oats & choc chip bars

czyli na wskroś amerykańskie batoniki energetyczne dla łasuchów, które są moim ulubionym i zarazem najbardziej wykwintnym słodyczem, który dane mi było odkryć dziesięć lat temu daleko za wschodnią granicą, w Azji Centralnej, w której owsiane łakocie były już szeroko spopularyzowane wśród ludów kazachskich. i to jest najzabawniejsze, że najbardziej amerykańskie ciastko/batonik, jakie świat widział ja odkryłam u podnóża Tienszan i właśnie z Kazachstanem mi się zawsze miło kojarzy 🙂

wszystkie łasuchy, który miały przywilej smakować mojego wybornego wyrobu, mają teraz możliwość zapoznać się z sekretnym kazachsko-amerykańskim przepisem, zmodyfikowanym w kierunku pro-zdrowotnym przeze mnie, co tylko ulepszyło recepturę i uczyniło pierwotny przepis doskonałym!
składniki na blachę 21 x 30 cm:
300 g mąki żytnej razowej [to właśnie ów zdrowy element]
300 g płatków owsianych górskich [można też dodać płatki żytnie]
250-280 g masła najprawdziwszego
1 szklanka cukru [może być biały, brązowy, ksylitol]
1 puszka zguścionki, czyli mleka skondensowanego słodzonego [w krajach byłego ZSRR produkt bardzo popularny i dostępny w kilku smakach, np. kawowym]
1 tabliczka gorzkiej czekolady
garść orzechów włoskich [ok. 100 g]


przepis jest banalny, nawet dla mnie – wykwintnej kucharki, a co najważniejsze – ciasto/batoniki przyrządza się w ekstremalnie krótkim czasie, co dla kandydatów na ironemenów niebagatelne.

PRZEPIS:

  • składniki suche mieszamy w misce [mąka, płatki, cukier], po czym dobrze mieszamy z masłem tak, żeby ciasto było wilgotne. jeśli używam mąki pszennej białej, wtedy masła idzie mniej. mąka żytnia, orkiszowa, czy inna razowa potrzebują więcej tłuszczu.

  • 2/3 ciasta wklepujemy na blachę, zalewamy zguścionką i obsypujemy kawałkami czekolady i orzechami:

  • na koniec posypujemy resztą ciasta:

  • wstawiamy do gorącego [200 stopni] piekarnia na 30 min.
  • wyciągamy od razu i gorące kroimy na kawałki, a wyciągamy jak już trochę stężeje.

warto mieć w domu, na czarną godzinę, płatki owsiane i mleko skondensowane, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będzie ta chwila, w której amerykańskie batoniki przyjdzie ochotę zrobić.

dziś nadeszła taka czarna godzina w naszym domu, dzieci wynudzone drugim dniem wakacji dostały fuchę obrania orzechów ze skorup, co skończyło się Soni obrażeniem się na odkurzacz, który nie wciągał łupek tak, jak trzeba…

myśli me kierują się nieco dalej niż owsiane batoniki leżące w zasięgu ręki – mianowicie na Warmię i Mazury, gdzie będziemy wizytować już za kilka dni, by w sobotę w SUSZU wystartować w pierwszym mym triathlonie, na długim dystansie… próbuję wszystko ogarnąć, zaplanować każdy szczegół, biorąc pod uwagę prognozy pogody, które mówią, że ten weekend w Suszu będzie padało i to sporo. ciekawe, ciekawe 🙂 wszystko przede mną!

może powinnam zapakować moje batoniki i zabrać ze sobą na zawody? zawsze to domowy amerykański smak…

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Kinga Zakrzewska. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (12)

  1. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 4 lipca 2012 at 09:10 | Permalink

    Bo ja myślałem, że to batony startowe i z czystej troski, a do tego byłem głodny i zły i jeszcze na trening nie mogłem zdążyć…i kara mnie spotka surowa bo mnie już nimi nie poczęstujesz 🙁
    Następnym razem użrę się w język, zanim coś takiego napiszę. A do tego cytat adekwatny „Jędruś jam ran Twoich całować niegodna..” 🙂

    • Kinga Kinga Zakrzewska
      Opublikowano 4 lipca 2012 at 09:38 | Permalink

      no rozumiem, rozumiem 🙂 ja Cię chętnie poczęstuję kolejną partią! może w Radkowie?

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 4 lipca 2012 at 09:44 | Permalink

      Raczej po 🙂

    • Mariusz Marius
      Opublikowano 4 lipca 2012 at 12:59 | Permalink

      Maciek 🙂 W Kinga myślała o treningu otwartym 🙂 No przecież nie o „Mistrzostwach Polski” 😛

    • Michał
      Opublikowano 4 lipca 2012 at 13:08 | Permalink

      jak to raczej po …. Kinia przygotuje nam ciastka , a my jedząc je w sobote będziemy trzymali kciuki za jej start w Suszu 🙂 prawda że dobry pomysł

    • Kinga Kinga Zakrzewska
      Opublikowano 4 lipca 2012 at 13:09 | Permalink

      znakomity. wręcz pyszny!

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 4 lipca 2012 at 13:31 | Permalink

      Kinia dasz CZADU 🙂

  2. SidorKa
    Opublikowano 3 lipca 2012 at 19:58 | Permalink

    Zdrowe czy nie są pyyyszne!!!
    Wreszcie Kinga przez stres przedstartowy zrobiła się mniej czujna i zdradziła tajny przepis :).
    Ja zachwyciłam się tymi batonami od pierwszego razu :).

    • Kinga Kinga Zakrzewska
      Opublikowano 3 lipca 2012 at 22:08 | Permalink

      o – i to jest dobry komentarz, Kasia. dziękuję!

  3. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 3 lipca 2012 at 19:11 | Permalink

    Na pewno smaczne i jak widać batony z dużą ilością energii. Zdaje mi się jednak że ze zdrowiem nie mają wiele Kingo wspólnego. Za dużo tłuszczu…czekolada( tłuszcz plus kakao) plus masło i orzechy, węglowodany: cukier, skrobia choćby z mąki żytniej wszystko to zapieczone. Prawie nic białka. Trudno też policzyć ile to ma kalorii i ile trzeba tego zjeść w czasie wielogodzinnych zawodów. Do tego bardzo duża hiperosmolarność i będą ściągać wodę do jelit. jeśli będziesz miała jej pod dostatkiem to ok, ale jak Ci braknie to zwiększą twoje odwodnienie. Do tego 70 % dorosłych ma kłopoty z nietolerancją mleka i lepiej spróbować jak na nas to mleko działa i czy dodatkowo nie wywoła wzdęć i np biegunki. Trener na swoim blogu ma przepis na batony energetyczne, pisał o nich tutaj także Mariusz. Były podobne, łatwe do wykonania ale były przewidywalne i obliczone.
    Napisałem troszkę krytycznie, nie gniewaj się ale amerykańskie jedzenie nie kojarzy mi się z niczym zdrowym. Byłem tam, jadłem i widziałem.
    Ale tak w nd zgrzeszyć na przyjęciu to dlaczego nie…:)

    • Kinga Kinga Zakrzewska
      Opublikowano 3 lipca 2012 at 22:07 | Permalink

      z tym zabraniem na zawody to był żarcik :)) raczej po zawodach, jak już dożyję 🙂

      jednakże bardzo brutalnie rozprawiłeś się z moim smakowitym wypiekiem, jest mu przykro, że tak krytycznie go oceniasz 🙂
      choć wiem, że bardzo wiarygodnie. nie wszystko złoto, co się świeci.. ech….

    • Michał
      Opublikowano 4 lipca 2012 at 08:06 | Permalink

      Kinga spokojnie – będzie więcej dla mnie :DDDD

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius