dwa i pół maratony

do godziny 11:00 dnia dzisiejszego myślałam sobie relaksacyjnie, że dzień spełniony, zadanie wykonane, półmaraton zaliczony, do tego lepiej niż się spodziewałam, a w perspektywie spokojny powrót do domu z Poznania, odbiór dzieci od znajomych, gdzie dopiero PRZYGODY dnia dzisiejszego miały się rozpocząć!

nikt by się nie spodziewał, że kilka godzin popołudniowych zajmie nam biedniutka córeczka w torsjach, co z przewidywanego zwykłego przejedzenia zaczęło przeradzać się w paskudną jelitówkę…[maraton z Soniutką, włączając czyszczenie kanapy]

jednakże gdy młode dziecię zaległo wreszcie spokojnie pod kocykiem, wycieńczone skurczami żołądka, chłopcy [czyli synek w towarzystwie kolegów ukochanych] powrócili z „podwórka”. powiem szczerze, że ich widok sprawił, że mnie ZATKAŁO:

powrócili oni do domu w samą porę, kiedy właśnie skończyłyśmy z koleżanką dyskusję nad dzisiejszym młodym pokoleniem, które unika wyzwań ekstremalnych, dla którego „dzikość serca” polega na doborze bogatszego ALL INCLUSIVE na Krecie, które już nie potrafi zdobyć się na żadne przygody wymagające czegoś więcej niż szybkiego przebierania palcami po klawiaturze… a tu chłopcy zorganizowali sobie męskie taplanie w okolicznym błocie, tuż pod oknami domostwa, przy czym nie przewidzieli i nie skontrolowali powrotu do mieszkania w należyty sposób, gdyż ocierając się o ściany korytarzy nie trzeba bujnej wyobraźni, by zobaczyć, z czym musieli zmierzyć się rodzice… [maraton z chłopakami]

po dwugodzinnym szorowaniu ścian w klatce, czyszczeniu windy i podłóg, doglądaniu biedniutkiej córeczki spoczywającej na podłodze w salonie, zupełnie zapomniałam, że rano biegłam PÓŁMARATON i że byłam z siebie bardzo zadowolona 🙂

Two and a Half Marathon one Sunday… why not?

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Kinga Zakrzewska. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (5)

  1. Katarzyna
    Opublikowano 8 kwietnia 2013 at 09:15 | Permalink

    A ja tam się nie mogę doczekać, aż moje młode wylęgną bez przymusu na dwór. Na razie tak asekuracyjnie, bo zimno bo błoto… Ale już niedługo wyłączamy „n”! Chociaż szorowanie musiało być straszne. Uwielbiam Twoje dzieciaki. Sonia i mama trzymajcie się twardo i nie dajcie się!

  2. joanna
    Opublikowano 7 kwietnia 2013 at 22:14 | Permalink

    trochę za dużo dzieciom opowiadałam o tej imprezie http://www.biegwulkanow.pl/content/podstawowe-informacje
    dlatego czuję się po części winna

    • Kryst
      Opublikowano 8 kwietnia 2013 at 07:24 | Permalink

      Albo za duzo się na oglądały waling dead:)

    • Kinga Kinga
      Opublikowano 8 kwietnia 2013 at 07:56 | Permalink

      Tobie się, Kris, podoba, wiem 🙂

    • Kryst
      Opublikowano 8 kwietnia 2013 at 17:07 | Permalink

      Podoba! Ale nie popieram:)

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius