Nie znaczy nie

RATowcy pięknie się spisali i zaliczyli jesienne maratony. Mi nie będzie to jednak dane w tym roku – z powodu kontuzji wycofuje się ze startu w Amsterdamie.
Jak juz pisałem, po długim mocnym wybieganiu w moim prawym kolanie pojawił się ból. Kilka dni przerwy przyniosło poprawę – na krótko. Ból pojawiał się po dłuzszym biegu. Parę minut marszu pozwalało na przebiegnięcie kolejnego kilometra, potem „gwóźdź” w kolanie znowu dawał o sobie znać. Nie chciałem się poddawać, chciałem tak jak reszta RATowców cieszyć się kolejnego osiągnięcia. Zacząłem nawet planować, że pokonam maraton metodą Gallowaya czyli troche biegu, trochę marszu. Decyzja o rezygnacji ze staru była najtrudniejszą odkąd dołączyłem do RATu. Racjonalne argumenty – to nie jest impreza docelowa, lepiej nie ryzykować przez wzgląd na tą ważniejszą, w przyszłym roku – znam na pamięć, mimo to nadal towarzyszy mi poczucie zawodu. Miałem piekny plan, doskonale wybrane miesce do startu, wszysko było przygotowane. Niestety nie wszystko da się zaplanować.
Myślę, że umiejętność odpuszczania jest niezbędna jeżeli planuje się uprawianie sportu w dłużym okresie czasu. Właśnie odebrałem solidną lekcję w tym temacie. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – na wiosnę będę silniejszy!

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Wojciech Górecki i otagowano jako , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (4)

  1. Mikowhy
    Opublikowano 20 października 2012 at 22:23 | Permalink

    Co sie odwlecze to nie uciecze, wiec sie nie przejmuj. Planujesz maraton treningowo na wiosne przed Austria?

  2. Opublikowano 18 października 2012 at 09:40 | Permalink

    Wojtek – jesteśmy z Tobą!! trzymaj się dzielnie i miej świadomość, że naprawdę mądrze robisz.
    rok temu musiałam zrezygnować ze startu w maratonie we Florencji z powodu choroby… boli, ale są kolejne imprezy. i będzie ich jeszcze wiele dla Ciebie!!!

  3. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 17 października 2012 at 18:30 | Permalink

    Sam doświadczałem tych uczuć kiedy jechaliście wszyscy w Lesznie. Teraz przed Poznaniem uratowała mnie intensywna fizykoterapia ale w planie miałem opuszczenie trasy gdyby łydka zaczęła boleć. Trzymam kciuki Wojtku za szybki powrót do pełnej sprawności

  4. Mariusz Mariusz
    Opublikowano 17 października 2012 at 17:53 | Permalink

    Wojtek!
    Ci z Ironu się nie poddają. Więc porażka w jednej bitwie pod Maratonem nie oznacza przegrania wojny 🙂
    Jestem z Tobą i sądzę, że Twoja decyzja jest słuszna!
    Mam tylko nadzieję, że przed wiosną się zobaczymy 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius