Sekret

Chlebek ręcznie robiony 🙂

Zdegustowany przedłużającą się tego dnia pracą oraz koniecznością przejechania tam i z powrotem przez całe zakorkowane miasto rozmyślałem że szlag trafił wieczorny trening na basenie bo go zaraz zamkną. Nie dość że nie biegam bo noga chora to jeszcze to. Ciekaw jestem co jeszcze się wydarzy bym popadał w dalsza niemoc sportową. Stanąłem na czerwonym świetle za półciężarówką. Z zadumy wyrwały mnie włączające się światła cofania w aucie przede mną. Gościu włożył wsteczny bieg i nagle runął z całym impetem w przód mojego  samochodu, a ja zdążyłem tylko nacisnąć klakson…

U mnie kontrolowana strefa zgniotu, zestaw do wyłapywania energii potrącanego pieszego  i nawet system co jak widzi przeszkodę to zatrzymuje sam auto a z naprzeciwka ordynarne rury i sterczący hak. No i kłopoty bo ubezpieczalnie , policja, blacharze lakiernicy….itd. ale ważne, że nikomu się nic nie stało.

A najbardziej zdumiała mnie powszechna reakcja na to że kierowca, który we mnie wjechał to się przyznał?. Przecież mógł powiedzieć, że to Ty wjechałeś na niego z tyłu. Dzicz narodowa myślę, ale takie jest tu życie …

Wpadła mi w ręce książka „Secret” autorstwa Rhondy Byrne i oniemiałem bo wg teorii autorki całe to zdarzenie przyciągnąłem ja sam.

Wymyślając potencjalne kłopoty, ściągnąłem myślami zachowanie tego kierowcy na czerwonym świetle?

Sekret to prawo przyciągania !

Wszystko co pojawia się w Twoim życiu, sam je do niego przyciągasz. A czynisz to za sprawą obrazów , jakie się pojawiają w Twoim umyśle. To jest to co myślisz.

Cokolwiek rozważasz w swoim umyśle, przyciągasz do siebie.

A co to ma wspólnego z moim triathlonem?

Ano myślami Go do siebie przyciągnąłem, wcześniej kupiłem rower, nie najlepszy bo nie miałem wiedzy, ale wyobrażałem sobie, że to będzie wielka frajda z tego pływania, rowerowania i biegania.

I tak jest, choć na co dzień się zmagam z brakiem czasu, kontuzjami, zmęczeniem, niebytem towarzyskim i jeszcze wieloma sprawami, ale nic to.

Myślenie pozytywne, zgodnie z teorią przyciągania, o przyszłych startach , już nie tak odległych, powinno poprawić moje osiągnięcia.

Przecież tak robią moi koledzy, planują międzyczasy, łamią piątkę, oklejają lodówkę wymarzonym wynikiem innymi słowy wizualizują pozytywne myślenie i przyciągają sukces.

Więc wyobrażam sobie  jak wbiegam na metę IM w Klagenfurcie z uniesionymi rękoma, a na zegarze wymarzony czas…

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (4)

  1. Artur
    Opublikowano 5 marca 2013 at 20:13 | Permalink

    Jeny?!?! Nowy?!?! A moge tylko kola?!?:))))))

  2. Artur
    Opublikowano 4 marca 2013 at 19:59 | Permalink

    A mnie dzisiaj ciezarowka rozbila tyl auta…:(Ten sam sport-te same przezycia…:))))

    • KS
      Opublikowano 5 marca 2013 at 19:52 | Permalink

      Ten sam sport, te same przypadki/wypadki, nie ma wyjścia Arturze kupuj rower :)!

  3. Artur
    Opublikowano 26 lutego 2013 at 22:30 | Permalink

    Oooooo! Przykre i klopotliwe. Poniewaz bez strat w ludziach to wyraze zal nad Twoim fajnym autkiem:) Ale sie naprawi. Sam wiesz, tak jak ja, ze ludzi nie da sie calkiem „naprawic” ale auta i owszem:) A propos wizualizacji: jak bedziesz wznosil rece ku gorze na mecie to zegar sobie odpusc. To bedzie akurat najmniej wazne. Musl po prostu o mecie:))) Pozdrawiam Cie z 2tys. mnpm:)

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius