O czym mówi Murakami, kiedy mówi o kolarstwie

Ostatni tydzień spędziłam w łóżku, z wysoką temperaturą, aspiryną i gorącą herbatą.

 

 

Zmuszona byłam opuścić siedem jednostek treningowych, pięć dni pracy, badania na Akademii Medycznej, sobotnie spotkanie Barcelony z Realem, niedzielne testy rowerowe i spotkanie RAT u Maćka 🙁

 

Udało mi się za to trochę odpocząć i nadrobić dwumiesięczne zaległości na regale z książkami.

 

Dzisiaj kolejny cytat ulubionego Murakami’ego:

 

„Sam trening kolarski jest, mówiąc szczerze, dosyć ciężki. Podczas długich biegów przygotowujących do maratonów z pewnością można czuć się samotnie, ale trzymanie się samemu kierownicy roweru i pedałowanie bez końca jest o wiele bardziej pustelniczym zajęciem.

W kółko powtarza się te same ruchy. Wjeżdża się na stok, jedzie po płaskim i zjeżdża w dół. Wiatr czasem sprzyja, a czasem wieje w twarz. Zmienia się biegi w zależności od potrzeb, zmienia się pozycję, sprawdza prędkość, pedałuje mocniej lub trochę słabiej, sprawdza prędkość, pije wodę, zmienia bieg, zmienia pozycję… Czasem kolarstwo wydaje mi się bardzo wymyślną torturą.

Lekkoatleta Dave Scott napisał w książce o triatlonie, że ze wszystkich dyscyplin sportowych wymyślonych przez ludzi kolarstwo jest najmniej przyjemne. Absolutnie się z nim zgadzam.”

 

Ja również lepiej bym tego nie ujęła 😉

 

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Ewa Karwecka. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (9)

  1. Artur
    Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 10:49 | Permalink

    Masz rację Michał, w biegu świat dookoła przesuwa sie tak wolno…! Rower to dla mnie namiastka motocykla:)
    A Ty Macku trenuj jazdę na rowerze!!!!:)))

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 18:52 | Permalink

      A jak, myślisz że tego nie robię? Oczywiście ,że tak i do tego jest progres. Zapraszam w sobotę na Żądło Szerszenia :))

  2. Maciej Garncarek Maciej Garncarek
    Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 10:45 | Permalink

    Oj tam, oj tam..Rower to najbardziej ekonomiczna, zużywajaca najmniej energii maszyna i sposób na przemieszczanie się człowieka i do tego super przyjemna. Tyle że, ta wielka przyjemność się kończy, gdy docelowo mamy przejechać 180 km na czas w IM. Ewo, pozostaje pokochać wroga 🙂
    A bieganie jest super przyjemne szczególnie o poranku gdy wstaje Słońce i budzą sie ptaki.

    • Tomasz
      Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 10:53 | Permalink

      A bieganie jest super przyjemne szczególnie o poranku gdy wstaje Słońce i budzą sie ptaki.

      A czy na rower nie można wybrać się o poranku, gdy budzą się ptaki?
      Tam gdzie ja jeżdżę można spotkać bażanty, kuropatwy i sarenki. I jak w kontekście tego można o rowerze powiedzieć coś złego?

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 19:00 | Permalink

      Można się wybrać o poranku, tyle że trenujemy na rowerach szosowych na szosie , a nie po lasach. W środku tygodnia częściej spotykam przelatujące ciężarówki niż kuropatwy, a z sarną pod kołami to w ogóle nie chciałbym się na rowerze spotkać. Jazda w marnym porannym oświetleniu ( świt) dodatkowo może czynić trening niebezpiecznym. Ostatnio byliśmy umówieni o 5:45 ale ruszyliśmy o 6:20 jak poprawiło się światło..Na szczęście pogoda się poprawia.

    • Tomasz
      Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 19:57 | Permalink

      Można się wybrać o poranku, tyle że trenujemy na rowerach szosowych na szosie , a nie po lasach.

      Ależ ja właśnie piszę o jeździe po szosie – mam taką 30-kilometrową pętlę przechodzącą przez tereny wodonośne Wrocławia – jedzie się asfaltem, a na łąkach obok widać bażanta.

      Ostatnio byliśmy umówieni o 5:45 ale ruszyliśmy o 6:20 jak poprawiło się światło.

      Tu trochę zawiniło przestawienie na czas letni (ale za to więcej jest na wieczorne treningi).

  3. Michał
    Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 09:06 | Permalink

    Artur zgadzam się w 100% bieganie to tortura, a do tego ten otaczający cię świat tak wolno się zmienia 🙂 a tu przy 40 km/h ile więcej można zobaczyć 🙂
    Jeśli już zdarzy mi się iść piesze na Ślęże albo Izery zawsze żałuje że nie mam roweru w końcu ile szybciej mógłbym delektować sie naleśnikami w Chatce Górzystów 🙂

    Ewcia jeszcze ten rower pokochasz : ) a jak nie to znienawidzisz. Ważne aby nie być wobec niego obojętnym : )

  4. Mariusz Mariusz
    Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 09:00 | Permalink

    Ewcia 🙂
    Sądzę, żę nie dosiadłaś jeszcze odpowiedniego roweru 😀

  5. Artur
    Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 07:59 | Permalink

    Nie zgodze sie. Mysle,ze kolarstwo w porownaniu do biegania jest znacznie przyjemniejsza dyscyplina! To dyskusja o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami Wielkanocnymi:) Gdyby zapytac kolarzy to zaden z nich nie powie,ze rower to tortura. Ale jesli chodzi o bieganie to takiego okreslenia uzyje wiekszosc z nich albo nawet wszyscy!

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius