Trening z głową.

Profesionalizm i takie takie

Każdy sportowiec ma jakiś cel. Nie ważne jak odległy jest ten cel, ale to ile jest on w stanie poświęcić dla osiągnięcia tego celu. Aby przedstawić co mam na myśli przytoczę ciężki tekst, który wykrzyczał mojemu znajomemu jego przełożony z wojska: „Jedziesz na poligon będziesz je*ać, aż się ze**asz!” Otóż nie o takie poświęcenie chodzi, a nawet przeciwnie. Wysoko postawione cele, takie jak triathlon na dystansie Ironman wymagają pełnego profesionalizmu od zawodnika. Głównymi składowymi tego profesionalizmu są: trening, regeneracja i dieta o sprzęcie nie wspominając. O ile plan treningowy prowadzi nam trener o tyle żywienie i regeneracja zależy już od każdego z osobna. Połączenie tego wszystkiego w całość na poziomie profesionalnego sportowca wymaga wielu wyrzeczeń (kiedyś, byłem w tym dobry). Piszę o tym, ponieważ dobiega końca moja miesięczna kuracja stawu kolanowego. Wiem jak wiele przez to straciłem, plan treningowy ograniczony miałem do tych najmniej obciążających i najbardziej niezbędnych jednostek (testy). A wszystko zaczęło się tak:

„Wytarty staw kolanowy”

O ile po przebiegnięciu tych 60 km na Kaprze, nie odczuwałem problemów ze stawami o tyle nie oznaczało to, że wszystko jest w porządku. Po zawodach zrobiłem sobie 3 dni przerwy od treningu. 3 dni! Nie wytrzymałbym tyle, gdyby nie fakt, że odciski na stopach, nie dawały mi chodzić. Skoro 3 dni nic nie robiłem to teraz będę j**** aż się z***** tak sobie pomyślałem ulubionym, nowo zasłyszanym jeszcze wtedy tekstem. Z uwagi na fakt, że nie miałem czasu, trening musiałem wykonać przed w trakcie i po zajęciach SPINNINGU, który prowadzę na strachocińskiej. Trening składał się z 1,5h jazdy i 0,5 h biegu. Wsiadłem przed zajęciami na rower, stałe tempo, potem troszkę poszarpałem na zajęciach i po Spinningu na bieżnie szybko. Na bieżni mój szef, trener biegowy i kumpel w jednym – Krzysztof stwierdził, że bieganie na bieżni to zwykłe odbijanie się i żeby przybliżyć warunki do naturalnego biegu musi mi dać nachylenie 2-3%. Nie zdążyłem się mu pochwalić, że 3 dni wcześniej przebiegłem 60 km, ale za to pomyślałem że świetnie się to nadaje do mojego planu: „będziesz j**** aż się z******!” Trening z trudem ale ukończyłem. W ten sam dzień czułem jedynie przemęczenie mięśni goleni, ale na drugi dzień…

Boli, boli, boli

Wstaje z łóżka i nie mogę zgiąć kolana. Taki ból. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co to oznacza.

Diagnoza

Zgrzytanie stawu rzepkowo-udowego, ból przy zgięciu stawu oraz pogłębienie objawów po zgiętej pozycji. Stan przeciążeniowy stawu kolanowego, który najprawdopodobniej był efektem wytarcia mazi stawowej.

Leczenie:

  • glukozamina 1500mg dziennie x 6 tyg.
  • maść zdikofenakiem przeciwzapalnym 3-4x dziennie,
  • taping made by OLIMPIA, niesamowita sprawa,
  • doraźna krioterapia okładami mrożonymi,
  • unikanie większych wysiłków i przeciążeń na staw.

Efekt

To już 4 tydzień terapii i czuje się praktycznie zdrowy. Już tylko przy mocniejszej jeździe ból jest lekko odczuwalny. Z leczenia pozostawiam glukozamine, natomiast na pełny plan treningowy wracam od jutra – ŚRODA dzień wolny, ahhhh:).

Nauka

Trening z głową.

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krystian Mrozik. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (6)

  1. Artur
    Opublikowano 18 lipca 2012 at 22:03 | Permalink

    Do Zuzanny. Dziekuję za gratulacje. Susz był wspaniałą imprezą. Było to spotkanie zakręconych na punkcie TRI ludzi. I te tłumy dopingujące zawodników! Ostatni raz na Mistrzostwach Polski zawodowców startowałem jako junior Śląska Wrocławw koszykówce:) A w Suszu miałem okazję startować z zawodnikami, tzn. być przez nich wyprzedzanym (czytaj: dublowanym:))) na trasie rowerowej. Takiej atmosfery jaka panuje na zawodach TRI nie spotyka się raczej w innych dyscyplinach. Ja tego doświadczyłem osobiście. PoZdrawiam raz jeszcze:)

    • Zuza
      Opublikowano 19 lipca 2012 at 22:16 | Permalink

      Kiedyś wdziałam zawody na długim dystansie jako kibic i atmosfera była niepowtarzalna, więc wierzę że na startujących może to robić jeszcze większe wrażenie skoro robiła też na kibicach 🙂

  2. Artur
    Opublikowano 18 lipca 2012 at 21:50 | Permalink

    Masz rację Mariusz!:))) Zapomniałem, że nawet się o nich nie otrzemy…:( Myślisz, że będą tacy szybcy?!?! No, ale może tak być… Dla poprawy nastroju: w Suszu, w grupie weteranów startowali tacy, którzy „bili” o głowę młodszych o połowę:)Susz nauczył mnie wielu rzeczy. Pierwsza i podstawowa: walczysz z ….samym sobą!:)))Ze swoimi słabościami, obawami, niedoświadczeniem. Poznajesz co „zawaliłeś” na treningach, przekonujeszsię, że Twoj Trener ma zawsze rację (a Twó ma na pewno!). Ale przekroczenie mety to już doznanie metafizyczne!:) I pomyśl co można poczuć po zdobyciu IM?!? Dlatego też zapisałem się na start pełnego IM 2013. Troche dalej i później niż WY. Ironman Zurich 2013, 28.07.2013.
    Ochłońmy. Teraz Radków. Zabierz rower, buty do roweru i do biegania:)))))))))

  3. Artur
    Opublikowano 18 lipca 2012 at 21:14 | Permalink

    Dzięki:) Trzymam kciuki Krystianie! No i jeśli nic „nie wypadnie” to spotkamy się na trasie, a na pewno na samym jej początku. Potem to ja będę mozolnie podążał za zawodnikami RATu oddalającymi się za horyzont:)

    • Mariusz Mariusz
      Opublikowano 18 lipca 2012 at 21:26 | Permalink

      Artur. Gdy my będziemy startować w II grupie to te młode lwy będą kończyć trasę 🙂

    • Krystian Mrozik Krystian Mrozik
      Opublikowano 18 lipca 2012 at 23:08 | Permalink

      Panie Arturze, bardzo będzie mi miło:)
      Mariusz będą kończyć, jeśli nie pogubią rzepek i nie poprzebijają kół, których przebijalność na zawodach według statystyk wynosi 100% 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius