niedosyt

4 miejsce wśród kobiet, 3 miejsce w kategorii wiekowej… niedosyt…

2012: czas 2:33 i 6 miejsce z kobiet [3 w kategorii], OPEN 105

2013: czas 2:04 i 4 miejsce [3 w kategorii], OPEN 68

można zaobserwować pewien progres… dokładnie rok temu zaczęłam jeździć na rowerze [zmiana przerzutek była sporym wyzwaniem, komfortowy uchwyt kierownicy był trudny, przerażenie na widok zakrętów, do tego strach przed upadkiem, który może skutkować zarysowaniem ramy… rok temu się udało!], w tym roku troszkę już umiem jeździć, ale wciąż jadę uważając, by nie upaść [nie zniszczyć roweru], hamując na zjazdach i przed zakrętami, uważnie omijając dziury. rok temu nic nie piłam i nie jadłam podczas wyścigu, bo nie umiałam… w tym roku obżarłam się żelami malinowymi i opiłam izotonika… ale nie tknęłam drugiej butelki – bo też nie miałam jak w tych warunkach wyciągnąć z pionowego uchwytu, koncentrując wzrok na nawierzchni… WYTĘŻ WZROK!

po ukończonym wyścigu nie mogłam rozprostować lewej dłoni… szarpnął mną przenikliwy ból kości śródręcza, wręcz nadciągnęła myśl, że kość kciuka jest złamana, ale drużynowy Pan Doktor obadał i powiedział, że kość cała. uścisk kierownicy, by mi nie wypadła z rąk na trasie był tak mocny i tak skuteczny, że kierownica nie wypadła, za to ręka strasznie się umęczyła. dobrze, że poczułam to już za metą.

pośród mieszanych uczuć niedowierzania z czasu Oli [zwłaszcza w zestawieniu z czasem bladego już wówczas Michała] i radości z jej niesamowitego wyczynu, spotkało mnie już tylko rozczarowanie i poczucie niedosytu, że mogłam jechać szybciej… że trzeba było wskoczyć na BC4 i cisnąć z całej siły, ale ja wciąż się boję… boję się, czy tam radę do końca w tej intensywności, boję się, że brak rozwagi będzie mnie kosztował poważny wypadek, boję się, czy kręgosłup da radę i w dobrej kondycji dotrwa do końca… asekuranctwo zdecydowanie nie popłaca, jak się chce osiągać wyniki. jak się chce tak dla przyjemności – to w sumie daje radę.

 

przyjemnością była jazda w tej edycji Szerszenia z możliwością podziwiania widoków, przy pogodzie, która pozwalała się nie przegrzać ,  bez lądowania na asfalcie, czy w rowie…

dobrze, że Olimpia tak pięknie pojechała i tak fantastycznie zwyciężyła 🙂 jestem z niej dumna, choć przecież to nie moja zasługa. ale też jej występ przyczynił się do radosnego świętowania Soni, która ogromnie ucieszyła się ze zwycięstwa jej Olimpii!!

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Kinga Zakrzewska. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius