slow cook vs fast life

żeby wyrobić się z wyżywieniem głodnych brzuchów w liczbie czterech, które mieszkają pod jednym dachem, należy przedsięwziąć należyte środki prewencji. zapobiegamy bowiem śmierci głodowej, której niewątpliwie należy unikać, kiedy planuje się start w ironmenie. kiedy się go nie planuje, należy owej śmierci unikać z innych powodów. oprócz pożerania dużej ilości wspominanego wcześniej żelastwa w postaci klamek, monet, kutego ogrodzenia, tudzież licznie zdobytych medali, należy zaopatrzyć rodzinę i siebie w odpowiednią liczbę kalorii, które będą nad wyraz wartościowe, a nie takie pospolite puste i próżne jeszcze na pewno. w tym celu, zainspirowana zdolną mą Wichurunią, która wyśmienicie dba o brzuchy swojej rodziny i zdolności kulinarne posiada w olbrzymiej ilości, deklasując mnie niemiłosiernie, zmobilizowałam się logistycznie i zdecydowałam nabyć cud-maszynę, która życie nam zrewolucjonizuje. oczywiście takich cud-maszyn mamy pod naszym jednym dachem już wiele [pralka jest!!! suszarka jest!!! i nawet zmywarka!!! lubimy te cud-maszyny], ale ta maszyna powoli do nas przybywa, bo inaczej jej nie wypada, w końcu to SLOW-COOKER [czyli „wolnowar” po polsku]!

lecz na co komu slow-cooker, skoro my wszystko musimy szybko… szybko śpimy, szybko jemy [wrzody już się cieszą], szybko  pływamy, szybko jeździmy na rowerze, szybko biegamy, szybko pracujemy, szybko czytamy książki, szybko się myjemy, no i szybko gotujemy strawę… ale jaką strawę można szybko uwarzyć?? lichą!!! albo prostą: nasze specialite-de la maison: makaron z pesto, jakże wybitna potrawa sportowca wytrzymałościowego albo leniwca 🙂 jednak by życie było bogatsze niż makaron z pesto, postanowiłam rozwinąć się w tej materii i skorzystać z nowych trendów SLOW.

ponieważ polski rynek nie spopularyzował jeszcze tej opcji i wciąż hołubi fast food, ciężko zdobyć konkurencyjną ofertę na należyty sprzęt dla flegmatyków. jednak skoro wszystko szybko, to szybko trzeba było wpaść na pomysł importu towaru zza granicy, gdzie proste wolnowary można kupić za 10 funtów! u nas ofert niewiele, cena prawie 500 zł, lekki przeskok cenowy. trzeba jednak szybko nabyć maszynę drogą kupna oraz szybko ją przetransportować do kraju nad Wisłą. „szybko” już minęło w sumie, teraz już pozostało znaleźć najlepszą ofertę na rynku brytyjskim, gdzie produktów wiele i dopełnić zakupu. ale może zaraz się okaże, że chętnych na slow-cooki będzie wielu i ściągniemy kontener wolnowarów i zrobimy biznes wszech czasów?

maszyna ta powoli acz dogłębnie ma nam przygotowywać posiłki obiadowe, które nastawiane rano przed pracą robią się SAME przez większość dnia, by oczekiwać na nas po powrocie z pracy, szkoły, przedszkola i powoli wypełniać nasze puste brzuchy. powoli napełnione brzuchy będą mogły znów szybko biegać, szybko pływać, szybko jeździć na rowerze i szybko osiągać metę ironmena. ZAMAWIAM! brzuch głodny woła.

English version [for those who can make cheap purchases of slow cookers on every corner]:

invest in a cheap and healthy way to prepare your dinner, esp. beef rich in IRON, so needed for all ironmen-to be!!!
a ready-made business plan: buy a container of slow cookers, export to PL and you become a filthy rich man. what a bright future!

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Kinga Zakrzewska. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (10)

  1. Ania
    Opublikowano 29 czerwca 2012 at 23:23 | Permalink

    ciekawe co będzie jak włożysz do niego okulary do pływania….

    • Kinga Kinga Zakrzewska
      Opublikowano 3 lipca 2012 at 16:47 | Permalink

      mam już nowe okulary 🙂 trzeba będzie wybróbować 🙂
      LOL

  2. Ola
    Opublikowano 28 czerwca 2012 at 18:12 | Permalink

    A tak w ogóle to ja mam takie naczynie do ryżu… tzn podobnie wygląda, moze funkcja inna. Gotuje się 20 minut, nie cały dzień

    • Kinga Kinga Zakrzewska
      Opublikowano 3 lipca 2012 at 16:47 | Permalink

      taak, to jednak trochę inne naczynie 🙂

  3. Opublikowano 28 czerwca 2012 at 12:45 | Permalink

    zakupy same tez sie robia, przez internet 🙂 tylko konto bankowe nie chce sie kurka samo napelniac…..

    • Mariusz Mariusz
      Opublikowano 28 czerwca 2012 at 13:17 | Permalink

      Moje się samo napełnia… przez internet 🙂 Nie muszę nic do niego nosić 😀

    • Ola
      Opublikowano 28 czerwca 2012 at 18:10 | Permalink

      no ale trzeba jednak coś wcześniej zrobić żeby ono się SAMO napełniło… chyba że komuś dziadek Rockefeler zostawił spadek i teraz te odsetki same napływają…

  4. Bulba
    Opublikowano 28 czerwca 2012 at 10:57 | Permalink

    Ja też poproszę 😀

    • Kinga Kinga Zakrzewska
      Opublikowano 3 lipca 2012 at 16:47 | Permalink

      kontener powoli się zapełnia 🙂

  5. Michał
    Opublikowano 27 czerwca 2012 at 13:50 | Permalink

    Mogło by jeszcze samo zakupy robić :)))
    No ale trudno , biorę 😀

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius