Górska Fala

Trening triathlonowy szczególnie w zimie jest dość wymagający, jest wiele elementów siłowych, podbiegi, zwiększona objętość, treningi interwałowe. 4 stycznia zadzwonił do mnie – mój lotniczy Guru, z pytaniem czy chcę z nim polecieć na górską fale. Po kolei, kim on jest? Zbyszek Kunas, pilot, instruktor, chodząca legenda polskiego szybownictwa, przy tym wszystkim doskonały i wymagający nauczyciel. Człowiek, który prawdopodobnie w powietrzu spędza więcej czasu niż na ziemi. Podsumowując – pilot starej szkoły latania. Fala górska – zjawisko w meteorologii odkryte przez Polaków i to my jako pierwsi na świecie zaczęliśmy ją ujarzmiać. Fala górska to prądy wznoszące, powstałe za przeszkodą górską. Nazwa fala bierze się z przekroju poprzecznego mas powietrza o różnych, jednak dość znacznych prędkościach.


Dzień zacząłem dość szybko bo pobudką o 4 rano, później przejazd na lotnisko Aeroklubu Opolskiego. Zbyszek jako pilot jest bardzo punktualny i wymaga tego od innych. Umówiliśmy się o 6 rano przed hangarem, skąd musieliśmy zabrać potrzebny sprzęt: butla z tlenem, sterownik podawania tlenu, maski, akumulatory do radia, spadochrony, paliwo do samolotu który będzie nas wyciągał. Zapakowani ruszyliśmy na kolejne lotnisko tym razem po drugiej stronie naszej południowej granicy. Lotnisko LKMI – Aeroklub Jesenik. Gdy przyjechaliśmy było jeszcze ciemno, lubię tę ciszę na lotniskach, przestrzeń, przyroda – to pozwala naprawdę odetchnąć od codzienności zatłoczonego miasta. Jak to w każdym hangarze, miejsca jest zawsze za mało, każdy kto choć raz był na lotnisko aeroklubowym wie co mam na myśli. Zaczęliśmy razem ze Zbyszkiem organizować start. Pierwsze to wyciągnąć sprzęt. Na początek 2 samoloty, Zlin 32 oraz piękny Zlin 142. No i na końcu nasz szybowiec – Janus. Pierwsze dwa ptaki, dały się wyciągnąć dość łatwo, za to z szybowcem, trzeba było się nakombinować. Udało się. Zaczęliśmy przeładunek i podłączanie wszystkich instalacji, sprawdzenie płatowca, zasilania na pokładzie. Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Po upływie godziny zaczęli pojawiać się inni szybownicy z różnych części Polski. Finalnie około 9 rano, udało się ustawić start i spiąć zespół samolot-szybowiec.

Na fali górskiej latają najlepsi. Za chwilę mogłem się przekonać dlaczego 😉 Rozbieg poszedł dość sprawnie, zespół oderwał się od ziemi, jednak po chwili wiedziałem już, dlaczego latanie na fali wymaga najwyższego kunsztu lotniczego. Dla tych co nie latali, jest to sztuka porównywalna do utrzymania dwóch kulek leżących na sobie w równowadze. Po prostu niewykonalne. Samolotem zaczęło rzucać jakby był liściem na porywistym wietrze, a za nim szybowiec na kilkunastometrowej linie alpinistycznej. Hol trwał około 20 minut, ciągłej walki, umiejętnego nabierania wysokości, tak by nie trafić na rotor, który będzie windą w dół. Kierunek wiatru SW sprawił, że start był na zawietrznej, a więc w strefie bardzo silnie turbulentnej.


Po wyczepieniu szybowca, zaczęło się latanie. Złapaliśmy noszenie i dość szybko wysokość zaczęła rosnąć, cały czas 2-3m/s do góry. 2000 metrów pojawiło się tak szybko, że nie mogłem uwierzyć, że to możliwe. 3000, 4000 zaczęło robić się wyraźnie zimno, pomimo tego, że tego dnia na lotnisku było dość ‚ciepło’ Gdy zbliżaliśmy się do wysokości 5000 zacząłem dość mocno odczuwać brak tlenu. Człowiek staje się dziwnie ułomny, proste czynności sprawiają problem dodatkowo bardzo niska temperatura nie poprawia komfortu. Ciągle ruszam palcami rąk i stóp by wymuszać krążenie, ręce fioletowe, napuchnięte od zimna. Problemem w tych warunkach było utrzymanie telefonu, czy nałożenie okularów na nos które leżały 10 cm od mojego nosa. Załączyliśmy sterownik podawania tlenu i szybowaliśmy tak prawie do wysokości ponad 6886 metrów. Dostęp do tlenu sprawił, że mózg zaczął na nowo funkcjonować, jednak nie były to te obroty, do których jestem przyzwyczajony. Widoki za oknem to dosłowne dotykanie nieba, latanie na fali to czysta poezja, pomimo, że masa otaczającego nas powietrza, może przemieszczać się z prędkością ok. 100 km/h to tego nie czuć. Wszystko było laminarne. Po zejściu do ok 4000 zauważyłem wyraźną poprawę stanu psychomotorycznego, co w lataniu jest bardzo istotne. Zejściu towarzyszyło atakowanie punktu docelowego trasy – tzw. PZ (PeZeta – punkt zwrotny).



Zbyszek oddał mi stery, bym mógł poczuć dosłownie czym jest latanie na fali (a także odświeżyć sobie nawyki). Lataliśmy szukając noszeń, a gdy byliśmy nad odpowiednim miejscem, znów mogliśmy się cieszyć nabieraniem wysokości.



Lądowanie to znów pokaz najwyższych umiejętności pilotażowych, pomimo tego, że rękaw był niemal prosty to udało się jak to w Zbyszka stylu dynamicznie i bardzo precyzyjnie wylądować we właściwym miejscu 😉

Od strony treningu triathlonowego, załączyłem swojego Garmina. Sam wysokościomierz i GPS dość dobrze poradziły sobie z pomiarami. Dane są niemal tak dokładne jak wskazania przyrządów lotniczych. To samo tyczy się pomiaru prędkości względem ziemi, udało się zarejestrować 235km/h. Nie można tego powiedzieć o czujniku tętna, który miałem na klatce. Przy wejściu na 6800 m czujnik odmówił współpracy i po prostu się rozłączył. Fazy które udało mi się zapisać widoczne są na screenami poniżej. Ciekawy jest wzrost tętna do 128 BPM przy podejściu do lądowanie. Ciekawe też było odczucie jak organizm reaguje na tak niską temperaturę i długotrwałe wychłodzenie. Pomimo tego, że dzień wcześniej ograniczyłem spożycie płynów i następnego dnia ich nie spożywałem to organizm i tak postanowił je zebrać do reszty z organizmu by ich niepotrzebnie nie ogrzewać 😉



Oderwanie się od jednostek typowo triathlonowych, pozwala złapać perspektywę na trening, pozwala też się na zrelaksowanie i nabranie nowych sił. Lot trwał ponad 4h i pomimo tego, że cały czas byłem w pozycji leżącej to zmęczenie tym dniem było nieporównywalnie większe niż po maratonie czy zawodach 1/4IM.

Link do profilu Zbyszka Kunasa
Aeroklub Opolski
Aeroklub Jesenik

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krzysztof Borowiecki i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink. Dodaj komentarz lub dodaj odpowiedź (trackback): Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*

Możesz używać tagów i atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius