O przygotowaniach do MARATONU, czyli sen jest super! :)

Około 320 km w 4 tygodnie. Co w przybliżeniu daje 26 godzin 30 minut spędzonych w biegu… Dla zawodowca to mało, ale TU trzeba jeszcze stać na nogach w pracy bardzo się starając 🙂 . Nie mam siły się uczyć, nie mam siły czytać, nie mam siły gadać przez telefon. Ale wiecie co jest super- sen i jedzenie 🙂 !!!!  

Przygotowania do maratonu to ciężka praca w szybkim tempie. Podobno ból odmładza… tak pisałam… co przed zbliżającymi się wielkimi krokami kolejnymi urodzinami, działa mobilizująco. Przecież mądre książki mówią, że około trzydziestki zaczyna się najlepszy czas dla długodystansowca! Skądinąd najlepszy jest stary sposób: zaczynając od niskiego pułapu, ma się satysfakcję, że stale się zyskuje :).

Zwykły dzień tygodnia. 6.00 rano…Na termometrze 5 stopni.  Za oknem ciemno… Kiedyś wstawałam tak tylko 2 razy w roku – na grzyby 😉 !  Dziś poranne wylegiwanie się w łóżku praktycznie nie wchodzi w rachubę, choć nie jest łatwo wygrzebać się z ciepłej pościeli. Trzeba się zawziąć i już!

Ale od początku…w małym skrócie, jak przebiegały przygotowania…
Czasem zdarzały się jednostki treningowe po 32 km, bo przecież trzeba było zaadoptować organizm do wysiłku długotrwałego. Były też niekończące się podbiegi, które miały poprawić siłę biegową. Na 2 tygodnie przed startem zaczęliśmy zmniejszać objętość i coraz mocniej akcentować intensywność treningu. Jeszcze na parę dni przed maratonem biegaliśmy tempówki na dystansie 100 m. Po to, żeby na dzień przed startem całkowicie wyciszyć swój organizm i skoncentrować się na kumulacji w nim maksymalnej ilości węglowodanów – ja i Michał popłyniemy na szarlotkach 😉 .

Oj miał rację Emil Zatopek (czeski biegacz, długodystansowiec, czterokrotny złoty medalista olimpijski ) mówiąc, że nie sztuką jest wystartować w maratonie, sztuką jest się do niego  przygotować.

Ciekawe tylko, czy regulamin maratonu przewiduje czołganie się? Oczywiście jeżeli po tym wszystkim w ogóle nie zejdę na trasie. Przepraszam! Z trasy – chciałam powiedzieć.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Olimpia Łabuz i otagowano jako , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (4)

  1. Olimpia
    Opublikowano 15 października 2012 at 13:16 | Permalink

    Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy :* Byłam pewna, że Maraton obnaży moje biegowe beztalencie jak żaden inny trening. Tymczasem…widzę światełko w tunelu 😉

  2. marta.
    Opublikowano 13 października 2012 at 07:56 | Permalink

    Oli, w Twoim przypadku nie ma mowy o czołganiu, więc nic się nie stresuj. Będzie super, trzymam za Was kciuki! 🙂

  3. sporciara
    Opublikowano 13 października 2012 at 01:15 | Permalink

    Będzie dobrze, musi być! Życzę więc sobie i Wam radości, endorfin, przyjemności i wytrwałości przez cały bieg. Co by się nie działo, każdy z nas jest już Bohaterem.

  4. daga
    Opublikowano 12 października 2012 at 21:22 | Permalink

    Hej Oli PIĘKNY wpis. SZARLOTKA pachnie nawet z ekranu :-)), jeśli Cie to pocieszy, nie wywali mnie z trasy MARATONU za czolganie sie jak żółw na R
    Wiesz my mężczyźni :)))
    Trzymam kciuki ;-)))

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius