Pierwsza szosa…

Zakupiłem pierwszą „kolarzówkę” 🙂 Składak 🙂
Jeździć już można… tylko trzeba się nauczyć 🙂
Parkingówek dwie – za późne lub nieodpowiednie wypinanie się z pedałów, ale zawsze staram się złapać kontakt z  podłożem pierwszy, żeby mojej „lali” nie porysować 😀

rower

Pierwsza w życiu jazda na „szosie” – poranna z Maćkiem – oswajanie się z przerzutkami. Okazało się (wiedziałem, ale nie ma jak przekonać się na własnej skórze), że to tak dowolnie to nie można sobie mieszać 🙂 i na raz zrzucać przodu i tyłu i to od razu w nieodpowiednich kierunkach 🙂 Dwa założenia łańcucha i już umiem zmieniać biegi 😀

Druga jazda to wyjazd do Trzebnicy na test Chrisa Carmichaela.
Jak zwykle wziąłem bidon… ale tym razem okularów nie. Usłyszałem, że bidon to sobie mogę w … ,ale że miałem tam już okulary , więc nie wiedziałem czy jeszcze wejdzie 😀 Rzeczowa argumentacja trenera i postanowiłem potrenować doganianie grupy. Wpadłem do kuchni – szybkie zgarniecie okularów słonecznych ze stołu i w drogę.
Gonię ich i gonię i… gonię…. i dogonić nie mogę.  Jednak grupa to ma POWER 🙂 Okazało się , że pomyliłem drogę i …. dorobiłem dodatkowo 20 km 🙂 Oczywiście po drodze trenowałem interwały – wioska, wybiega burek z lewej, tak delikatnie obszczekuje… nagle z prawej kundel wielkości psa biegającego JACK’a (opisany w innym opowiadaniu) warcząc pędzi mi do nogi. Wypiąć się nie mogę, żeby „odgonić” go nogą, bo nie przyspieszę – więc przyspieszam. Miłe uczucie, gdy po 10 metrach kundel zostaje w tyle. Na mtb „ścigaczu” nie uciekłbym 🙂
W końcu odnalazłem miejsce spotkania i grupa też już tam była. Podjeżdżam i słyszę śmichy chichy 🙂

-Co jest? – pytam grzecznie
-Jakie stylowe okularki masz 😉 – mówi krztusząc się ze śmiechu Michał

Zdejmuję je i patrzę – rzeczywiście jakiś srebrny, kobiecy 🙂 motyw wzdłuż zauszników. Na szybko wziąłem nie te co trzeba 😀

Potem już tylko wyścigi, pomiary i przednia zabawa. Pierwszy wyścig z czasem – każdy startuje sam co minutę. Startowałem ostatni – nikt mnie nie gonił. Wykręciłem drugi czas. W czasie odpoczynku przed drugą turą dopompowałem opony. Nie żeby wcześniej było strasznie źle. Po dopompowaniu było po prostu lepiej 🙂
Druga część to wyścig na dochodzenie. Startowaliśmy po sobie taki odcinek czasu – jaka była różnica pomiędzy czasami z pierwszego przejazdu. Startowałem drugi, 51 sek za pierwszym (tak nas odstawił :D), ale 4 sek po mnie kolejny, 3 sek po nim kolejny, 4 sek po nim kolejna, 6 sek po niej kolejny … itd 🙂 Presja była duża 🙂
Ruszyłem. Pierwsze kilka sekund walczę z wpięciem bloku w pedał – czuję na plecach oddech konkurencji… I tak czuję ten oddech konkurencji całą trasę – nie oglądam się, żeby nie tracić cennych sekund 🙂 Kręcę, zmieniam przerzutki, kręcę…. i ciągle słyszę na plecach  oddech konkurencji….
Wreszcie widzę Darka – przejeżdżam obok niego – wyścig skończony. Odwracam się … nie ma konkurencji na plecach 🙂 Jestem paranoikiem? 🙂

Ładną relację foto z wyścigu polecam na blogu trenera Time Trial – relacja.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Mariusz Świątczak. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (3)

  1. Michał
    Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 12:55 | Permalink

    Racja, racja okulary to podstawa, nie ma to jak pocisk z rozpędzonej muchy, która trafia prosto w spojówkę. ( Suma prędkości przy normalnym treningu spokojne dochodzi do 40 km a to już boli).
    A to może nie tylko wyeliminować z tego jednego treningu, ale również z kilku kolejnych.
    A okularki były bardzo stylowe:) zasłaniały Ci tyle twarzy, co maska spawaczowi:)

    • Bulba
      Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 13:04 | Permalink

      Prawo stylowych okularków: „prawdopodobieństwo uderzenia pocisku z rozpędzonej muchy w oczy rozpędzonego do 40 km/h rowerzysty maleje wprost proporcjonalnie do przyrostu powierzchni twarzy rowerzysty, jaką zasłaniają” 😛 😀 I czymże jest ten srebrny,kobiecy wzorek wzdłuż nauszników wobec bezpieczeństwa jakie zapewniają? 😀 😀 😀

  2. Bulba
    Opublikowano 25 kwietnia 2012 at 12:07 | Permalink

    To nie oddech konkurencji, tylko wiatru, tak szybko pędziłeś 🙂 Żebyś tylko nie zamarzł, niczym ten wielbłąd na pustyni 😉 A stylowe 😛 okularki z wielką dozą prawdopodobieństwa uratowały Twoje spojówki i być może życie kilku insektów, które niechybnie wpadłyby Ci do oczu 😛 więc proszę się odpimpać 😛 😀 😀 😀

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius