I wracamy…

Gdzie? No jak to gdzie? 🙂 Na Treningi! Dawno nie pisałem…, a to z prostej przyczyny… „Choróbsko” mnie wyeleminowało na prawie 2 tygodnie. Niestety nie odbyło się bez antybiotyku, więc nie było mowy o jakiejkolwiek większej aktywności fizycznej. Czułem się jak emeryt… nie obrażając emerytów 🙂 Bo są tacy co w wieku 70 lat cisną Ironman’a. Więc jeszcze sporo mi do nich brakuje.

Ale przyszedł w końcu upragniony czas, kiedy mogłem wybrać się na trening. Stwierdziłem, że skoro i tak się obijałem przez dłuższy czas to w poniedziałek zrobię sobie trening pływacki, żeby od razu nie wskakiwać na głęboką wodę i robić dwóch treningów wtorkowych – pływackiego i biegowego.

Paweł przyszedł mi z pomocą i rozpisał trening na poniedziałek. Cóż… myślałem, że będzie bardziej łaskawy z racji tego, że miałem przerwę 😉 No dobra…, koniec końców nie było aż tak dramatycznie 😉 Jak widać trener „wie co dobre”! Udało mi się wykonać prawie cały trening. Czemu „prawie”? Bo jednak przyszedłem trochę za późno na basen (myślałem, że godzina wystarczy 🙂 ). Brakło parę minut na ostatnie 200 metrów z głównej części, a i tak wychodziłem jako ostatni z wody. W sumie ciekawe doświadczenie, bo basen był gotowy do zamknięcia. Zostało tylko zgasić światła – i byłem tego świadkiem 🙂

Oczywiście na samym treningu nie odbyło się bez niespodzianek… okazało się, że moje okularki do pływania są dziurawe – nieużywany sprzęt się psuje 🙂 Do prawego wlewała mi się woda… Poczułem się prawie jak bohaterowie z mojego serialu – Special Forces: Ultimate Hell Week. Gdzie w jednym z zadań musieli biegać w okularach pełnych wody, co miało symulować podtapianie. Czeka mnie wizyta w sklepie sportowym…

A dzisiaj również długo oczekiwany trening biegowy, ponieważ ostatni raz biegałem podczas półmaratonu. Łatwo nie było, ale jak widać pamięć mieśniowa zostaje i na szczęście forma, aż tak bardzo nie spadła. Chociaż czułem, że nie jestem jeszcze na 100% i te 10 dni na antybiotyku dało się we znaki. Ale ilość wydzielonych endorfin rekompensowała każdy słabszy moment.

Po treningu… kawa w promieniach zachodzącego słońca i w doborowym towarzystwie RAT’owców… Tego mi brakowało! Widzimy się jutro na „zakładce”! 🙂

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Andrzej Nowak i otagowano jako , , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius