„Przyszła pora na potwora” lub jak kto woli „Glinianki czas START!”

Z lekkim opóźnieniem, pojawiłam się w końcu na Gliniankach. Już zapomniałam jakim luksusem były piątkowe baseny na Teatralnej. A to człowiek narzekał, że woda jakaś mętna i „zmęczona” po całym tygodniu…A, że zimna i pływać trzeba… Luksus się skończył i wyjścia nie było. Odwlekanie nic by nie pomogło. Nadeszły Glinianki ! Czas zmierzyć się ze swoimi słabościami i pokonać podwodnego POTWORA!

 
Na wstępie … nigdy ale to nigdy nie pływałam w wodach otwartych, bo się BAŁAM. Wyjątkiem jest morze, ale jestem z tych co raczej trzymają się brzegu i nie zapuszczają w nieznane głębiny. Taki ze mnie pływak – żaden! Przerażają mnie ciemne, zielone, brudne wody, gdy nie wiadomo co kryje się pod spodem. Może przesadzam, ale tak ze mną jest. Gdy nie dotykam dna, świruję i wpadam w panikę. Mój znak zodiaku to RYBY, jednak nijak to się ma do mojego pływania i spontanicznych wypłynięć wszerz i wzdłuż jeziora etc. Strach jest silniejszy.
Przechodząc do meritum…Od środy stresowałam się tym treningiem. Na samą myśl, robiło mi się niedobrze.

 

Piątek. Na miejscu, plaża wyglądała na całkiem fajną. Kaczki, piasek, trawka, no i ta WODA! Zielona, brudna, głęboka, lekko brzydko pachnąca, nie zachęcająca 🙁  Po co mi to było ???? W co ja się wpakowałam ????

Myślałam, że najgorsze będzie pierwsze zanurzenie, a później to już jakoś pójdzie… Masakra! Było okropnie. Jednak jak się powie A, to trzeba powiedzieć B, odwrotu nie było. Zanurzyłam się i P-Ł-Y-N-Ę-Ł-A-M! Z minuty na minutę było coraz lepiej, ale w kółko musiałam sobie powtarzać:”płyń, nie zastanawiaj się, płyń, nie myśl”. Wśród całej tej beznadziei, duży komfort dawała mi pianka i myśl, że nie utonę i będzie OK. Nawet pływanie samo w sobie było dużo przyjemniejsze i szybsze. Z pomocą Pawła, udało mi się nawet przepłynąć wzdłuż jeziorko i wrócić na brzeg, z finiszem w szuwarach.
Podsumowując…
Dziękuję Pawłowi za anielską cierpliwość i czas,a Agacie za słowa otuchy! Mam nadzieję, że kolejne razy na WO będą łatwiejsze i przyjemniejsze i obejdzie się bez degustowania wody. Blee

Pozdrawiam

W.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Bez kategorii, Wanda Brewka. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius