RAT-ków RESPECT

Zdarzyło się to co w naszej sytuacji mogło najlepszego się wydarzyć. Pojechaliśmy na zgrupowanie do Polanicy by razem potrenować i zapoznać się z trasami przyszłotygodniowego startu w Pucharze Polski.

To nasz pierwszy triathlonowy  start. Cechował nas optymizm nuworyszy,  planowaliśmy po cichu taktykę. Popłynąć, załapać się na peleton i utrzymać, a 10 km to niedaleko i  jakoś się przebiegnie.

 

 

 

Tymczasem już przejazd z Polanicy do Radkowa, czyli kolarska rozgrzewka potrafił dokuczyć podjazdami, ale jest też piękny i bardzo szybki zjazd do Wambierzyc.

 

 

 

 

 

 

 

 

I oczywiście natychmiast złapałem gumę by znów ćwiczyć zmianę dętki, ale dzięki pomocy Michała…Jemu poszło bardzo sprawnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zbiornik w Radkowie nieduży, więc będziemy pływać dwie pętle, a 300 zawodników zostało podzielonych na dwie grupy, ale jeszcze nie wiadomo jak, prawdopodobnie także wg kategorii wiekowej.

 

 

 

 

Jeśli będzie nas płynęło 150 to i tak będzie bardzo ciasno, a wyjście z wody zdało mi się albo po oponach albo przez betonowy próg.

Trasa rowerowa jest wąska i kręta i na peleton nie ma szans, bo  to ciągła walka z podjazdami, które przyprawiają o ból i zmuszają do redukcji przełożeń.  Ani chwili na stabilizację i uspokojenie oddechu albo w dół i „maks” oraz zdradliwe zakręty, albo gryzienie góry. Biada nieuważnym czy jak zawsze mawia Policja niedostosowującym prędkość do warunków jazdy…czeka poważna „wyrypa”.  I jeszcze jedno,  oby aura była łaskawa, bo jak spadnie deszcz,  zrobi się ślisko i jak ktoś nie zmiecie drobnych kamyczków na zakrętach koło zbiornika to czekają nas piruety.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pewne jest jedno, ta trasa nie daje ani chwili wytchnienia.

Jeśli nie rozłoży się odpowiednio siły to po dotarciu do trasy biegowej czeka na nas poważne wyzwanie bowiem droga prowadzi  pod dość stromą  górę.

Są  to trzy pętle, z tego połowa jest po szutrze, a zbieg po asfalcie.

Całość ukończy ten kto naprawdę umiejętnie i rozsądnie rozłoży siły.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdaje się że to Triathlon dla Górali..

Gdybym tego nie zobaczył i nie popróbował, to zapewne  w owczym  pędzie  mógłbym startową prawdę odkryć dopiero na trasie. To byłoby  bardzo bolesne.

Nabrałem respektu ale i nie odpuszczę, tyle że postaram się mądrzej rozłożyć siły

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (7)

  1. Kdarek
    Opublikowano 19 lipca 2012 at 09:48 | Permalink

    Maćku, pięknie opowiedziałeś o tym co was czeka w najbliższą niedzielę. Pamiętaj o tym co sam napisałeś, a będzie dobrze.
    A ja z racji wieku i doświadczenia ( w końcu w zeszłym roku startowałem w tych zawodach 😉 pozwolę sobie na prognozę Twojego rezultatu.
    Będzie 0:34 / 1:29 / 0:54.
    Młodsze Koleżanki i Koledzy są nieprzewidywalni, a więc nie będę niczego im wróżył, a za wszystkich trzymam kciuki. W tym samym dniu jeżdżę w Zieleńcu w zawodach mtb, daj znać gdzie wieczorem świętujecie to postaram się dojechać.

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 19 lipca 2012 at 23:23 | Permalink

      Będziemy walczyć i dziękuję z słowa otuchy. Co do czasu to się obaczy. Zauważ Darku ,że trasa rowerowa jest dłuższa i ma około 44 km.

  2. Opublikowano 16 lipca 2012 at 15:12 | Permalink

    drżę przed nieznanym… strasznie żałuję, że nie mogłam Wam towarzyszyć….

  3. Bulba
    Opublikowano 16 lipca 2012 at 11:19 | Permalink

    Taaaa… mijałam je i modliłam się, żeby każda była tą ostatnią. Dzielna nie byłam, płakać mi się chciało w pewnym momencie. Za to RAT ma dla mnie od soboty zupełnie nowe znaczenie: Robots, Aliens and Terminators! 😛 Jeszcze raz SZACUN!

    • Bulba
      Opublikowano 16 lipca 2012 at 12:19 | Permalink

      … każdy był tym ostatnim 🙂 Mózg mój zlasowany jeszcze nie doszedł do siebie 😀 może już NIGDY nie dojdzie?? 😀 😀

  4. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 16 lipca 2012 at 10:47 | Permalink

    Taaaa, w drodze powrotnej były tylko 4 znaki o ponad 10 % wzniesieniu. Taki powrót z treningu…ale Ty byłaś w tych górach szczególnie dzielna

  5. Bulba
    Opublikowano 16 lipca 2012 at 09:17 | Permalink

    Ta rozgrzewka 🙂 kolarska, jak ją PIESZCZOTLIWIE nazwałeś (i z powrotem + „zagubienie”) to było moje pierwsze 45 km (bez mała) po „takiej” trasie i przyprawiła mnie o palpitację serca, a jęzor prawie wkręcił mi się w łańcuch 🙂 🙂 Chylę czoła przed WAMI wszystkimi!
    PS
    Super foty!

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius