TriWpis

 

Nieśmiała wiosna

Kalendarzowo pierwszy dzień wiosny obchodzimy 21 marca, natomiast w praktyce różnie to bywa. W tym roku pani wiosna pierwsze kroki postawiła zaraz po ciężkich lutowych mrozach. Nastąpiło znaczne ocieplenie i wydawać by się mogło, że następny śnieg zobaczymy na Boże Narodzenie, gdy tu nagle w niedzielę wielkanocną biały puch z nieba. Gdy wstałem skoro świt na niedzielne bieganie ujrzawszy obraz za oknem wparowałem do pokoju brata, zerwałem go z łóżka i oznajmiłem że na dyngusa może się rzucać śnieżkami. Na szczęście dzisiejszy poniedziałek, słoneczny i cieplutki pozwolił na porządny godzinny trening biegowy „w tlenie”. Po teście Conconiego trener nam rozpisał treningi biegowe mające na celu budowanie bazy tlenowej. Kolejny w tym roku przypływ wiosny poczułem nie tylko ja. Na ścieżkach w Parku Zachodnim minąłem 6 innych biegaczy, standardowe pozdrowionka łapką w górę, 65 minut upajania się wiosenną aurą i tyle. Ciekaw jestem, czy na tegoroczną majówkę w harmonogram treningu mogę wpisać sobie znowu odśnieżanie podwórka, czy to ostatnie przebłyski zimy na ten kwartał.

Ironowe 74 kg

Wiosna, wielkanoc, święconka i duuuużooo jedzenia. Powróciwszy na ojcowiznę, pierwsze godziny spędziłem z mamą w kuchni. Mama dokańczała świąteczne wypieki, a ja ładowałem w siebie smaczniutkie potrawy mając za nic post, triathlonowe diety, a tym samym obawy o wagę. Szkoda, że jeszcze nie opatentowano jakiegoś czujnika kadencji na żuchwę, albo przelicznika pochłanianych kalorii na język, czy gdzie tam. Jestem pewien, że przez te 2 dni osiągnąłem liczbę pięciocyfrową. Ostatnie 2 lata moja waga się nie zmienia i nie ma tu znaczenia, czy pochłaniam 5000 czy 2000Kcal na dobę, czy trenuję 2x dziennie czy w ogóle. Aby waga poszła w górę, musiałbym chyba przez miesiąc odżywiać się w McDonaldsie, natomiast do redukcji nie wiem czego trzeba (poza Selekcją A. Kupsa, ale utrata 5 kilo w 3 doby to chyba w większości woda, bo waga mi wracała po ok 2 tyg.). Póki co przygotowania w ramach RATu jej nie ruszają, ale przyjdzie z pewnością na to czas, tylko jestem ciekaw na jakim etapie, przy jakim nasileniu treningowym i w jakim stopniu?

Ogolony

Na święta ogoliłem twarz i źle mi z tym.

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krystian Mrozik. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (3)

  1. Krystian Mrozik Krystian Mrozik
    Opublikowano 10 kwietnia 2012 at 14:27 | Permalink

    Hej, no moje cały czas uciekają. Głowa chce spać i leniuchować, ale te nogi… One wciąż tylko bieganie, półmaratony itd.
    Co do depilacji, to doskonale sobie zdaję sprawę, że jesteśmy sportowcami i to wstyd, że stawiam opory, ale wystarczy mi że depiluje pozostałe 2 miejsca, więc zostawcie mi resztki godności :).

    • marek
      Opublikowano 10 kwietnia 2012 at 18:09 | Permalink

      hahaah
      moze i my byśmy Ci pozostawili :)))
      ale z trenerem nie pogadasz 🙂

  2. Michał
    Opublikowano 10 kwietnia 2012 at 08:57 | Permalink

    Krysian 🙂 niby nogi nie wielkanocny zajączek i nie uciekną:) ale lepiej o nogi też maszynką zahacz bo trener po asfalcie Cię przeciągnie 🙂
    A swoją drogą najmłodsi w drużynie mają z tym największy problem; )

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius