O czym mówi Murakami, kiedy mówi o bieganiu

Coś ciężko z tą wiosną jednak   🙁

 

 

Za oknem zimno, deszczowo i ponuro. Nawet mój wspaniały niebieski kot z niechęcią 

spogląda dzisiaj na swój ogródek. Postanawia jednak zostać w domu.

 

 

 

 

 

A ja? Ja właśnie wróciłam z pracy i planuję dzisiejszy wieczorny trening biegowy. A dokładniej mówiąc planuję jak go dzisiaj nie zrobić.

 

Za każdym razem kiedy przychodzą mi do głowy takie plany przypomina mi się moja ulubiona książka Murakamiego     „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”.

 

 

 

 

 

Chętnie przytoczę Wam teraz tutaj jeden jej fragment, bo zdecydowanie dzisiejszy wieczór wolę spędzić w domu z książką, laptopem i kubkiem gorącej herbaty niż w błocie w ciemnym parku.

 

 

„Bez względu na to, jak bardzo lubię biegać na długich dystansach, zdarzają mi się rzecz jasna takie dni, podczas których jestem zbyt ociężały i nie chce mi się biegać. Przyznaję, że zdarzają się bardzo często. Gdy zdarzy się akurat taki dzień, wymyślam tysiące wiarygodnych wymówek, by usprawiedliwić własne lenistwo.

Kiedyś przeprowadzałem wywiad z olimpijczykiem Toshihiko Seko, tuż po tym jak wycofał się z uprawiania sportu i został trenerem słynnej drużyny lekkoatletycznej sponsorowanej przez firmę spożywczą S&B.

Zapytałem go: „Czy zdarza się, że biegacz na pana poziomie odczuwa czasem niechęć do biegania, czy zdarzają się dni, kiedy nie chce się panu biegać, bo na przykład, wolałby pan dłużej pospać?”.

 

Popatrzył na mnie przez chwilę, a potem odpowiedział mi takim tonem, że chciałem się schować pod stół ze wstydu, że zadałem tak głupie pytanie: „Oczywiście. Nieustannie!”.

Dopiero teraz w pełni pojmuję, jak było idiotyczne. Podejrzewam, że wtedy też wiedziałem, że jest głupie, ale chciałem uzyskać odpowiedź od osoby pokroju Seko. Chciałem wiedzieć po prostu czy – mimo dzielącej nas przepaści w kategoriach wytrzymałości, motywacji i ilości czasu poświęcanego na trening – czujemy dokładnie to samo, sznurując co rano buty.

Odpowiedź Seko przyniosła mi wówczas wielką ulgę. Koniec końców, pomyślałem, wszyscy jesteśmy tacy sami.”

 

 

Genialna książka Murakamiego. O istocie biegania, o pokonywaniu własnych słabości, o dyscyplinie i ulepszaniu samego siebie.

Sięgam po nią zawsze gdy pojawiają się kolejne wymówki, gdy szukam motywacji i inspiracji.

 

 

Na dworze coraz ciemniej i coraz zimniej. Nawet mój kot zabrał się za czytanie.

 

Może przytoczę Wam kiedyś jeszcze kilka ciekawych fragmentów Murakamiego, ale teraz jednak założę buty do biegania i pójdę zrobić te moje 15 km 🙂

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Ewa Karwecka. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (3)

  1. Opublikowano 1 kwietnia 2012 at 01:12 | Permalink

    Czekam na Ciebie na każedej następnej mecie!!!

  2. Opublikowano 1 kwietnia 2012 at 01:11 | Permalink

    Trzymam za Ciebie kciuki!!!! :))) Kocham Cię!!!

  3. Maciej Garncarek
    Opublikowano 31 marca 2012 at 20:08 | Permalink

    Hej, tą książkę też dobrze znam :))
    A może pobiegniesz z nami jutro rano o 8:00 ?
    Spotkanie przy wejściu na Stadion Olimpijski.
    duża wyspa dookoła w tempie WB1 plus przebieżki…W grupie RAT, będzie miło.

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius