Górskie zmagania ;)

Przyszedł czas na podsumowanie wyjazdu. Obóz w Szklarskiej Porębie był dla mnie nie lada wyzwaniem ale i ciekawie spędzonym czasem z pozytywnie zakręconymi ludźmi.
Piątek przywitała nas piękna jesienna pogoda, Wanda odkryła taras z pięknym widokiem na okolicę, wygrzewaliśmy się więc w słonku zbierając siły. Wieczorkiem małe rozbieganie połączone z ćwiczeniami w otoczeniu pięknej jesiennej aury. Zaczęło się naprawdę fajnie, wesoło z ekipą GTRAT spędziliśmy wieczór.

Sobota start o 6.00 basen, śniadanie i rower, pogoda już tak nas nie rozpieszczała na podjazdach gorąco przy zjazdach zimno a dodatkowo ślisko. Po trzech godzinach pedałowania na przemian pod górę i na dół stwierdziłam jedno, naprawdę nigdy nie myślałam, że to powiem WOLĘ PODJAZDY OD ZJAZDÓW. Największy przeciwnik podjeżdżania pod wzniesienia, po kilku kilometrach zjazdów wypatrywał kolejnej górki jak zbawienia. Okazało się, że ja nieustraszona, by się zdawało boję się gnać z góry. Jadę cały czas hamując aż zastygły mi mięśnie rąk w moich letnich rękawiczkach skostniały mi palce, zdawało mi się, że za chwilę zedrę całkowicie hamulce a spięte i zmarznięte ręce odmówią posłuszeństwa. Wracając do hotelu nie omieszkałam się zgubić i zjeżdżałam w górę i w dół skutecznie omijając wjazd do naszego hotelu. Telefon do przyjaciela nie pomógł, uratowana zostałam dopiero przez Michała i Anię, którzy wracali na końcu, minęli mnie jak pedałowałam dzielnie w górę jakby było mi mało kręcenia. Wieczorne bieganie było nie lada wyzwaniem, ale większość czasu ćwiczyliśmy na leśnym szlaku co okazało się niezłą zabawą. Niedzielny poranek przywitał nas deszczem więc zaczęłam rozważać rezygnację z jazdy rowerem, pędzenie w deszczu w dół było dla mniezbyt przerażające. Jednak nikt się nie wyłamał, wszyscy po śniadaniu przygotowują się na rower co miałam robić idę. To była naprawdę dobra decyzja mimo kilku błędów głównie odzieżowych ( za ciepło się ubrałam, pot dosłownie kapał mi zewsząd, jak udało mi się rozpiąć kurtkę okazało się, że zaczyna się zjazd więc kilka kilometrów w dół pędzę w rozwianą kurtką zamieniając się w sopel lodu, kurczowo wciskam hamulec, że nie ma mowy o zapięciu zamka). Było warto odbyć ten trening, mimo, że dalej na zjazdach na hamulcu 20 km/h, jednak dałam radę a nawet starczyło sił na ostatnie już w planie bieganie.

Bałam się tego wyjazdu w góry, jestem jednak bardzo zadowolona, że dałam radę pokonać każde wzniesienie. Nie poddałam się i to co wydawało mi się nie do pokonania wykonałam z radością. Łatwo nie było nie myślcie, na długich podjazdach przed zejściem z roweru powstrzymywała mnie tylko myśl, że jak się zatrzymam nie ruszę potem pod górę i będę musiała iść. Marta oczywiście też przyszła mi z pomocą i dzielnie kręciła koło mnie motywując do pedałowania, bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie na trasie.

Dodatkowo niesamowite było spotkanie z Jerzym Górskim, mieliśmy przyjemność wysłuchać opowieści  z jego zawiłego i niełatwego życia. Naprawdę ciekawa historia walki o lepsze jutro, droga do spełnienia marzeń pełna determinacji oraz ogromnej sile woli w dążeniu do celu.

Podsumowując obóz z Triathlon Camp, Radiem Wrocław, Grupą Triathlonową RAT, był mocno treningowy, wesoły i motywujący. Energii musi starczyć na długą zimę i nowe wyzwanie trenażer 😉

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Agata Szydło. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius