Rozum przychodzi z wiekiem.

Moja przygoda z RAT rozpoczęła się przeszło 12 miesięcy temu gdzie na pierwszym spotkaniu w Sali Radia Wrocław zjawiła się duża grupa śmiałkach chcących zrealizować jedno ze swoich marzeń – start w zawodach Triathlonowych na dystansie Ironman.

To właśnie tego dnia poznałem człowieka który przez najbliższe 18 miesięcy- jak sam mówił-  miał stać się moją drugą rodziną, księdzem, lekarzem, terapeutom i nauczycielem w jednym.

Początki jak to początki – bywają łatwe i trudne – nasz początek należał chyba do tych drugich.

Rozpisane treningi – ograniczenie

Dzienniczek treningowy – ograniczenie

Wspólne treningi – ograniczenie

Ja tu mam prawie 30 lat, a ktoś będzie mi  polecenia wydawał i co gorsza jeszcze mi za to nie płaci – jak tu się nie buntować.

Przyszły pierwsze zawody. Najpierw szosowe. Wysokie lokaty uzyskane na nich tłumaczyłem zeszłorocznym przygotowaniem i zmianą sprzętu. Następnie czas na pierwszy triathlon w Radkowie a następnie występ w Borównie. Jak na mój debiut,  uważam, że czas bardzo przyzwoity… czyżby to zasługo trenera…ach może trochę.

 

Jednak już w niespełna 1,5 miesiąca po Borównie czas na sprawdzian w Poznaniu. A tu szok, pewnie tak samo dla mnie jak i moich znajomych – chłopak który po ukończeniu podstawówki biegał tylko po bułki do sklepu – a w podstawówce kończył jednokilometrowy  bieg na ostatniej pozycji nagle kończy Maraton Poznański z czasem poniżej 3:30.

Wtedy dopiero zrozumiałem, że moje wyniki to nie tylko zasługa mojej ciężkiej pracy.

To zasługa pracy dwóch osób – mnie i trenera

Przede mną coraz mniej czasu. Ale postaram się wykorzystać go do maksimum. W tym momencie pozostaje mi tylko jedno wyjście , albo się wycofać albo zaufać trenerowi.

Wycofania się nie zniesie moja duma…więc czas na zaufanie : )

Treningi rozpisane…

Terminy zawodów znane…

Czas udowodnić sobie,  że chęci, ciężka praca i wiara mogą doprowadzić do realizacji marzeń.

 

Człowiek do wszystkiego musi dorosnąć :

 

Kilka lat temu

Dryn Dryn

– Cześć mamo

– Michał co to za muzyka w tle, czyżbyś szedł na imprezę

– Nie no przestań, uczę się. Jaka imprezie przecież wiesz że jestem przeziębiony, w takim stanie nie ruszam się z domu

– No dobrze tylko idź wcześnie spać i weź polopirynę na noc

I w ten oto sposób wracałem do domu o 5 nad ranem a następny tydzień umierałem z gorączką 39 stopni.

 

Teraz

Dryn Dryn

– Trenerze coś mnie złapało, chyba przeziębienie, co mam zrobić. Może skrócę trening biegowy. Albo jakiś antybiotyk

– Jaki trening zdrowie ważniejsze. Zaraz po pracy do łóżka, wygrać się, i tylko naturalne metody, żadnych antybiotyków

I w ten oto sposób o 16:00 leżałem już w łóżku, miód, czosnek, imbir… całe szczęście, że Olimpia jest mistrzynią domowych sposobów leczenia.

 

 

 

Trener jest osobą która nie tylko rozpisuje Ci plan treningowy. To osoba której musisz bezgranicznie zaufać, że tak samo jak ty sam, ona chce dla Ciebie jak najlepiej. Jeśli to zrozumiesz na Twojej drodze do sukcesu czekają już tylko godziny ciężkiego treningu.

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. Gosia
    Opublikowano 14 lutego 2013 at 11:54 | Permalink

    ‚cale szczescie, ze Olimpia jest mistrzynia domowych sposobow leczenia..’ no ba! jak mowi stare przyslowie: oklad z mlodej zenskiej piersi pomaga na wszystko! 😉

  2. Kasia
    Opublikowano 11 lutego 2013 at 20:02 | Permalink

    oj tak tak cały zakichany opuścił biuro w trybie pociagającym…:)

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius