Moja droga do półmaratonu (1)

Zapraszam do przeczytania pierwszej części mojej opowieści o tym,  jak udało mi się ukończyć półmaraton!

„Wojtas, pobiegnij ze mną ten półmaraton, będzie fajnie” – namawiał mnie kolega Sebastian, w niektórych kręgach zwany Rudym Szatanem. Nie musiał mnie długo zachęcać,  sam od dawna chciałem zmierzyć się z tym dystansem. Niestety, a to brakowało czasu, a to samozaparcia, w końcu 2 lata minęły, Seba zdążył ukończyć dwa półmaratony i Maraton Poznański, a ja wciąż byłem w fazie planów. W końcu zdecydowałem, teraz albo nigdy – 10 stycznia zarejestrowałem się na liście uczestników Biegu Piastowskiego Kruszwica-Inowrocław. „Start jest 12 maja – pomyślałem – mam jeszcze dużo czasu”.

Zacząłem trochę truchtać, chodzić na basen, a w międzyczasie … dostałem się do RAT.  Nie zwiększyło to wcale intensywności moich treningów. Najpierw był remont mieszkania, potem choroba, nie było czego wpisywać do dzienniczka. Któregoś dnia Darek rozesłał listę startów obowiązkowych, z której wynikało, ze wszyscy musimy do końca marca przebiec półmaraton. Zacząłem regularnie trenować, ale planowany start zbliżał się nieubłaganie, a ja coraz bardziej bałem się o moją formę biegową. W końcu, dwa i pół tygodnia przed datą półmaratonu, podzieliłem się z Trenerem moimi wątpliwościami. Odpowiedź była krótka – „Przyślij mi rozpiskę swoich treningów z ostatnich trzech miesięcy – dostaniesz plan ratunkowy„. „Jestem uratowany” – pomyślałem.

Plan Darka wyglądał niestety jak betonowe koło ratunkowe – treningi codziennie, a nawet dwa razy dziennie, praktycznie bez przerw aż do samego dnia startu. Niektóre jednostki po 105 – 120 min ciągłego biegu. „To jest plan ratunkowy i masz go ściśle przestrzegać, żadnych odstępstw” napisał Darek. „Nie dam rady” pomyślałem, tym bardziej, ze na samym początku, w dniu otrzymania planu, zgubiłem jedna z dwóch zaplanowanych jednostek. Poza tym dwie godziny ciągłego biegu? Nie, no wiem,że takie treningi trzeba robić, ale już, teraz, tak od razu?

Po pierwszym długim biegu – widzę światełko w tunelu

 

Część drugą Mojej drogi do półmaratonu znajdziecie tu.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Wojciech Górecki i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. ltr
    Opublikowano 4 kwietnia 2012 at 22:09 | Permalink

    Kozacka mycka!

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius