Intensywny tydzień

Poprzedni tydzień zaczął się dość spokojnie poniedziałkową szosą, ale wraz z upływającymi dniami terminarz treningowy wygląd coraz bardziej ciekawiej 🙂 Jak pilny studem zaliczyłem wszystkie wykłady (czyt.treningi 🙂 ), a nawet poszedłem krok dalej i wybrałem się na „zajęcia dodatkowe”. Mowa tutaj o wcześniej wspominanym Biegu Trzech Wzgórz. I tutaj mimo planowanego spokojnego startu po roztrenowaniu zrobiło się trochę bardziej intensywnie. Nie był to jakiś hardcore i coś czego wcześniej nie robiłem, ale jak przyjdzie Ci dać z siebie wszystko dwa razy jednego dnia, to jednak można się zmęczyć 🙂

W sobotą oczywiście czekała na Nas standardowo szosa, ale tym razem w innym wydaniu. Testów ciąg dalszy… (o czym wspominał Bartek). Podjazd na Tąpadła i potem 5km prosta, a to wszystko na maxa – ile fabryka dała. I tak to krótki jednogodzinny trening potrafi dać się we znaki. A pasowałoby zostawić trochę sił na wieczór. Ponieważ o 17 startował wspomniany Bieg.

Nazwa prawie adekwatna do rzeczywistości… 😉 Wzgórz może i było trzy, ale na dwa z nich przyszło Nam wbiegać po dwa razy. Więc w sumie wyszło pięć, wcale nielekkich podbiegów.

Sam start postanowiłem potraktować raczej treningowo i specjalnie nie spinałem się, żeby walczyć o jakiś konkretny czas. Tymbardziej, że jedną „dyszkę” co dopiero „zaliczyłem” dwa tygodnie wcześniej.

Ale jak to na zawodach bywa, można dać się lekko ponieść atmosferze, a co za tym idzie adrenalinka skacze i z „lajtowego” biegu robi się małe ściganie 🙂 W dodatku trasa w zdecydowanej większości prowadziła przez dobrze znane mi tereny Parku Grabiszyńskiego, więc czułem się jak u siebie 🙂 I jak tu nie pocisnąć? 🙂 Szczególnie na podbiegu do Cmentarza Żółnierzy Polskich, gdzie człowiek tyle razy wylewał „siódme poty” podczas zimowych treningów budując „bazę” na letni sezon? 😉

Reasumując 33 miejsce OPEN (na 234 startujących) i czas 43:32. Chyba całkiem nieźle jak na debiut w tej imprezie? 😉 W każdym razie ja jestem zadowolony 🙂 Na mecie ładny medal z Łysicą, a do tego pyszne leczo z dyni 🙂 Czego chcieć więcej? Polecam i pewnie do zobaczenia za rok! 🙂

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Andrzej Nowak, Bez kategorii i otagowano jako , , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius