Majówka 2012

Przed nami weekend majowy.

Jeszcze rok temu o tej porze zastanawiałem się, nad jakim jeziorkiem będę spędzał te wolne dni wraz z moją grupą znajomych.
Ten rok, mimo że jest dopiero jego początek ( no prawie już połowa) przyniósł wiele zmian, a jedną z najważniejszy i mającą największy wpływ na moje dotychczasowe życie ( może zabrzmiało to zbyt poważnie, ale taka jest prawda) było znalezienie się w grupie RAT-u.

Na ostatniej odprawie po treningu basenowym każdy z nas usłyszał, że są to ostatnie wolne dni i ostatnie weekendy, które możemy zaplanować sobie sami. Jednak nie znaczy to, że możemy na ten okres zapomnieć o treningach, bo o tym chyba już nikt z nas nie zapomina.  W końcu codzienne uzupełnianie dzienniczka zaczęło w chodzić już w krew tak jak ruch rąk w basenie.

W moim przypadku weekend majowy rozpocznie się jutro o godzinie 16:01 i zakończy 03.05 o godzinie 22:00

Piątek
kiedyś :
 Szybki powrót do domu, bagaże już spakowane , kilka telefonów do spóźnialskich znajomych i już cała paczka zapakowana do kilku samochodów i jedziemy do Boszkowa ( lub nad inne jeziorko)
dziś :
Spokojny powrót do domu. Obiad węglowodanowy. Może jakiś basenik, ale dla przyjemności a nie treningu. Sprawdzenie roweru szosowego i spakowanie na sobotni wyścig.

Sobota
kiedyś:
 Pobudka z samego rana – 11:00 . Głowa boli strasznie, ale to nic dla osób zaprawionych w boju. Marne śniadanko z zupki albo wczorajszej zgrillowanej kiełbasy i można iść na rybki. O 13: 00 wędki już rozstawione i tak do 21: 00, a w międzyczasie nawadniam swoje ciało złotym płynem
dziś:
 Pobudka o 5 rano. Lekkie śniadanie plus przygotowanie prowiantu „przed startem”. Przejazd do Trzebnicy, dopinanie ostatnich formalności i start w zawodach. Kilka godzin później kończymy wyścig, zjadam obiadek i spokojnie ruszam w 250km drogę do domu rodzinnego. Wieczorem jeszcze może mały truchcik. Do poduszki książka „Kraul metodą TI” i 23 kładę się spać.

Niedziela
kiedyś:
j/w.
dziś:
·6:00 pobudka
, delikatne śniadanko przed treningowe i można ruszać na szosę. Będzie to dzień po wyścigu, więc raczej będzie to rozjazd niż porządny trening. Powrót po 2h prosto na drugie śniadanie:)
Przede mną cały dzień w końcu trening skończyłem zaraz po 8 wiec jeszcze zdążę na poranne łowienie rybek. Poranne lepiej rozpocząć, o 5 ale 8 też nie jest złą godziną szczególnie, że moje wędkowanie traktuje, jako hobby.

Poniedziałek/Wtorek/Środa/Czwartek
Kiedyś:
j/w
Dziś:
Trening przynajmniej raz dziennie, zdrowe jedzonko, i duża ilość wody albo złotego płynu tylko w tej wersji złoty płyn to woda z miodem i cytrynom.

Czy różnica jest duża??… Chyba tak.

Potwierdza się powiedzenie, że Ironman i przygotowania do niego trzymają, z dlatego od głupot i kłopotów. Bo kiedy niby miałbym mieć na to czas

(Fotoreportaż w następnym poście)

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (5)

  1. zwierzak
    Opublikowano 26 kwietnia 2012 at 22:14 | Permalink

    To chyba z tej decyzji trenera nie jesteś zbytnio zadowolony 🙁

    • Michał
      Opublikowano 27 kwietnia 2012 at 07:38 | Permalink

      Po tych dówch miesiącach trener nauczył mnie już nie dyskutować z takimi decyzjami 🙂
      ale te 150 ……. uuuuu szkoda tego dystansu

  2. Michał
    Opublikowano 26 kwietnia 2012 at 20:07 | Permalink

    Dla większości to będzie pierwszy start na szosie więc pewnie to był jeden z powodów dla których trener narzucił nam dystans 75km

  3. zwierzak
    Opublikowano 26 kwietnia 2012 at 19:20 | Permalink

    W Żądle Szerszenia

  4. zwierzak
    Opublikowano 26 kwietnia 2012 at 19:18 | Permalink

    Na jakim dystansie będziecie startować?

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius