OGRANICZENIA

trochę banału i oczywistości, ale nie mogłam się powstrzymać….

w życiu napotykamy na ograniczenia różnego rodzaju, w różnych kwestiach, różnego kalibru. czasem to nas skutecznie zniechęca i odwodzi od pójścia w danym kierunku, daną drogą – działa jak ściana, od której się odbijamy i zawracamy… czasem jednak te ograniczenia nas motywują, mobilizują, wyzwalają w nas nadprzyrodzone siły, pozwalające na realizację zamierzonych celów, na osiąganie niemożliwego i niedostępnego, na przebicie się przez tę ścianę lub znalezienie w niej wyłomu…

każdy ma swoje doświadczenia w tej materii. każdy ma swoje ograniczenia, fizyczne, mentalne, motywacyjne. różne. jednak żeby się rozwijać, trzeba pokonywać te ograniczenia, pokonywać własne słabości, trzeba wychodzić poza strefę komfortu, trzeba refleksyjnie podejść do dotychczasowych poczynań.

MOTYWACJA

  • bez motywacji to się właściwie niczego nie zrobi. skąd ją brać? to w sumie filozoficzno pytanie…. na osobną obszerną publikację… nie moją….
  • gdy brakuje mi motywacji do wczesnego wstawania na trening, szukam metod, by z tym powalczyć. uczę się mobilizować, gdy słyszę dźwięk budzika. idę wcześniej spać, by się do rana zdążyć wyspać. mam na to wpływ. mogę również się postarać, by inni mieli na to wpływ [umawiam się ze znajomymi na trening o 4:45 czy 5:30 i muszę wstać, bo głupio, jak oni przyjadą, a ja nie!! trzeba być odpowiedzialnym w końcu].

FIZJOLOGIA

  • nie każdy może być wyczynowym sportowcem, w zasadzie niewielu może… albo też większość ludzi nie znalazła SWOJEGO sportu, do którego się nadaje. jestem przekonana, że każdy ma ten unikatowy zespół cech, pozwalający na osiąganie szczytów, trzeba tylko wiedzieć, w którym paśmie górskim się one znajdują
  • gdy moje słabe  mięśnie bolą, gdy przebiegnę jakiś dystans, to wiem, że muszę biegać więcej, muszę ćwiczyć siłę biegową, muszę wzmacniać odpowiednie partie. mam na to wpływ, mogę to kontrolować, choć mogę też przeholować, bo pragnąc szybkiego rozwoju łatwo doprowadzić do kontuzji. i tego już nie wiem, kiedy będzie za dużo [niby są piękne statystyki, mówiące, że nie więcej niż 10% tygodniowo zwiększamy objętości treningowe, ale w końcu każdy jest inny, inaczej działa każdy organizm, inne predyspozycje każdy ma, więc do końca nikt nie poda jedynego sprawdzonego uniwersalnego przepisu, mówiąc: „bezkontuzyjna recepta na sukces”]
  • jeśli trenuję regularnie, wypełniam rzetelnie plany treningowe trenera, a organizm – w sposób nieprzewidywalny – reaguje… wtedy NIE WIEM, co zrobić. kiedy na 6 km półmaratonu, przy temperaturze 5 stopni i świecącym wiosennym słońcu moja głowa eksploduje z gorąca, NIE WIEM, co zrobić [poza oczywistym oblewaniu jej lodowatą wodą na punktach odżywczych, co by nie zostać ofiarą jednego z ambulansów przemierzających ulice z biegaczami]. ale gdy do tego brakuje mi oddechu, choć mięśnie w nogach jasno dają do zrozumienia, że dopiero się rozgrzewają, NIE WIEM, co zrobić. nad wydolnością można pracować, biegając więcej, ale jak pracować nad grzałką, która eksploduje w jednej chwili i rozgrzewa się do  czerwoności… ba! do prawdziwego BORDO. czytałam o metodach przygotowań do pustynnych ultra maratonów [typu Maraton Piasków/Marathon des Sables], kiedy zawodnicy trenują bieganie w SAUNIE, by przygotować organizm do ekstremalnej pogody podczas startu… może i ja powinnam spróbować. jedno jest pewne, przetestowałam, że wzmożone picie nie chroni mnie przed przegrzaniem… ale może to dlatego, że równocześnie polewałam głowę [czujnik] zimną wodą… i de facto, organizm przegrzewał się jeszcze bardziej… jeden lekarz mi powiedział, że trzeba schładzać pachy i pachwiny, Trener mówił o karku, dłoniach skórze nóg i rąk -> to testowałam i świetnie się sprawdza: podlewanie zimną wodą pod kolana jest fantastyczne, podobnie jak oblewanie karku. ciężko biec  schładzając pachy i pachwiny – ale może opatentuję specjalne kieszonki na kostki lodu umiejscawiane we wskazanych obszarach…
  • niektórzy mają ten wspomniany przez Maćka „gen samounicestwienia”, powodujący łatwiejsze pokonywanie siebie i swoich słabości… w moim DNA go zabrakło, niestety i stety [zależy, kto wypowiada się w temacie]
  • uczę się wciąż mojego organizmu, pewnych procesów nie zatrzymam, mogę próbować tylko mądrze się w nich odnaleźć. łatwo powiedzieć… ale się uczę.
PSYCHIKA
  • testujemy nasze organizmy, przekraczamy różne mniejsze i większe bariery, ale wiele barier, wiele ograniczeń tkwi na naszych GŁOWACH… i te ograniczenia najtrudniej pokonać… często do tego potrzebny psycholog… jak wiemy, każdy wielki mistrz sportowy ma w swoim teamie psychologa… na skalę podwórkową może nie potrzebujemy profesjonalisty, ale warto – mimo wszystko – rozwijać się w tej dziedzinie.
  • kiedyś dystans maratonu wydawał mi się nieskończoną drogą przez mękę. dziś dojrzewam do myśli, by ten maraton przebiec po 180 km na rowerze… kiedyś owe 180 km na siodełku było niewyobrażalne wręcz – dziś już jest bliższe, małymi kroczkami zbliżające się, choć wciąż jeszcze nie oczywiste
  • jak pokonywać ograniczenia w naszych głowach?

a tu Michał – ten nie ma ograniczeń:

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Kinga Zakrzewska. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. Opublikowano 26 kwietnia 2013 at 09:08 | Permalink

    Hey there! I’m at work surfing around your blog from my new iphone 3gs! Just wanted to say I love reading through your blog and look forward to all your posts! Carry on the fantastic work!

  2. M.
    Opublikowano 25 kwietnia 2013 at 08:39 | Permalink

    Fakt, ten Pan nie ma ograniczeń:)

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius