Memento

Nowy rok wkroczył w nasze życie z hukiem petard i strzelających korków od szampana. Pierwszy tydzień w treningowym rytmie grudnia, choć nie lekkim, ale wciąż przerywanym świątecznym wydarzeniami.
Na marginesie, na tak smacznego karpia jak w ostatnie święta, zapewne przyjdzie teraz czekać prawie rok, ale zawsze jest szansa ujrzeć go podczas pływania w wodach otwartych.
Po półtorej godziny niedzielnego spiningowego pedałowania Trener postawił nas przed wyborem.

Czy kontynujemy nasze dalsze przygotowania do ukończenia IM Klagefurt w limicie czasu przewidzianym przez organizatora, co dla początkującego jakim jestem wcale nie jest łatwe.

Czy też inaczej, wybieramy indywidualne wyniki, określone przez Trenera, bo nas na nie stać.
Czytaj wymagające cięższego przygotowania i wzmożonego wysiłku oraz przeszacowania znaczeń porażka i sukces.
Po przemyśleniu, w obecności świadków, czyli całej Drużyny RAT składaliśmy deklaracje.
A od poniedziałku był nowy plan, a na nim motto będące fragmentem z piosenki Kaczmarskiego: Wyrwij murom zęby krat….hm co tez Treneiro miał na myśli, czy przysłowiowe gryzienie murawy, ale to przecież dobre dla piłkarzy?
Przypomniałem sobie jak to dalej leciało…zerwij kajdany…..połam bat. Czy z tym batem chodzi o nasze karki ? 🙂
Treneiro na okładce planu mocno zarośnięty, z brodą i wąsami , z miną pokerzysty i motto dołem:

„Jeśli przegrasz, to przypomnij sobie te wszystkie dni kiedy nie wyszedłeś na trening”

Poczuliśmy się wszyscy zmotywowani, a pierwsza strona planu może się przyśnić i jak słyszę niektórym z drużyny już się śni.

U mnie wróciły zrywki poranne o 5:00, bo poranny trening z trudem mieści się do 7:00. Wieczorem wychodzi druga tura, no i muszę to połączyć z pracą od 8 do 20.
Pierwszy tydzień minął i udało się , nic nie odpuściłem.

Kryzys był bliski weekendowo, gdy w piątek 1,5h bieganie skończyłem 0:15.
Sobota to mocny też 1,5h basen i znów długie bieganie. Rano byłem w pracy, potem w przerwie basen i znów praca na 17:00 i miało być 2 godz. a tymczasem skończyłem o 22:15.
Wtedy moja motywacja mocno zniżyła loty, a na myśl o ciężkich treningach niedzielnych, sobotnia chęć lądowała na poziomie gruntu.
Podczas powrotu samochodem do domu po ultra-śliskich ulicach Wrocławia z „dołowania” wyrwał mnie Mariusz, który zadzwonił z pytaniem czy już biegałem bo On właśnie się wyspał i chętnie pobiega.
I tak to o 23:00 ruszyliśmy w śnieżną dal. 🙂
Nie odpuścił mi nawet tempówek…,ale dzięki Ci Mariusz, bo sam bym już bym tego nie zrobił
Skończyliśmy 0:20 🙂
Niedziela to na 9:00 to 2 h spinningu, 1,5 godz. siłowni i druga jednostka to 1:30 h. biegania.

Motywujemy się w trójkę, widać ludzie grupują się, kiedy się „razem udręczają”, a w czasie biegu wdajemy się w dysputę, czy aby jesteśmy jeszcze normalni?

 

 

 

 

 

 

 

Odczuwam wielką ulgę gdy o 20 wracam do domu.
A Trener na to mówi, że prawdziwe zmęczenie będzie odczuwalne w trzecim tygodniu mikrocyklu i uśmiecha się tajemniczo uśmiechem Pan Am z okładki planu.
A ja na to przypominam sobie Kaczmarskiego i jego „Mury”.
On natchniony i młody był……” i tylko aby nie przyszedł po mnie” Zegarmistrz światła purpurowy” 🙂

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (5)

  1. toto
    Opublikowano 16 stycznia 2013 at 22:27 | Permalink

    Jak już ktoś z was napisał (Krystian?) Nie narzekaj, że jest ciężko skoro zmierzasz na szczyt!
    A tak po ludzku to niezłą zajezdnia. Ten tydzień dowodzi, że kto ukończy zawody Ironmen jest WYBITNYM sportowcem.

  2. Asia
    Opublikowano 14 stycznia 2013 at 20:08 | Permalink

    Ja też trzymam zgięte paluchy!:)

  3. daga
    Opublikowano 14 stycznia 2013 at 18:45 | Permalink

    Wszystkiego CUDOWNEGO na Nowy Rok
    huk petard.:) ja czytam – tu jest huk pracy i huk ” kropli potu”, i nie taki Trener straszny 😉
    a przegrani zostają w domu 😉

  4. Ola
    Opublikowano 14 stycznia 2013 at 14:52 | Permalink

    Czy każdy z was ma złamać taki sam czas czy też dostaniecie inne wytyczne.
    Widziałam was a siłowni i muszę przyznać, że cieżko na to pracujecie.
    Powodzenia i trzymam kciuki 🙂

    • Maciej Garncarek Maciej Garncarek
      Opublikowano 14 stycznia 2013 at 15:03 | Permalink

      Każdy ma swoją drogę na szczyt…Dzięki za palce 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius