Ciężka sztuka spać spokojnie gdy…

 Dziś nie będzie wielkich triumfów …. Wspaniałych wyników… niezniszczalnych ciał.

Dziś jest dzień zwykłego, ludzkiego – a może dla niektórych nadludzkiego- wysiłku i zmęczenia.

Plan realizować trzeba, każdy z nas to wie.

Po kilkudniowej chorobie powoli wróciłem do życia…ale co to za życie jak człowiek ciągle zmęczony i niewyspany – powtarzają mi moi znajomi . Ale właśnie to życie podoba mi się najbardziej. No może poza takimi dniami jak dziś.

W planach miałem tylko 90 min biegu oraz tyle samo roweru z kilkoma interwałami wynoszącymi moje tętno ponad druga strefę. Co w tym okresie naprawdę jest rzadkością.

Bieganie zazwyczaj realizowane jest o poranku przed pracą. Dziś jednak kila błędnych decyzji – począwszy od wyłączenia budzika i powrotu do łóżka, spowodowało iż bieganie realizowałem zaraz po pracy. Mając na uwadze moją niedawną chorobę oraz dobro achillesa (śliskie chodniki) biegałem na bieżni. Po powrocie do domu zrobiłem herbatę….i wypiłem ją 2 godziny później po przebudzeniu się z niedźwiedziego snu…

Tak fajnie mógłbym zakończyć ten dzień. Kawa Inka, ksiązka, kilka zniszczonych czołgów i do łóżka.  Tylko co bym wtedy wpisał w rubrykę „Rowerowanie” ?? Choć to chyba myśl o oddalającej się Konie bardziej motywuje mnie do treningów niż pusta rubryka w dzienniczku : )

Zmęczony i zaspany wczołgałem się na siodełko roweru wpiętego w trenażer i rozpocząłem swoją wieczorną jazdę „do nikąd”. Na szczęście w telewizji był program z cyklu „Dowódcy II Wojny Światowej”. I wraz z czołgami Feldmarszałka Rommla przemierzałem pustynne bezdroża aby następnie przenieść się w sam środek D-day – część z mojego plany na wieczór się zrealizowała – były zniszczone czołgi.

Czy dzisiejszy trening był przyjemny – na pewno nie.

Jednak w życiu nie zawsze chodzi o przyjemność.

 

Teraz powinienem jak najszybciej iść spać – w końcu jutro o 5 znów bieganie. Jednak największym paradoksem wieczornych treningów jest fakt iż pobudzone ciało w żaden sposób nie chce się podporządkować i iść po prostu spać… teraz najchętniej by siedziało i robiło wszystko poza tym co najważniejsze – senną regeneracją.

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. Krystian Mrozik Krystian Mrozik
    Opublikowano 22 lutego 2013 at 12:20 | Permalink

    Michał wspieram Cię w walce z czołgami, pozdro:!

    • Maciej Garncarek Maciej Garncarek
      Opublikowano 23 lutego 2013 at 10:30 | Permalink

      A u mnie rower i Bitwa o Midway 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius