Gdzie by tu wyskoczyć?

Czasem powstaje w głowie plan, o którym marzymy, żeby go zrealizować. Od dłuższego czasu chodziła mi w myślach trasa dookoła Karkonoszy („Karkonosze Tour”). Start i metę trasy rowerowej  zaplanowałem w Piechowicach.

Trening w stylu swim-drive-bike musiał zostać odbyty 😉

Tym razem na wyjazd nie reflektował nikt z Akademii i GT RAT. Chęć na wyjazd wyraził jedynie mój kolega Wojtek. I chwała mu za to – samemu bym się nie zdecydował.

Zaraz po porannym treningu w wodach otwartych na Gliniankach zapakowaliśmy rowery na dach mojego auta. Trasa samochodem w kierunku Śnieżki nie sprawiała kłopotu. Na parkingu rozpakowaliśmy rowery. Szybka „strefa zmian” i w drogę. Szosa w kierunku granicy była mało ruchliwa, jednak podjazd do Szklarskiej Poręby i Jakuszyc dał nam się ostro w kość.

W Harrachovie trzeba było sprawdzić, czy mamuty nie wyginęły 😉 No i stoją. Patrzą majestatycznie z góry. Szacunek dla Adama Małysza, Kamila Stocha i kolegów z drużyny polskich skoczków narciarskich. Trzeba mieć „jaja”, żeby się pojawić na górze na rozbiegu i oddać 200m skok…

Potem czekał nas długi zjazd, ale jak to bywa nie było łatwo. Po stronie czeskiej wiatr z górki nie pozwalał się rozpędzić. Trzeba było mocno pedałować, aby uzyskać prędkość 27km/h. Jednak dyskomfort spowodowany wiatrem rekompensowały widoki.

W miejscowości Vrchlabi „Potraviny” posłużyły za strefę bufetu 😉 To był też półmetek naszej trasy.

I od tego momentu zaczęły się schody. Łatwo nie było. Prawie do końca na samą Przełęcz Okraj trenowaliśmy podjazd (w sumie ponad 30km)..Ok 11km przed przełęczą kiedy nachylenie wzrosło do ok 7-8% mieliśmy małą przerwę regeneracyjną. Żele, batony oraz cofole spożyte i znów czas ruszyć w drogę.

Na szczęście pogoda nas oszczędziła. Nie padało, momentami nie było ani jednej chmury. Zdobyliśmy Przełęcz Okraj (1084m n.p.m.). Tam też zrobiliśmy sobie przerwę na rozprostowanie kręgosłupów 😉

Na zjeździe z Przełęczy Okraj na nierównej drodze zaczęły łapać mnie skurcze. Droga była bardzo nierówna, pojawiał się na niej też wysypany piasek i żwirek i rower momentami wpadał w wibracje. Trzeba było mocno pilnować hamulców. Koniec końców udało się bez awarii zakończyć wyścig. Choć muszę sobie podkręcać niektóre elementy w rowerze i wymienić klocki hamulcowe oraz przejrzeć szczęki (pod wpływem wibracji wydaje mi się , że się poluzowały).

Nie wiem czy był to trening wysokich lotów? Na pewno dużo z niego wyniosłem. Jeszcze sporo pracy przede mną. Tatry na razie muszą poczekać… 😉

 

Statystyki z przejazdu:

Trasa: Piechowice – Szklarska Poręba – Przełęcz Szklarska (886 mnpm) – Harrachov – Vrchalbi – Mlade Buky – Mala Upa – Przełęcz Okraj (1084 mnpm) – Kowary – Miłków – Podgórzyn – Piechowice (Wizualizacja)

Dystans: 138,7km

Po Republice Czeskiej: ~80km

Po Polsce: ~58,7km

Najdłuższy podjazd: ~31km (na Przełęcz Okraj)

Czas jazdy: 5h59min40s

Średnia prędkość: 23,1km/h

Suma przewyższeń : 2480m

Kalorie: 3151kCal

Spadek masy ciała po treningu: ~(PI) kg 😉

 

PS.

Dzięki Wojtku za towarzystwo i super fotki!

Samemu  byłoby bardzo ciężko. W grupie, nawet małej siła!

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Bartosz Masłowiec i otagowano jako , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius