paraweekend

niedzielne atrakcje obfitowały w całkiem nowe doznania. niebo stało się bliższe, ziemia odleciała. strasznie to przerażające było. liczyłam, że będzie jak na roller-coasterze, ale może lepiej, że jednak nie było… bałam się, a sonia krzyczała do mnie przed startem, żebym się nie bała… bo ona się nie bała i ogromnie też chciała polecieć. ale wujek jej nie zabrał, bo za mała.

co to za sport, w którym się siedzi, gapi i boi? w sumie na rowerze też się siedzi, gapi, czasem nawet boi… ale w razie upadku – ziemia bliżej. będąc tam na górze, trzymałam zaciśnięte dłonie na uprzęży, niczym na kierownicy, i myślałam sobie, że ja wolę bliżej ziemi niż bliżej chmur. wizja wypadnięcia z uprzęży sprawiła, że nie mogłam się wyluzować i delektować fruwaniem niczym ptaszek… wolę już zostać pingwinem, który nigdy od ziemi się nie oderwie. pływa i nie lata. to coś dla mnie.

English version for the language limit-holders:

You don’t refuse your husband’s offer to try paragliding. You just close your eyes and try to enjoy it. Once in my life and never again.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Kinga Zakrzewska. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (5)

  1. Ania
    Opublikowano 25 września 2012 at 20:14 | Permalink

    hehe… łączę się z Tobą w bólu… spróbować musisz na „awuefoskim” sprzęcie:) doznania…bezcenne:P

  2. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 25 września 2012 at 18:17 | Permalink

    Jako Sportsmence zapewne bardziej zaimponowałoby latanie o własnych siłach. Mięśniolot to by było coś, szczególnie ,ze do napędu zwykle wykorzystuje się znakomitych kolarzy. Jak wiecie w 1977 roku Paul MacCready, konstruktor mięśniolotu Gossamer Condor przeleciał Kanał La Manche i otrzymał prestiżową nagrodę Kremera. Obecnie to jest też możliwe, tylko trzeba przelecieć dystans…. maratonu i w czasie poniżej jednej godziny….i jak widzisz, gdzie się nie ruszysz maraton teraz nas dogania…trenuj trenuj 🙂

  3. pio
    Opublikowano 25 września 2012 at 09:30 | Permalink

    ale przynajmniej prawdopodobieństwo, że walnie Cię jakiś samochód jest bliskie zera. w przeciwieństwie do ryzyka zderzenia na rowerze.

    tutaj jak już to pilot może wcelować w auto, np.:
    http://www.youtube.com/watch?v=u78Et3negUc&feature=related

    • Michał
      Opublikowano 25 września 2012 at 13:09 | Permalink

      W tym wypadku prawdopodobieństwo tego że ty walniesz w jakiś samochód się zwiększa 🙂

  4. michal
    Opublikowano 25 września 2012 at 09:03 | Permalink

    z chęcią następnym razem zajmę Twoje miejsce 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius