Ironmanowe wdowy

Niedziela to dla mnie zwykle czas na tak zwane długie wybieganie.

O 11 zameldowaliśmy się na otwarciu ścieżki biegowej Polskiego Radia w Trzebnicy. Na miejscu przywitał nas zimny przenikliwy wiatr. Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia, a część odziała się w koszulki klubowe RAT-u.  Panowała miła atmosfera pikniku rodzinnego, tym bardziej  że część z  nas przybyła z „taborami”, czyli małżonki i dziatwa.

 

 

 

 

 

 

 

Pojawiła się  okazja by bliżej się poznać z przyszłymi wdowami Ironmanowymi  (Ironman widows), czyli partnerami tych, którzy przygotowują się do startu w głównym triathlonowym dystansie.

Naszych partnerów czeka samotność w walce z obowiązkami domowymi i życiowymi.   My przez najbliższe półtora roku   będziemy zajmować się sobą, wciąż przedkładając obowiązki treningowe nad tymi domowymi.

Od początku kwalifikacji do RAT o tym słyszymy, że bez wsparcia tych „Taborów” nie ma szans na zrealizowanie naszych planów.

To wsparcie to warunek sine qua none, tak jak ciężki trening i wytrwałość.

Przed biegiem trzeba się rozgrzać, w małej grupie ruszamy przyszłą trasą. Tam  i z powrotem  dwa kilometry. Już  wiemy, że trasa jest crossowa, w miarę sucho, ale mocne podbiegi i strome zbiegi. Dobra wprawka przed półmaratonem Ślężańskim.

Pomny przegrzania na poprzednim crossie między mostami zostaje tylko w bieliźnie termalnej i zewnętrznej  lekkiej koszulce z emblematem RAT-u.

Sam bieg nie wspominam źle, robię 5:15 min na km, żadna rewelacja, ale górki dają w kość.

Na mecie uścisk dłoni Trenera, wiadomo bezcenny. Reszta po okazaniu kartki startowej , a należy się herbatka i kiełbaska z ogórkiem…Zjadam ogórka i popijam herbatą…wiadomo dlaczego 🙂

Zimno przegania, spotykam kolegę po fachu z Trzebnicy. Poznaje Go po psie z którym biega, swego czasu opisywał swoje starty w maratonach na łamach Gazety Lekarskiej.

Namawia moją żonę na imprezę biegową ale z psem.

O 13:30 spotkanie Rat-u ale już we Wrocławiu. Zapadają decyzje startowe. Wiemy już gdzie wystartujemy w 2013 roku w IM.

Zasypuję Trenera dziesiątkami pytań, cierpliwie wszystko tłumaczy.

Po powrocie do domu wymieniam koszulki, uzupełniam płyny, a mój pies Jack,  zawsze chętny partner do treningu pogania ,że już czas na uzupełnienie porannego biegu.

 

Minęło 6 godzin, więc mogę dalej walczyć. Ruszam więc, niezbyt szybko, wkręcając się w rytm.

Miły zachód słońca. Zdążamy przed zmrokiem, a do dzienniczka trafia całodniowe 16 km.

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (5)

  1. Bulba
    Opublikowano 14 marca 2012 at 09:27 | Permalink

    Otóż to 🙂 I powiem więcej, a właściwie przyznam się w sekrecie 🙂 🙂 🙂 , że jesteście dla mnie (i pewnie dla wielu innych) inspiracją i sama zaczęłam się „ruszać” po kilkumiesięcznej przerwie… To straszne, jak szybko mięśnie zapominają co to sport. No dobra, poniosło mnie z tym sportem 🙂 – w moim wykonaniu to forma aktywnego spędzania wolnych chwil, które kradnę a to czekając na dziecko, które zawiozłam na zajęcia, a to biegnąc do sklepu, oddalonego 5 km, po zachciankę – nota bene niedozwoloną, ale stanowiącą silną motywację dla uzależnionych od słodyczy ;). Tak że same plusy z tego Waszego trenowania 🙂

    • Maciej Garncarek
      Opublikowano 14 marca 2012 at 11:20 | Permalink

      To miłe ,że możemy pozytywnie inspirować.Mam tylko jedną uwagę do tego co napisałaś. Moim zdaniem niczego nie kradniesz..To jest Twój czas dla Siebie i nie ma powodu mieć jakiegokolwiek poczucia winy 🙂 Ciepło pozdrawiam

    • Bulba
      Opublikowano 14 marca 2012 at 11:36 | Permalink

      I tej wersji będę się trzymać! 🙂

  2. Bulba
    Opublikowano 13 marca 2012 at 14:13 | Permalink

    Dobre! 🙂 Pozdrawiam wszystkie FUTURE IRONMAN’S WIDOWS i łączę się z Nimi w bólu! 🙂 🙂 Ale damy radę! My też jesteśmy IRON 😛

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 13 marca 2012 at 15:29 | Permalink

      Super, przecież NON-IRON nawet w formie koszul nie jest już modny 😉

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius