Moc szczegółu

Widzicie to u góry? Mam wrażenie, że cały czas nie jestem świadom tego co się dzieje. Dokładniej tego co się niedługo stanie. Zbliżające się zawody wnoszą wiele zamętu, poza przygotowaniami należy się skupić na organizacji całego wyjazdu, wakacji, funkcjonowania gabinetu itd. W między czasie trzeba dopinać szczegóły które już dawno powinny być dopięte. Sprawa chociażby lemondki. Jak widać na poniższym zdjęciu czerwony byk już dorósł. Ma rogi!

Problem bólowy

Podczas zawodów w Czechach miałem poważne problemy na rowerze z dolnym odcinkiem kręgosłupa. Po zmianie roweru poczułem że się to nasiliło, ale nigdy nie miałem takiego problemu jak na Czechmanie. Wniosek jeden. Ustawianie roweru.
Tak się złożyło, że mój przyjaciel (Laserek), który ma mnie odwiedzić na weekend piszę pracę mgr. z „bikefittingu”. Dla nie świadomych bikefitting to dopasowanie roweru pod kolarza.  Tak więc „wszechświat mi sprzyja” – pomyślałem. W weekend nowa pozycja i siodełko pozwoliły zrobić długi trening bez dolegliwości, ale jeszcze z lekkim dyskomfortem. Myślałem nad nim prawie tydzień i wymyśliłem… O ile skutecznie, jeszcze się okaże. Mianowicie spostrzegłem, że „dolegliwości” dają o sobie znać, kiedy pracuję nad przyśrodkowym ustawieniem lewego kolana.

Dedukcja

Wniosek mógł być jeden. Zbyt duże napięcie (co przy moich koślawych nogach nie jest fenomenem) jakiejś struktury, która jest antagonistą/opozycjonistą do struktury przywodzącej udo.

Pośladkowy średni!

Dlaczego? W momencie gdy ten mięsień ma zwiększony tonus przenosi napięcie na sąsiedni struktury, napięcie to zwiększa się w momencie gdy próbuje jego przyczepy są mięśniem antagonistycznym rozciągane. A ruchem w którym są one rozciągane jest przywodzenie uda do środka. To wszystko bardzo ogólna teoria, ale czy trafna okaże się niebawem. Należy pamiętać, że w jeździe na rowerze następuje ruch we wszystkich płaszczyznach stawu. Poza tym jest wiele możliwości nie pomijając zblokowanych stawów krzyżowo-biodrowych. Wydawać by się mogło, że to szczegół w porównaniu do grup mięśniowych biorących udział w jeździe na rowerze, ale czasem szczegół przeważa o losach wojny. Niestety nie mogę sobie przypomnieć treści wspaniałej chińskiej przypowieści nt. gońca, który nie nakarmił konia, koń padł podczas podróży, on nie dostarczył depeszy, bitwa została przegrana, a za bitwą wojna. Ktoś kojarzy?

Tak więc pośladkowe średnie… rozciągajmy.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krystian Mrozik. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. Zuza
    Opublikowano 21 czerwca 2013 at 14:22 | Permalink

    Czy szanowni Zawodnicy RATu dostali jakiegoś udaru słonecznego???
    Dlaczego wszyscy nagle na parę dni przed zawodami postanowiliście zakochać się w lemondkach??? Bez sprawdzenia takiego ustawienia ciała w nowej pozycji na długich treningach możecie napytać sobie biedy na wyścigu do którego przygotowujecie się od tak długiego czasu!
    I nie chodzi tu tylko o nowa pozycję, ale też o to, że rower obciążony przez lemondkę będzie zachowywał się trochę inaczej niż to do czego jesteście przyzwyczajeni.

    Keep calm! Nie wariujcie! Wystartujcie, ukończcie, cieszcie się i napiszcie jak było :).

    Udanych startów!

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius