeszłego tygodnia było otrzymanie możliwośći zapisania się już  na listę startową 2013 w Klagenfurcie.

 

 

 

Dzięki Trenerowi coś co jest naprawdę trudne stało sie możliwe i spokojne wypełniłem online kilkustronicowy kwestionariusz zaświadczając, że jestem zdrowy na ciele i na umyśle…a to przecież nie takie pewne ( z tym umysłem skoro tutaj trafiłem 🙂 ) a na koniec numery karty kredytowej i ziuuuu przyszło potwierdzenie ,że jestem zakwalifikowanym zawodnikiem. Do roboty,  słowo się rzekło…kobyłka u płota i cel chłopie masz pewien i heja na trening , a nie tu klikaj w klawiaturę 🙂

 

Oby tylko ten Nostradamus mylił się z tegorocznym końcem świata

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (4)

  1. daga
    Opublikowano 13 czerwca 2012 at 18:53 | Permalink

    aaaaaaaaaaaaaa, to są modły o pogodę ;))

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 14 czerwca 2012 at 10:43 | Permalink

      …no i nie wysłuchał…

  2. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 13 czerwca 2012 at 09:24 | Permalink

    W zasadzie wciąż mam zakasane rękawki, a dziś rozkładam rączki o lepszą pogodę na jutrzejszy świtem rower i bieg….

  3. daga
    Opublikowano 11 czerwca 2012 at 18:11 | Permalink

    :)) tak, tak nie ma co rozkładać rączek, trzeba „zakasać rękawki” i DO ROBOTY :))
    Maćku nic się nie martw masz już zaplanowany rok, więc Nostradamus musi poczekać 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius