Działanie

Kalendarz jest pożytecznym wynalazkiem. Nieodzownie związany jest z upływającym czasem…. Kiedyś  związany z cyklami słonecznym i księżycowymi. Dzisiaj w naszej kulturze przeobraził się w linearny (gregoriański). Ale nadal umowny…Zawsze  jest gdzieś w pobliżu. Porządkuje.  Przypomina. Imieniny ;), Urodziny, Sprawy Szkolne i Przedszkolne, Wyjazdy, Badania, Projekty, Szkolenia, Delegacje, etc.

Kiedyś zeszytowy, dzisiaj elektroniczny. A w moim przypadku i taki i taki. Wpisuję. Pamiętam. A jak zapomnę  – nie , to niemożliwe 😉 Żona, albo wujek Gugle  mi przypomni 😉

Teraz zintensyfikowały się tygodniowe aktywności. Doszedł kolejny kalendarz / dzienniczek – tym razem treningowy. Do startu w zawodach IronMan teoretycznie daleko, ale w długiej perspektywie trenerzy zaplanowali różnorodne treningi w różnych lokalizacjach, tak aby misję w Barcelonie można było uznać za wykonaną ;). Jednak w miarę powtarzalne.

Po miesiącu wzmożonych treningów można się już przyzwyczaić do cyklu tygodniowego. Nawet chwilowy brak informacji w dzienniczku treningowym nic nie zmienia. Trening musi zostać odbyty ;).

Poniżej przedstawiam cząstkę mojego typowego kalendarza, z cyklu tygodniowego:

PONIEDZIAŁEK:

Wyjść z psem,  śniadanie, zawieźć dzieci do szkoły i przedszkola, praca, odebrać dzieci z zajęć dodatkowych,  trening rowerowy…

WTOREK:

Wyjście z psem, trening pływacki, zawieźć dzieci do szkoły i przedszkola, praca, trening biegowy …

ŚRODA:

Pies, szkoła, przedszkole, praca, trening biegowy…

CZWARTEK:

Pies, szkoła, przedszkole, praca, trening ogólnorozwojowy…

PIĄTEK:

Pies, szkoła, przedszkole, praca, odebrać dzieci z basenu, na basen tym razem na własny trening pływacki…

SOBOTA:

Pies, trening rowerowy („pchamy, pchamy” nabiera nowego wymiaru! – Dzięki Łukasz!), porządki na obejściu, rodzinne przyjemności 😉 …

NIEDZIELA:

Trening biegowy (z psem – bo psu też należy się ;))…..pościk na bloga ;)…..

 

Tyle jeśli chodzi o stałe punkty programu. Pomiędzy trzeba upchnąć sprawy bieżące te planowane i te niespodziewane, normalne obowiązki małżeńskie i rodzinne, ortodontów, wizyty lekarskie, cieknące krany, zepsute komputery, zwykłe prozaiczne czynności fizjologiczne 😉

 

W zabieganym świecie, duża wskazówka zegara nadal musi wykonać w ciągu doby drogę po obwodzie równą L=4(PI)R 😉

Zatem działamy 😉

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Bartosz Masłowiec i otagowano jako , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. Łukasz
    Opublikowano 29 kwietnia 2017 at 20:13 | Permalink

    Spoko nie ma sprawy 😉 pamiętam swoje początki na szosie. Po mnie niestety nikt​ nie wracał 😉 jest też bardziej przyziemna strona medalu… Im dłużej będziecie z tyłu tym dłużej będziemy po Was wracać i spędzimy więcej czasu kręcąc pod ten cholerny wiatr 😉

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius