Śniadanie Mistrzów

Każda niedziele rozpoczyna się śniadaniem, które ma mi dać siły na zbliżające się kilka godzin treningu rowerowego. W tym tygodniu tak samo jak zawsze budzik zadzwonił o 5:00 tak abym o  5:40 był już na rogatkach miasta.

Śniadanie jak zawsze lekkie ale energetyczne. Zerkam przez okno – „piękna pogoda” , jednak wystawienie czubka nosa nie było tak przyjemnym uczuciem. Mimo promieni słońca, które dawały dodatkowe kilka stopni, temperatura wahała się w okolicach 15 stopni. Dodając do tego silny wiatr który szalał, wiedziałem że muszę się ciepło ubrać.

W szafie szybko odnaleziona została bluza, rękawiczki, spodnie i czapeczka.

 

Przed godziną 6:00 zadzwonił domofon. O tej godzinie rzadko spotyka się domokrążców, kurierów, a nawet Jechowych, za to dla kolarza…jak najbardziej tak.

Przed klatką czekał już Grzesiek, z którym miałem zaplanowany trening tego dnia – nawet nie chce myśleć o której on musiał wstać .

 

Kierunek : Wilkszyn

 

Cel obraliśmy kilka dni wcześniej. Szperając po sieci natrafiliśmy na organizowane w okolicach Wrocławia – właśnie w Wilkszynie – zawody w jeździe indywidualnej na czas „Śniadanie Mistrzów” – to miało być nasze drugie śniadanie tego dnia.

 

– Czemu nie – w końcu jak to niektórzy starają mi się wmówić już od dłuższego czasu :

 

„Nawet najgorszy wyścig jest najlepszym treningiem”.

 

Jednak tym razem to nie były „najgorsze” zawody, a wręcz przeciwnie.

Rodzinna atmosfera, kameralne miejsce, wspaniała organizacja i przede wszystkim dobra zabawa.

 

Start i biuro zawodów miało miejsce przy restauracji   „KREDENS” w której to na wszystkich uczestników czekał wspaniały – zdrowy – deser i pyszna kawa.

 

Na starcie zjawili się zawodowi sprinterzy na rowerach czasowych jak i zwykli bajkerzy, dla których mógłbyć to pierwszy start w ich karierze.

 

Trasa jaką poprowadzona jest czasówka jest bardzo malownicza z kilkoma bardzo wymagającymi podjazdami i szybkimi zjazdami.  Jednak to nie o widoki się rozchodziło ale o czas… o czas który tak szybko uciekał : ) W rezultacie uzyskałem  00:25:04 min.

Był to mój pierwszy start, jednak na pewno nie ostatni. Jeśli kolejna edycja zawodów w Wilkszynie nie pokryje się ze startem w Borównie, na pewno jeszcze tam wrócę w tym roku pobić własny „rekord trasy”.

 

Więcej infrmacji na stronie :

 

http://www.naczas.com/

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. Gosia
    Opublikowano 16 sierpnia 2012 at 17:14 | Permalink

    super Michal! gratuluje!

  2. Marcin Pacholak
    Opublikowano 13 sierpnia 2012 at 20:20 | Permalink

    wow! niezły czas Michał! gratulacje!

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius