LOKOMOTYWA

Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:

Tak, tak, to właśnie ja, natarty oliwką co by mi się tzw. ósemka czyli usztywnienie stabilizujące nie wrzynała w ciało .
Myślę o treningu, jakiś ciężar w brzuchu, czyżby za dużo jedzenia na wakacjach i przymusowy prawie 2 tyg. bezruch odbiły się niekorzystnie.
Pomiar paskowy obwodu wskazuje że nie przybyło, sprzączka paska trafia w to samo miejsce.
Buch – jak gorąco!
Na początek kontrola radiologiczna złamania, miłe Panie proponuję zdjęcie nie tylko przód- tył ale także takie skośne.
Co za czujność, na jednym widać ,że się końce obojczyka dobrze leżą, a na skośnym tory lokomotywy .
Uch – jak gorąco!

Trzeba się operować, bo nigdy się nie zrośnie, wyrokują.
Puff – jak gorąco!
Załamany idę do Ortopedy. Co One Panu naopowiadały? Bada mnie, przyciska, wg mnie jest super mówi, ale ja jestem młodym lekarzem idź do Specjalisty.
Uff – jak gorąco
Jest dobrze, zrasta się poza tym obojczyk funkcyjnie prawie nie bierze udziału w ruchach ramienia..
Ale ale…czy ja mógłbym we wrześniu wystartować?
Którego?
2-go ….hmm teoretycznie będzie sześć tygodni, powinno się zrosnąć..odpowiada
A trenuj tyle że do granicy bólu.
Już ledwo sapie, już ledwo zipie
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.

Najgorzej z pływaniem…skrzeczę
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
Pędzę po zgodę i plan do Trenera. Relacjonuje zdarzenia, a Mag Sztuk Triathlonowych szybko wpisuje coś do komputera i obwieszcza …wysłałem Ci na mail.
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

 

W domu czytam
Maciek RAT- Ratowanie sytuacji treningowo startowej
Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się wytężał,
To nie udźwigną, taki to ciężar.

Muszę. Mam plan więc może przygotuje się do startu w Borównie. Podciągnę się, no przecież cały półroczny wysiłek nie wyparował.

Nagle – gwizd!
Nagle – świst!
Para – buch!
Koła – w ruch!,

Pierwsze treningi idą jakoś ciężko. Nóżki przebierają, ale brak świeżości i gorsza tolerancja dystansu
Najpierw – – powoli – – jak żółw – – ociężale,
Ruszyła – – maszyna – – po szynach – – ospale,
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem
Biegi, wolno, trochę człapie, następne szybciej, biegam już 5:30 min/km.
Obojczyk spoko…opaska się wrzyna
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,

Do zawodów tylko niecałe trzy tygodnie.

Rower początkowo stacjonarny, spokojnie kręcę przez godzinę, taki rozjazd ale następny raz to już program górski ze zmiennym obciążeniem. Wyciskam poty ale cieszę się ze wreszcie trenuję.
W tym tygodniu pojadę po asfalcie..

Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.
Takiej formy bym sobie życzył. Odpocząłem i powinienem być świeży, gdyby nie uraz.
Nie mam szans być przygotowanym bardzo dobrze, ale chcę się z tą połówka spotkać, spróbować i ukończyć. Nie wiem dalej czy dam radę płynąć te 1,8 km kraulem. Jeśli coś to będę walczył tego dnia tylko z sobą.
Pływanie to na razie deską i motoryka nóg oraz płetwy.
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wody otwarte muszą poczekać, ale jak tylko będzie zgoda na ruszanie ramieniem…
I wreszcie popłynę o dwóch rękach

I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
Bo taki jestem i tak mam i tego właśnie potrzebuję

 

PS. Zdjęcia Dominika Kary z nieodległej przeszłości przedstawiają także moje zamiłowania i dokonania z modelowania oraz budowy makiety w HO ale to już całkiem inna historia.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 13 sierpnia 2012 at 22:51 | Permalink

    Michałku przecież tak grzejesz przodem, że nie ma jak patrzeć do tyłu. Ale wiesz modelarstwo to głównie robota siedząca, a my teraz w ruchu 🙂

  2. Michał Wojtyło Michał Wojtyło
    Opublikowano 13 sierpnia 2012 at 22:43 | Permalink

    Z tej storny Cię nie znałem 😉 – oczywiście mowa o makietach bo pisarstwo masz we krwi 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius