Rowerowy zawrót głowy

Wybór roweru był chyba tym czego się nie spodziewałem. To nie jest tak, jak za młodziaka idziesz do sklepu, bierzesz ten który Ci się podoba i zaczynasz jeździć. Wybór ‘maszyny’, którą ma się przejechać kilka tysięcy km jest co najmniej ważny.

Na samym początku od kolegów z treningu słyszysz co jest ważne a co nie – każdy mówi generalnie ze swojej perspektywy, zaś próbując taką informację scalić nasuwa się wniosek, że wszystko jest ważne 🙂

Swoje wybory nie tylko te rowerowe, zawsze opieram na wskaźniku maksymalna jakość w dostępnym budżecie. Dla mnie jakość w życiu to jest luksus, lubię jak coś dobrze działa, jak jest niemalże bezobsługowe, a przy tym zapewnia pewien poziom komfortu. Szef grupy triathlonowej GT RATMichał Wojtyło – na pierwszym spotkaniu w Radiu Wrocław, powiedział nam ‘ustalcie sobie budżet i się go trzymajcie, bo zawsze będzie można coś więcej, coś lepiej’. Wtedy nie wiedziałem co ma na myśli. Dziś po zakupie roweru mogę podpisać się dwoma rękoma pod tymi słowami. Zaplanowałem wydać na rower od 5500 do 6000 zł. Podobno jest to rozsądna cena, za przyzwoitej klasy rower w zupełności wystarczający dla amatorskiego uprawiania sportu rowerowego.

Lubię statystykę, toteż zacząłem przeglądać dane liczbowe, na rowerach jakich marek startują czołowi zawodnicy w triathlonie (a co jak równać to do najlepszych :P), jakie mają wyposażenie, ubranie, kaski etc. Szybko można się zorientować, że to co mają do dyspozycji profesjonaliści ni jak ma się do tego co jest w ofercie dla ‘Kowalskiego’. Wracając do marek – SPECIALIZED – takie Ferrari, firma z Kaliforni a więc bardzo trendy bo wszystko co jest z Californi jest COOL, z bardzo pięknymi rowerami w ofercie, z jeszcze lepszym marketingiem no i wiadomo, rowery tej marki są używane przez najlepszych. Człowiek napatrzy się na filmiki na YT i marzy marzy, jednak ceny tego co dostępne szybko sprowadzają na ziemię. Serce dalej walczy z rozumem i wtedy pojawia się pytanie, a może używany? Roller Coster? Jeszcze nie, jazda dopiero się zaczyna, jak nie można nowego to lecimy na allegro 🙂 Podpytałem kilku kolegów czy używany warto, wszyscy mówią, że trzeba uważać, bo ciężko kupić coś dobrego, przeleciałem wszystkie fora, porobiłem notatki, oglądałem filmiki na YT jak sprawdzić taki rower. Przyszedł czas selekcji. Kilka tysięcy rowerów i jak tu wybrać ten jeden? Krok 1 – rozmiar ramy, okazuje się, że każdy z producentów niby ma znormalizowany rozmiar ramy, jednak kąty między głównymi ‘rurami’ sprawiają, że należy się dobrze przymierzyć. Tydzień szukania, tydzień dzwonienia, dużo danych, mało konkretów, każdy mówi, że na 1.86m wzrostu, na pewno pasuje – choć producenci mówią co innego. Generalnie, aby wcisnąć. Jak już zmęczyłem się allegro, mój algorytm padł na rowery używane od a’la komisów/sklepów rowerowych, jednak roller coster był podobny jak z allegro, dodatkowo są to rowery pozawodnicze, kilkuletnie więc nie wiadomo na co się trafi. A do serca dalej puka SPECIALIZED.

Jestem typowym pragmatykiem, więc powróciłem do mojego algorytmu wyboru, miałem już przynajmniej jedną daną – rower musi być nowy. Jedziemy dalej kolekją, jak nie SPEC to co? Patrzysz na YT, na to co jest dostępne, najtańszy SPEC, MERIDA, AUTHOR, FUJI, STORCK, TREK, CANYON, CANNONDALE, CERVELO, CUBE, BMC, GIANT, B’TWIN, ORBEA, FELT, SCOTT. Wchodzisz na fora internetowe, różne grupy fb czytasz i sortujesz dalej. Kolejna dana wyklarowała się – rama carbonowa. Dalej już łagodniej, bo jadę do jednego drugiego sklepu, sprzedawca widzi przed sobą człowieka, praktycznie bez wiedzy w temacie – a ja staram się człowieka wyczuć, czy to co mówi ma jakąkolwiek racjonalną podbudowę, czy tylko tę handlową. Koniec końców, dalej wybrałem osprzęt, ma być pełne Shimano 105 – za radą trenera Jakuba Adama. Z rowerami we Wrocławiu nie jest źle, jednak ciężko mi było wybrać konkretny model, po kilkunastu przymiarkach dochodzisz do wniosku, że w danej klasie cenowej rowery są niemal identyczne, różny jest tylko znaczek na ramie. Chciałem by był to rower jak najbardziej uniwersalny, taki który nie zrazi mnie do kolarstwa – trener też zalecał by nie zaczynać od turbo wyczynówek bo się zniechęcimy, więc odradzał typowe race ramy z kształtem aero.

Po dalszych analizach wybór padł na GIANT TCR ADVANCED 2 z roku 2017. Na zamówiony rower czekałem dobre 2 tygodnie a gdy się już doczekałem w @PANCZO zaczął się gorący okres i rower bez pedałów musiał swoje przeleżeć.

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krzysztof Borowiecki i otagowano jako , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius