Otwarcie ścieżki biegowej w Trzebnicy w oczach Krystiana.

       Nikt nie relacjonuje naszego biegu w Trzebnicy, więc pokuszę się o treściwą relację z mojej strony. Otóż do Trzebnicy zabrałem się autem z Michałem i Olimpią oraz ich „rowerowym” kolegą (wielkie sorry, wyleciało mi imię). Tam już czekał na nas trener, Wojtek i Mariusz wraz ze swoimi rodzinami. Do biegu podeszliśmy ze sporym dystansem (i nie chodzi tu o odległość), tak więc w ramach rekonesansu trasy biegowej postanowiliśmy porozmawiać z trenerem na temat zakupu/modernizacji szosówek. W pewnym momencie przerwał nam jednak organizator nawołujący przez mikrofon do zajęcia pozycji startowych. Standardowo 3,2,1…START!

      W założeniach mieliśmy spokojny bieg, tak więc konsekwentnie wystartowaliśmy ramie, przy ramieniu. Fakt, że lekko zaskoczeni rozpoczęciem biegu, tak więc na końcu stawki.

„(…)ruszyła maszyna, już nikt nie zatrzyma, kto wejdzie pod koła, ten uciec nie zdoła(..)”

Zacytowałem sobie mojego ulubionego rapera w głowie, gdy obok mnie w trasę wyruszył Wojtek wraz z trzykołowym wózkiem, w którym znajdowała się jego wiecznie uśmiechnięta córeczka:). Przyznam, że miałem drobne wątpliwości co do trafności tego pomysłu, gdyż część trasy prowadziło leśną drużką z podbiegami i miejscowo wyżłobionymi rowkami przez wodę. Jakież było moje zdziwienie, gdy na mecie okazało się że mała śpi :). Poniżej możecie zobaczyć, jak to wyglądało:

Grupa uczestników wyglądała dość imponująco

Wracając jednak do tematu naszej STRATEGI 🙂 jak widać na powyższym zdjęciu, jeszcze się trzymaliśmy razem, jednak w dalszym etapie bodajże ok 1500 metra nie wytrzymałem i musiałem się trochę odłączyć. I nie chodziło tutaj o popis umiejętności, po prostu dałem się ponieść emocjom i musiałem się trochę wyszaleć. Ostatni raz startowałem ponad rok temu w tak licznej grupie, więc hormony szczęścia i adrenalina przeważyły nad planami. Przed biegiem poruszaliśmy temat, jak to dobrą techniką jest wystartować na końcu, a potem nadganiać. Na dobrą sprawę przypadkowo obrana technika (bo jak wspomniałem wcześniej, nieco zaskoczyło nas rozpoczęcie biegu) sprawdziła się super, bo wymijając innych uczestników miałem wrażenie jakbym pędził 2x szybciej niż w rzeczywistości biegłem:).

Po ok  17 minutach biegu, ostatnia pętla, ostatni zbieg,mijam tabliczkę 3000m, trzeba przyśpieszyć. Ku mojemu szczęściu 2 biegaczy przede mną wpadło na ten sam pomysł… Ostatnie 200m niemalże sprintem łeb w łeb biegliśmy we trójkę. Nie wiedziałem do końca który z nas był pierwszy, bo zanim znalazłem karteczkę startową dobiegło kolejnych 10 osób, jednak znalazłem na stronie Kuriera Trzebnickiego takie oto wyjaśniające zdjęcie 🙂

Trasa

Długość 3200m drobnych podbiegów oraz zbiegów. Najkrótsza trasa otwarta przez Radio Wrocław, jednak najbardziej urozmaicona terenowo, oprócz przewyższeń ścieżkę różnicowały liczne zawijasy. Wszystko w malowniczym lesie bukowym w pobliżu Trzebnickich Stawów. Z pewnością nie raz podjadę tam rowerem na trening biegowy, polecam ją każdemu.

 

Na koniec zdjęcie z trenerem, prezesem radia oraz burmistrzem, niestety na zdjęciu brakuje paru osób z RATu.

Zdjęcia zaczerpnięte ze stron:

-Radia Wrocław

-miasta Trzebnicy

-Kuriera Trzebnickiego

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krystian Mrozik. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius