Miało być tak pięknie… w wyszło jak zawsze

Zapadała decyzja, czas wejść na kolejny próg wtajemniczenia.

Stacjonarny trenażer poszedł pod młotek, a jego miejsce ma zajać rolka.

Czy to dobra decyzja… słyszałem tyle samo dobrego jak i złego na ten temat – czas przekonać się samemu

Trenażer stacjonarty to całkiem fajna zabawka. Człowiek wpina rower, wyłącza myślenie, i po prostu jedzie… jedzie do muzyki, do ulubionego serialu, do filmów wojennych, tak jak w moim wypadku.

Opory jakie możesz ustawić na tym urządzeniu pozwalają realizować praktycznie wszystkie treningi. No może poza podjazdem na stojąco, którego  na trenażerze stacjonarnym raczej nie powinno sie realizować.

A więc skoro tyle plusów to czemu zmiana?

 Z bardzo prostego powodu.

Trenażer stacjonarny i rama karbonowa to dwie rzeczy, które nie idą z sobą w parze 🙂 Więc dzieci z tego by i tak nie było.

Różnica w naprężeniach przkazywanych podczas jazdy na szosie i jazdy stacjonarnej jest na tyle duża, iż rama może ulec uszkodzeniu ( a nie była produkowana do celów treningu stacjonarnego gdzie tylna oś zamontowana jest w urządzeniu na stałe – odradzają tego nawet producenci na swych stronach).

 

Do tej pory w treningi realizowałem na starym góralu, który specjalnie do tego celu był podrasowany. Malowanie ramy (aby rdza nie straszyła w mieszkaniu) , zmiana koła (w starym brakowało szprych), kasety ( bez komentarza) , łańcucha ( po umyciu starego okazała sie, że ogniwa trzymały sie tylko na brudzie), siodełka ( zamontowałem takie fajne tanie i żelowe – idealne jeśli chcecie dowiedzieć sie co to znaczy porządne odparzenia czterech liter).. Ale mimo tych zmian możliwość ustawienia pozycji była bardzo ograniczona – dość tego!

Aby trening był efektywny należy go realizować na rowerze, na którym w przyszłości będzie jeździć się na szosie.

A dodatkowo wszystkie urządzenia pomiarowe nie bedą już przenoszone z jednego roweru na drugi– jupiiii

 

Zamówienie złożone…potwierdzenie wysłania otrzymane… paczka odebrana… czas przytąpić do skręcania.

Teraz już wiem co to znaczy wady ukryte.

Urządzenie wyglądało na zapakowane prawidłowo i podczas transportu raczej nic z nim mogło się stać… jednak to czy urządzenie było sprawne zanim zostało ono spakowane w fabryce – to już inna strona medalu.

Każda rolka posiadąła pęknięcia na bokach a podczas instalacji  z jednej z nich wypadły łożyska… oj chyba tak być nie powinno.

Szybki telefon do sklepu, w którym rolka została zakupiona i już następnego dnia miałem zagwarantowany odbiór i dostawę nowego egzemplarza.

Tym razem dmucham na zimne i zamiast skorzystać z opcji odbioru i wymiany udam sie do nich osobiście .

Mam nadzieje ze już jutro dam wam znać jak poszło testowanie.

 

Początki podobno są cieżkie… pozostaje tylko nadzieja iż za tydzień nadal będę miał tyle samo zębów…

Patrząc na pogodę zapowiada sie jeszcze tydzień albo dwa  jazdy pod dachem

 

 

 

 

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. Krystian Mrozik Krystian Mrozik
    Opublikowano 22 marca 2013 at 17:19 | Permalink

    Zęby zębami, ale szkoda nowej gładzi na ścianach:)

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius