Mityczna Góra- dodano fotki

W piątek  internet w moim domu padł i próby wskrzeszenia go potrwają prawdopodobnie do poniedziałku, stąd relacja będzie ograniczona, ale postaram się materiał zdjęciowy uzupełnić.

Tydzień zaczął się pływaniem w wodach otwartych, a tym razem udało mi się po popołudniowej sesji operacyjnej dotrzeć do Jelcza w ostatniej chwili, ale jeszcze o czasie. Pływanie w piankach i wodach i organicznie mętnych, nie stanowi dla grupy  problemu, choć ćwiczyliśmy zagęszczanie pływaków na metr kwadratowy, wzajemnie się podtapiąjąc.  Nauka nawigowania i oddychania, tak by nie pływać jak pijany ale utrzymać tempo. Z wody wyszliśmy po dwóch kilometrach. Koleżanka z pracy powiedziała, że wykąpała w tym Jelczańskim Stawie psa i dostał takiego zapalenia skóry, że wyszła mu część sierści. Nam to nie przeszkadza a wypadanie sierści zastąpi depilację :)…Coś w tej wodzie jednak jest bo pianka mimo wypłukania jedzie jakimś jadem ..ale nic to.

Wtorek jak zwykle rano bieganie 45 min., nieco wolniej niż zwykle bo kontuzjowana nóżka uwierała, ale trening zaliczony. Wieczorem basen i cudne w środku 10 x 25 m. max, tak byśmy weszli w tkzw tlen, na koniec znany nam  test 50 m. max, gdzie dodaje się czas do ilości cykli, a wynik jest sumaryczny. Wykoncypowałem, że lepiej płynąć wolniej, ale mniej młócić rękami i to pozwoliło mi się w tym teście poprawić.

Najlepiej robi to Marcin który niemal pół basenu przepływa pod wodą, ale z duża prędkością, a jak się wynurzy to cykli robi także mało.

Bardziej martwiła mnie moja kontuzja i kiedy w środę  po 3 km biegu musiałem zawrócić…trafił mnie przysłowiowy szlag.

Od czwartku intensywna terapia….czyli fizykoterapia ( manualna plus mrożenie i „tejpy”) i nastąpiło wybawienie..bo tak mogę już z perspektywy w niedzielny wieczór napisać.

Wieczorem basen i pływanie dwukrotnie małej piramidy w 8 min, ale w sumie ponad 2 km

Piątek miał być rower, ale jest zimno i wieje okropny wiatr i do tego rano pada deszcz.  Trudno, ale odpuszczam…inni ze mną umówieni też 🙂

Za to w sobotę zrywka o 4:15. LSD na 5:00 na stadionie Olimpijskim. Niezwykłe, ale na starcie pojawia się prawie cały RAT ( brak Wojtka bo wyjechał) plus Tomek Duda i Piotr Pietraszek. Zdaje się ,że kury jeszcze nie wstały.

Biegniemy przez 15 km przez 1,5 godz.  Trochę narzucam tempo, ale muszę jeszcze wrócić na Ołtaszyn , ogarnąć się i na ósmą zdążyć do pracy.  Zazdroszczę wolnym tego dnia, bo część jeszcze poszła leżakować do łóżeczek…Szczęściarze.

http://www.prw.pl/articles/view/22631/rat-to-byla-krotka-noc

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A ja jak zwykle w sobotę, w  robocie i tym razem do 18.

Ale za to później nie mam złych snów, bo nieprzytomny padam do łóżka.

Noga już dużo lepiej, wreszcie mimo długiego biegu się poprawia.

http://www.prw.pl/articles/view/22631/rat-to-byla-krotka-noc

Niedziela to wyjazd na rowery, jechać nie jechać bo wyprawa daleka. Lenistwo precz i po rozmowie z Michałem decyduje się ruszyć na wspólną „wycieczkę” do Przełęczy Tąpadła koło Sobótki. Organizatorem jest Darek z grupy Polska na Rowery. Czekam koło kościoła na Ołtaszynie , a grupa ruszyła z Wrocławskiego Rynku. Jak dojeżdżają, od razu widać, że to nie wycieczka tylko „rasowi ‚kolarze.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Zamuły nie ma tylko wszyscy rześko”  mkniemy w kierunku Slęży. Na szczęście nożki i ta chora  też „podają” . Grupa jedzie niespokojnie, rwanym tempem, okresowo ponad 40 km na godz. Staram się utrzymać i wiszę na kole, ale i trochę po drodze gadamy…to kolejne chyba moje czwarte podejście do Slęży. Zawsze coś stało na przeszkodzie, a to limit czasu , innym razem ziąb. Czy tym razem wjedziemy tam na rowerach? Pełni optymizmu zbliżamy się do Sobótki , a góra rośnie nam w oczach….Ciąg dalszy nastąpi 🙂

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. daga
    Opublikowano 4 czerwca 2012 at 20:29 | Permalink

    Miło czytać, że IM też mają lenia 🙂
    RAT-jak muszkieterzy (jeden za wszystkich…)
    noga – działa i „podaje” 🙂
    Jeśli rehabilitant przystojny Latynos to proszę o namiary :))
    Nadal trzymam kciuki za sukcesy Twoje
    i RAT-ków 🙂

  2. Michał
    Opublikowano 4 czerwca 2012 at 19:20 | Permalink

    Mieszane uczucia w sobotni poranek miałem tylko przez moment – jadąc przez rynek i patrząc na ławki i przystanki pełne zmęczonych imprezowiczów
    – Zazdrościć im czy współczuć.
    I nagle obraz głowy , której o godzinie 13 jeszcze nie można było podnieść z poduszki , i szafy w pokoju która sama Cię atakuje przy każdej próbie wstania z łóźka – szybko dał mi do zrozumienia , że chyba na razie nie mam ochoty tego powtarzać

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius