Pracowity weekend

 

Weekend to za mało by wypocząć po tygodniu ciężkiej pracy.

Trochę tak, na moje własne życzenie, więc pretensje mogę mieć co najwyżej tylko do siebie : )

W sobotę o godzenie 16 odbyło się wesele naszych znajomych

Magdo , Olku – jeszcze raz wszystkiego najlepszego.

Wiedziałem, że zaplanowany na ten dzień trening,  muszę wykonać z samego rana. Niestety właśnie tego dni,  pierwszy raz od dawna zaspały w mieszkaniu wszystkie budziki. Zresztą komu chciało by się wstawać po piątkowych wieczorze ,  kiedy to wodą mineralną opijałem  30-tkę mojego przyjaciela Wojtka : )

Z każdą minutą niebezpiecznie zbliżałem się do granicy, kiedy powinienem raczej myśleć o zakładaniu garnituru,  niż butów do biegania. Praktycznie w ostatnim momencie   wyruszyłem na sobotnie LSD. Załączona trasa to w 60% leśne i parkowe ścieżki,  dlatego jest ona naprawdę bardzo przyjemna w tak upalne dni.

Powrót do domu , szybka kąpiel i byłem gotów ruszać do kościoła.

Tak na marginesie – za każdym razem przy takiej okazji doceniam to,  że jestem facetem. Oszczędność czasu przy szykowaniu – około 2 godzin – czyli dokładnie tyle ile moje LSD.

 

Impreza weselna dla mnie skończyła się około godziny 3:00 , co przy moim ostatnim trybie życia uważam za olbrzymi sukces ; )

 

Całą sobotę w grupie RAT krążyły wiadomości  z różnymi opcjami niedzielnego treningu. Ostatecznie wybrany został wariant pływania w Jelczu,  połączony z bieganiem lub rowerami.

Ja i Krystian ( z uwagi że mieszkam w odległości kilku ulic od siebie) postanowiliśmy w niedzielny poranek pojechać rowerami do Jelcza wybierając tym samym wariant drugi naszego treningu.

Na miejscu czekali na nas już Wojtek z rodziną , Mariusz i Tomek.

Z każdym kolejnym treningiem widać że zakładanie pianek idzie nam coraz lepiej : ) Problemy występują jednak przy ich ściąganiu. Do 15 sekund narzuconych przez trenera dużo nam jeszcze brakuje…

Woda nadal zimna.  2 kmsprawiły, że moje stopy bardzo przemarzły. Na szczęście zapowiada się kilka ciepłych dni i nocy, można więc chyba liczyć,  że w przeciągu tygodnia, odczucia termiczne będą już przyjemniejsze.

Na koniec  najprzyjemniejsza część  – powrót rowerami do Wrocławia.

 

I nareszcie można zacząć niedziele. Już od kilku dni umówiony byłem na jednym z pod wrocławskich komercyjnych zbiorników wodnych na wędkowanie.

Do dzisiejszego dzienniczka oprócz aktywności sportowych dopisać mogę jeszcze amura3 kgoraz karpia4,5 kg

I jeszcze kilka zdjęć rodzinki któtrą tam spotkałem.

      

A teraz…..

 

 

 

 

Dobranoc : )

 

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius