Herbalife Ironman 70.3 Gdynia 2017

Ostatnio jestem monotematyczna. Starty, starty, a dziś znowu o STARCIE. Nie martwcie się, w tą niedzielę startujemy w Kórniku http://www.greatman.pl/korniktriathlon/więc kolejny wpis będzie też o Starcie 🙂
Ten w Gdyni był wyjątkowy. Rok temu, gdy pojechałam tam jako kibic, zakochałam się w tym miejscu. Atmosfera, miasto, ludzie,morze, plaża wszystko to sprawia, że chce się tam wracać. Ci co dobiegają na metę, myślą już o starcie za rok. Moim zdaniem są to jedne z najlepszych zawodów triathlonowych w Polsce.

 

Dla mnie udział w tegorocznym sprincie był szczególny. Pamiętam jak stałam rok temu na plaży i obserwowałam zawodników właśnie tam startujących. Zapragnęłam tego samego. Ta rywalizacja zafascynowała mnie i straciłam głowę. 5 sierpnia 2017 o 12, czekając na plaży na swój START byłam jedną z nich 🙂 Niesamowite uczucie, pomijając godziny stresu przed. Kto jednak lubi te późne starty? Z jednej strony fajnie, że jest dużo czasu. Można wtedy na spokojnie ogarnąć strefy zmian i należycie przygotować się do zawodów. Jednak z drugiej, to strasznie długi czas oczekiwania, dużo niepotrzebnego stresu, nad którym JA nie umiem zapanować.

Zawody minęły mi bardzo szybko. Czas ukończenia 1:28:40. Bardzo bałam się pływania, a właściwie dystansu 750 m. Zmieściłam się w limicie czasowym, a do T1 wbiegłam po 00:19:42 spędzonych w wodzie. Mimo tego, że czas mnie nie zadowala, samo pływanie było bardzo przyjemne. Woda nie okazała się tak słona, meduzy nie atakowały, było przejrzyście. Tylko ludzi za dużo w wodzie i momentami ścisk okropny.


Pierwszą strefę zmian totalnie zawaliłam. Już na początku nie mogłam znaleźć swojego worka. Ktoś powiesił inny z mokrą pianką w środku na moim numerze, a mój był kilka haczyków dalej. Gdy już byłam gotowa na rower, zapomniałam zabrać worek do strefy zrzutu. Wracając, pomyliłam drogi i straciłam masę czasu.To wszystko zajęło mi prawie 4 minuty. Ehh, długo…

Na rowerze było super. Trasa liczyła dwie pętle po ok 10 km. Wiatr wiał w oczy, ale to się nie liczy, gdy widzisz znajome twarze, które właśnie TOBIE kibicują. Dziękuję Wam wszystkim, to było bardzo miłe i motywujące. Tak zmotywowana dojechałam do T2 i ta strefa poszła mi już dużo lepiej.

Na biegu było upalnie. Jednak to tylko 5 km, a nie 21 jak dzień później na 1/2 IM. Organizatorzy zadbali o zawodników bardzo dobrze. Na trasie było dużo wody do picia, a kto chciał został schłodzony wodą z węża. Na biegu zrobiłam życiówkę na 5 km. Nie wiem jak to się stało, ale udało się. To pewnie za sprawą kibiców i tego miejsca. Jednak najlepsze czekało na końcu. Ostatnia prosta do mety to niezapomniane chwile. Pisałam to już ostatnio i powtórzę jeszcze raz, euforia, satysfakcja, zadowolenie, szczęście i chęć powrotu za rok, aby spróbować ponownie !

Dziękuję wszystkim jeszcze raz za cenne uwagi i kibicowanie, za fajny czas spędzony razem. Za rok widzimy się w tym samym miejscu 🙂

 

 

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Wanda Brewka. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius