Nieustająca walka…

…to słowa które kręciły się w mojej głowie przez cały ten tydzień. A wszystko zaczęło się we wtorek rano, ok. 5:20…

Runda 1

Ze słodkiego snu brutalnie wyrwał mnie budzik…, pora wstawać na Glinianki. Rzuciłem okiem za okno, niestety widok nie należał do „powalających” Ciemno, zimno, wieje wiatr… (Gdzie te piękne wschody słońca które do niedawna oglądałem?) Ewidentnie nie miałem ochoty wychodzi z ciepłego łóżka. Tym bardziej, że spanie to towar deficytowy 😉 Nigdy za dużo. I to był właśnie początek rundy 1 😉 Iść czy nie iść? Wstać czy spać? Przeciwnik był najtwardszy z możliwych – ja sam! Wyłączyłem budzik, zamknąłem oczy i jeszcze na chwilę położyłem, żeby dokończyć potyczkę w mojej głowie. Zwyciężyłem! Wstałem! To była chyba jedna z najtrudniejszych mini-walk odkąd zacząłem trenować (no może nie licząc pierwszych basenów na Teatralnej ;), chociaż wtedy jeszcze sobie nie zdawałem sprawy z tego co nadejdzie potem). Czasami sam sobie się dziwię, skąd udaje mi się znaleźć tyle motywacji do ćwiczeń. Chyba utrzymuje ją dzięki jednej i prostej zasadzie którą cały czas mam w głowie: każdy wykonany trening przybliża mnie do celu, a każdy nieodbyty oddala. Jakoś do tej pory się sprawdza. Czy wystarczy? Oby tak! 🙂

Runda 2

Pogoda w środę stała pod znakiem zapytania. Zapowiadany był popołudniowy deszcz, ale ok. godziny 16 w biurze za oknem widziałem słońce. Super! Będzie można pojechać na rower i skorzystać z tych ostatnich chwil dobrej pogody. Udało się znaleźć ekipę (Dorian, Arek – dzięki za wspólne kręcenie! :), która też była chętna odbyć środowy indywidualny trening jednak grupowo. 18:25 startujemy spod Orbity i jedziemy na znaną trasę w kierunku Trzebnicy. Niestety deszcz przywitał Nas dość szybko… Postanowiliśmy jednak pojechać dalej i podjąć ostateczną decyzję w Pasikurowicach, po drodze mijając grupę kolaży która jednak zrezygnowała (nie był to dobry znak 🙂 ). Ku naszemu zaskoczeniu gdy dotarliśmy do Pasikurowic przestało padać! Quick call! Ciśniemy dalej! Nasze szczęście nie trwało długo 🙂 Powtórka z rozrywki. Oczywiście nie było mowy o zawracaniu. Robimy to co zaplanowaliśmy. Cóż mogę rzec… Byłem cały mokry, „jadłem” piasek wprost spod kół moich towarzyszy, tudzież oni spod moich 😉 Łatwo nie było, ale sądząc po naszych minach było warto. 50 km przekręcone, trening zaliczony, endorfiny naładowane. Można iść spać 😀

(A na kasku dalej widnieje nieszczęsny numer z Kórnika 😀 Już go zdjąłem 🙂 )

Runda 3

Weekend zapowiadał się jeszcze bardziej urokliwie. Po zakończonym sezonie Gliniankowym w piątek (oj chyba już tam nie zawitam w tym roku 😛 Gdy wychodziliśmy z wody było już ciemno 🙂 ) przyszła pora na sobotnią szosę. Tym razem trochę inaczej. Plan był taki, że wraz z siostrzaną grupą GT RAT przekręcimy dla Filipka trochę kilometrów, „zarobimy kasę” i zrobimy trening. Idealna pogoda na szosę, chociaż dość mocno wiało, więc ostatnie kilometry do Sobótki poczułem w nogach. A średnia prędkość raczej nie była amatorska 😛 Z Sobótki skoczyliśmy jeszcze na przełęcz Tąpadła, żeby się troszkę zajechać na podjeździe 🙂 , przerwa na kawę w Rogowie i żwawy powrót do Wrocławia. Z planowanych 100 km wyszło 120, mój nowy rekord na szosie!

Runda 4

Niedziela to trening biegowy. Obecnie w naszych kalendarza na ten dzień zaplanowane są długie wybiegania. Czyli 2h spokojnego biegu, żeby „rozmasować nóżki” 🙂 Gocha i Krzychu pocisnęli dzisiaj Wrocławski Maraton, więc ja w ramach solidarności z nimi postanowiłem zrobić chociaż połówkę 😉 Po sobotnim „wypalaniu łydy” był to nie lada wyczyn, więc myślę, że mogę zaliczyć moje dzisiejsze 20 km za tą przysłowiową „połówkę”.

Jeszcze raz wielkie gRATulacje dla Maratończyków!!! Grupa rośnie w siłę!

Walkę w tym tygodniu uważam za zdecydowanie wygraną!

Podsumowując:

Przepłynięte: 4km

Przekręcone: 170,9 km

Przebiegnięte: 33,7 km

Czas: 10h 54 min

Prawie zrobiłem Ironman’a! i to w niezłym czasie! 😉

P.S. A miał być tydzień regeneracyjny 😉

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Andrzej Nowak i otagowano jako , , , , , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Jeden Trackback

  1. Autor Trening z Mistrzem 14 września 2017 o 10:14

    […] i przyjemniej trenuje się w grupie, chętnie robimy ustawki i wychodzimy razem pokręcić (tak jak w zeszłym tygodniu z Arkiem i Dorianem). Tym razem w środę mieliśmy okazję po raz kolejny gościć zaprzyjaźnionego z grupą GT RAT […]

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius