Cross miedzy mostami

Cross między mostami w sobotę 3-go marca był dla mnie etapem w przygotowaniu do obowiązkowego startu w półmaratonie Ślężańskim.

Stąd założenie poruszania się w stałej prędkości około 5:30 min na 1 km. Trzynasto- kilometrowa trasa była mi dobrze znana z poprzednio realizowanych długich wybiegań.

Nie udało się internetowo zapisać na listę startujących, gdyż mały limit miejsc został wyczerpany na wiele dni przed biegiem. Pozostała nadzieja że ktoś się nie zgłosi i  że dołączę  na miejscu. Tak się też stało i na 10 min przed startem mam numer startowy z chipem. Nie ma czasu na rozgrzewkę…szkoda.

Start koło basenu przy ulicy Mickiewicza. Spotykamy się z Ewą i Mariuszem. Ustalamy jak będziemy biegli. Ewa planuje 6:00, Mariusz i ja nieco szybciej. Spotykam też koleżankę z pracy Dagmarę, którą kiedyś namawiałem na bieganie. Fajnie ,że jest z nami.

Ruszamy, a tłum niesie, nieco za szybko,  koryguję predkość przy użyciu GPS-u. Niech nas mijają, część zmięknie, a my  mamy plan. Zakładałem pierwsze 2 km wolniej o 10 s. niż resztę, ale idzie bez oporowo 5:20  i niech tak zostanie. Gubimy Dagmarę i tak była dzielna, że to wytrzymywała, nie biega przecież długo.

Piękne Słońce, czuje ,że jestem za ciepło ubrany. Czapka i rękawiczki zdają się niepotrzebne. Za Mostami Jagielońskimi wybiegamy na dolną skąpaną w słońcu część wału Odry. Biegniemy mokrą łąka z usuwającym się spod stóp błotkiem. Zdaje się pełźniemy, więc by utrzymać prędkość trzeba mocniej pracować. Wszyscy wokół ciężko dyszą. Pulsomierz Mariusza alarmuje, widocznie ustawił za niski próg tętna do tego wysiłku. Grzęźniemy w błotku, a ja zaraz się ugotuje. Mam na sobie koszulkę termalną i koszulkę biegową , a na tym cienką bluzę. Rano było 6 stopni.

Podbieg pod Most Swojczycki, grzązko więc poruszamy się gęsiego. Muszę się rozebrać , bo oszaleję z gorąca. Rękawiczki i czapka trafiają na chwilę do Mariusza. Biegnąc zdejmuję bluzę i próbuję pozbyć się jednej koszulki. Ale nie może być łatwo. Agrafki numeru startowego spinają okrycie wierzchnie z koszulką i przez chwilę biegnę z bluzą na rękach i głowie próbując odpiąć zapięcia agrafek po wewnętrznej stronie bluzy, a do patrzenia mam tylko otwór na  głowę. Tylko spokój może mnie uratować, walczę  i agrafki  na szczęście ustępują. To dobra lekcja o czym przed startem trzeba pamiętać nawet podczas przypinania numeru startowego. W triathlonie będziemy się przebierać, zdejmować piankę, zmieniać buty, więc to dobra wprawka. Najważniejsze, że utrzymujemy  założone tempo.

Drugie kółko biegniemy  już znacznie spokojniej. Trzeba znów przetrwać i zmęczyć błotko i koleiny. Mariusz pyta , kiedy finiszujemy, jak będzie widać metę, odpowiadam. To go nie zadawala i jak mówi „ pro psyche” rusza szybciej. Do mety jeszcze 1,5 km. Poruszam się 5:10 myślę starczy, taki był plan , a jutro też mamy trening.  Ostatnia prosta około 300 m przyspieszam i finiszuje. Czas bez rewelacji 1:08:44 czyli 5:25, ale zgodnie z założonym planem. Mariusz jest szybciej o około 30 sek. Chwilę po mnie dobiega i Dagmara. Zmęczona ale widać szczęśliwa z dotarcia do mety. Brawo

Wynik mnie cieszy, gdyż cały tydzień zmagałem się z infekcją z obrazowaniem w postaci wielkiej opryszczki na twarzy i świstami w płucach.

Popełniłem błąd, byłem za ciepło ubrany, a przecież tak dobrze znam powiedzenie z narciarstwa biegowego „ Ubierz się cienko, jeśli Ci zimno to znaczy ,że za wolno biegniesz…

Do dzienniczka wpisuje jedną biegową jednostkę treningową o długości 13 km.

 

Zaraz po ogłoszeniu wyników pędzę do domu…kąpiel i na 15:00 do pracy…

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (3)

  1. Ruda
    Opublikowano 14 marca 2012 at 20:45 | Permalink

    Dziękuję Maćku, za „chwilę później” 🙂

  2. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 8 marca 2012 at 10:40 | Permalink

    Dzięki, staramy się 🙂

  3. Bulba
    Opublikowano 8 marca 2012 at 10:06 | Permalink

    Świetnie się Was czyta. Będzie niezła książka z tych Waszych „wypocin” 😉

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius